W niedzielę Polacy po raz dziesiaty, od upadku PRL, pójdą do urn w wyborach do Sejmu i Senatu. Przeanalizowaliśmy jak gryfinianie głosowali w latach 1991-2019
Pierwszym gryfinianinem, który zasiadał na sejmowych ławach był Jerzy Rosiak ze Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego (ZSL). W jego przypadku mowa jednak o Sejmie Kontraktowym, zwanym też Sejmem PRL X kadencji (więcej piszemy w aktualnej Gazecie Gryfińskiej).
Do w pełni demokratycznych wyborów doszło dopiero w 1991 r, gdy mieszkańcy okręgu zaufali Józefowi Zbigniewowi Woroszczakowi z PSL.
- Otrzymałem ponad trzy tysiące głosów. Wcześniej była kampania, pierwsza po zakończeniu II wojny światowej. Ulotki powstawały na powielaczu i wyglądały trochę jak list gończy. Przedstawiały jedynie kontur twarzy, były czarno-białe, w praktyce nie do odczytania. Nie było plakatów, ani bilbordów, ale za to było dużo spotkań z ludźmi. Jeździliśmy po województwie i na wiece przychodziły rzesze ludzi – wspominał Woroszczak, który posiadał status posła do 1993 r., gdy za sprawą votum nieufności dla rządu Hanny Suchockiej, prezydent rozwiązał obie izby parlamentu.
Jego kadencja była więc krótka, lecz burzliwa. W jej trakcie doszło m.in. do „Nocy teczek”, afery związaną z Marzeną Domaros, czy „uprowadzenia” córki Marszałka Kerna.
Woroszczak, który należał do wyróżniających się działaczy PSL, znów stanął do wyborów, tym razem nie uzyskując jednak społecznego poparcia.
- „Kurier”, „Głos” i „Wyborcza” przeprowadzały wtedy sondy wyborcze. W ostatniej znalazłem się na trzecim miejscu w całym województwie. Byłem traktowany niemal jako pewniak, bo z okręgu szczecińskiego można było wywalczyć dziesięć mandatów. Co prawda zdobyłem więcej głosów, niż poprzednio, bo ponad cztery tysiące, ale tym razem nie wystarczyło to, by dostać się do Sejmu. Mandat uzyskał mój kolega Jan Wołek, który co ciekawe, nie był wtedy jeszcze członkiem PSL – opowiadał na naszych łamach.
W 1993 roku wybrano za to Leszka Chwata z Unii Demokratycznej, ówczesnego burmistrza Cedyni (5701 głosów z odległej, szóstej pozycji na liście).
Wojtek, który został posłem
Na kolejnego posła z gryfińskiej ziemi czekaliśmy osiem lat. Zanim jednak na Wiejskiej znalazł się Wojciech Długoborski, zanotował nieudane podejście (w 1997 r. zabrakło mu 1 666 głosów). Stało się tak mimo bezgranicznego poparcia, jakiego politykowi udzieliło „Echo Gryfina i okolic”.
- Pośród kandydatów, których prezentowaliśmy na naszych łamach, On zasługuje na szczególne poparcie. Jako jedyny ma czytelny program, w którym zapowiada, że będzie działał tak, by uczynić nasze województwo polskimi „drzwiami” do Europy, szeroko je otwierając na międzynarodową współpracę – pisał redaktor Bogdan Nesteruk.
W wydaniu poprzedzającym dzień wyborów łącznie ukazały się trzy osobne artykuły nawołujące do głosowania na Długoborskiego, w tym jeden na okładce, informujący, że burmistrz „idealnie wręcz spełnia kryteria dobrego parlamentarzysty”, „w sprawach gospodarczych preferuje wolny rynek” a w kwestiach społecznych „nie ukrywa, że ma serce po lewej stronie!”. Na podobne względy nie mógł liczyć żaden z pozostałych pięciu kandydatów. Tygodnik tłumaczył swoją postawę „chłodnym racjonalizmem”.
- Jak już wspomnieliśmy, z naszego terenu wywodzi się wielu kandydatów, ich szanse bycia posłem maleją, gdy głosy się rozproszą, w tej sytuacji apelujemy – postawmy wszyscy na… jednego konia. Odrzućmy polityczne różnice – czytamy w tekście nr 3.
Co nie przyniosło efektu w 1997 r., udało się cztery lata później. Długoborski wszedł do Sejmu z
10 876 głosami poparcia.
- Był bardzo znaną postacią. Rządził Gryfinem od 1990 r., najpierw jako Naczelnik, a później burmistrz. Do tego pełnił funkcję Przewodniczącego Sejmiku Województwa. Miał wparcie społeczne i większości radnych, choć nie wszystkich – wspominał Leopold Kemmling, w przeszłości radny, dyrektor biblioteki i dziennikarz „Echa Gryfina”.
Pokłosiem wyboru była rezygnacja z fotelu burmistrzowskiego, co ze szczególnym żalem przyjąć miał dziekan Bronisław Kozłowski.
- Czcigodny i bliski memu sercu panie pośle. Człowiek nigdy nie odchodzi. Zostaje duchowo – pożegnał ulubionego gospodarza.
Długoborski rezydował w stolicy przez cztery lata, nie starając się o reelekcję. Jego sejmowy bilans to: dwadzieścia trzy wystąpienia, dziewięć interpelacji i trzynaście zapytań (więcej TUTAJ).
Dwa podejścia Sawaryna
W tym czasie Gryfinem rządziła nowa ekipa, skupiona wokół Henryka Piłata. Mimo sporego poparcia (rekordowe 12 lat rządów) i co rusz pojawiających się plotek, nigdy nie zawalczył on jednak o miejsce na Wiejskiej. Inaczej postąpił jego późniejszy zastępca.
W 2005 roku Maciej Szabałkin (wiceburmistrz od 2007 r.), podjął drugą próbę podboju krajowej polityki, jako piąty numer na liście Platformy Obywatelskiej. Głos oddało na niego 1722 mieszkańców okręgu, co media potraktowały jako porażkę.
- Jak widać z zestawienia, wielkim przegranym może czuć się Maciej Szabałkin - lider PO w powiecie, który zrobił wszystko, żeby dostać się do sejmu (billboardy, spoty telewizyjne, poparcie szefów gmin, prasowa reklama). Efekt był mizerny – pisała Gazeta Chojeńska chwaląc rezultaty rywali.
Mieczysława Sawaryna („Jego wynik zapewne zdecydował o wygranej PiS-u w powiecie - 27,8%. W porównaniu z Szabałkinem uzyskał ponad dwukrotnie wyższe poparcie, a w Gryfinie ponad trzykrotne”) i Józefa Lewandowskiego z LPR („Dlaczego przy stosunkowo niskim wyniku LPR i bezbarwnej kampanii otrzymał tyle głosów?”).
Aktualny burmistrz Gryfina zapragnął być posłem także dwa lata później (V kadencja została skrócona). Co prawda poprawił swój rezultat o prawie 500 głosów, lecz i to było niewystarczające. Sromotną porażkę poniósł Józef Lewandowski, który z pułapu dwóch tysięcy głosów spadł w granice… dwustu. Niezłym wynikiem popisał się za to Maciej Racinowski z PO. Zagłosowało na niego 3145 wyborców.
- Pierwszy raz zapuścił się na tak głęboką wodę, a więc może taki wynik uważać za sukces, prowadził bowiem o wiele skromniejszą kampanię i poza kręgami gryfińskimi i Widuchową (skąd wywodzi się jego rodzina) był zupełnie nieznany – napisał Tadeusz Wójcik z „Chojeńskiej”.
Czas braci Muchów
W 2011 roku kandydatów z Gryfina było znacznie więcej niż przed czterema laty (stosunek 10 do 4). Swoich szans szukał m.in. obecny Przewodniczący Rady Powiatu, Roman Michalski (PJN), Artur Nycz (SLD, drugie podejście po sześciu latach) oraz powoli stający się weteranami wyborów: Jan Gładkow z Nowej Prawicy i Józef Lewandowski z LPR (dla obu było to już trzecie podejście i… nie ostatnie).
Największym poparciem cieszył się jednak przedstawiciel PiS – Paweł Mucha (2915 głosów). Okazało się to niewystarczającym wynikiem, ale co się odwlecze… Gryfiński prawnik wkrótce po tym znalazł się w stolicy jako współpracownik Prezydenta Andrzeja Dudy. W 2019 r. w Warszawie dołączył do niego brat.
Rafał Mucha nie wszedł do parlamentu w 2015 r. 5000 głosów okazało się niewystarczające. Zasiadł w poselskich ławach dopiero pod koniec kadencji, zajmując miejsce Joachima Brudzińskiego, który z kolei powędrował do Brukseli. Dzięki temu gryfinianin został posłem na kilka tygodni.
W 2019 r. starał się o reelekcję. Zyskał więcej głosów, bo 8672, lecz dało mu to dopiero szóste miejsce na liście PiS, podczas gdy mandaty zgarnęło czworo kandydatów. Na pocieszenie starszy z Muchów został wiceprezesem Enei (więcej TUTAJ). Aktualnie znów stara się o mandat.
Pierwsza posłanka
Przed czterema laty Rafał Mucha otrzymał najwięcej głosów ze wszystkich kandydatów z powiatu gryfińskiego. To jednak nie on, a Katarzyna Kotula znalazła się wówczas w Sejmie. Za sprawą bardzo dobrego wyniku Dariusza Wieczorka, SLD zdobyło w Szczecinie dwa mandaty, a gryfinianka zanotowała drugą największą zdobycz na liście lewicy (7557 głosów).
- Na pewno zajmować się będę wsparciem dla drobnych przedsiębiorców. Myślę, że za mało o tym się mówi, zwłaszcza o tych, którzy działają w mniejszych ośrodkach. Musimy rozmawiać o edukacji, o naszym wpływie na to, co się w tej dziedzinie dzieje. Przecież nie możemy mówić jedynie o infrastrukturze. To ważne, by gonić Europę, ale miękkie działania polegające na inwestowaniu w człowieka są też bardzo istotne. Oprócz praw kobiet, czy praw osób z niepełnosprawnościami, także edukacja i polityka społeczna będą tymi dziedzinami, w których będę bardzo intensywnie działała - zapowiadała na naszych łamach.
Rzeczywiście, podczas minionej kadencji była widoczną posłanką. W Gryfinie nie brak jednak głosów, że przez cztery lata nie dbała o interesy miasta, z którego została wybrana. W niedzielę startuje natomiast z okręgu gdańskiego (więcej TUTAJ).
Wyniki wyborcze kandydatów*
1991:
Józef Zbigniew Woroszczak (Polskie Stronnictwo Ludowe) – 3 685 głosów
1993:
Józef Zbigniew Woroszczak (PSL) – 4 045
1997:
Wojciech Długoborski (Sojusz Lewicy Demokratycznej) – 7 039
Tomasz Mirakowski (Ruch Odbudowy Polski) – 800
Zbigniew Krakowiak (ROP) – 591
Józef Zbigniew Woroszczak (PSL) - 443
Sławomir Grzeszewski (ROP) - 316
Maciej Szabałkin (Unia Prawicy Rzeczpospolitej) - 267
2001:
Wojciech Długoborski (SLD-UP) – 10 876
Zbigniew Gdak (Samoobrona) – 2 949
Teresa Włochal (SLD-UP) – 2 800
Maria Żaworonek (Prawo i Sprawiedliwość) – 345
Zygmunt Rybicki (Alternatywa Ruch Społeczny) - 62
2005:
Mieczysław Sawaryn (PiS) – 3 861
Józef Lewandowski (Liga Polskich Rodzin) – 1 942
Maciej Szabałkin (Platforma Obywatelska) – 1 722
Artur Nycz (SLD) – 1 410
Jan Gładkow (Platforma J. Korwin-Mikke) – 669
Tomasz Mirakowski (Dom Ojczysty) - 92
Ireneusz Fryszkowski (LPR) – 82
Wanda Hołub (DO) – 75
Teresa Smolnik (DO) - 69
2007:
Mieczysław Sawaryn (PiS) - 4334
Maciej Racinowski (PO) - 3145
Jan Gładkow (LPR) - 885
Józef Lewandowski (LPR) - 246
2011:
Paweł Mucha (PiS) – 2 915
Artur Nycz (SLD) – 1 133
Robert Wójcik (PO) - 966
Jan Gładkow (Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke) – 626
Roman Michalski (Polska Jest Najważniejsza) – 599
Dorota Ekiert (PSL) - 373
Mieczysław Aniśko (PSL) - 210
Józef Lewandowski (Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke) - 128
Łukasz Krawczyk (PJN) - 126
Zbigniew Kolanko (Polska Partia Pracy – Sierpień ‘80) - 51
2015:
Rafał Mucha (PiS) – 5 000
Emilia Lechowicz (Kukiz ’15) – 1 407
Jan Gładkow (KORWiN) - 922
Józef Lewandowski (Kukiz ’15) - 761
Hubert Lechowski (Zjednoczona Lewica) - 344
Hanna Byrczak (ZL) - 280
Dorota Ekiert (PSL) - 238
2019:
Rafał Mucha (PiS) - 8672
Katarzyna Kotula (SLD) - 7557
Anna Kusy-Kłos (PSL) - 2566
Wojciech Długoborski (SLD) - 2314
Andrzej Szelążek (PiS) - 2217
Jan Gładkow (Konfederacja) - 1012
Hubert Andrych (KO) - 864
Anna Glińska (PSL) - 792
Elżbieta Zielenkiewicz (KO) - 643
Józef Lewandowski (Konfederacja) - 492
5 – tyle razy do Sejmu startowali rekordziści: Jan Gładkow i Józef Lewandowski
10 876 – najwyższy wynik wyborczy gryfinianina. W 2001 r. tyle głosów otrzymał Wojciech Długoborski z SLD
*W wyborach do Sejmu startowali też kandydaci z Widuchowej, Bań, Chojny, Mieszkowic, Cedyni, Trzcińska-Zdroju, Binowa, Grzybna i innych miejscowości powiatu. W zestawieniu skupiliśmy się wyłącznie na mieszkańcach gminy Gryfino. Dlatego też nie podaliśmy wyników Piotra Lewndowskiego, posła Unii Wolności z 1997 r., o którym pisaliśmy przed tygodniem. Co prawda urodził się w Gryfinie, lecz przez większość życia mieszkał w Szczecinie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niby jak taka pracowita posłanka Lewicy miałaby dbać o interesy miasta zarządzanego przez leniwych kaczystów?

Niby jak taka pracowita posłanka Lewicy miałaby dbać o interesy miasta zarządzanego przez leniwych kaczystów?