W piątek rozpoczęto obchody 770. rocznicy uzyskania praw miejskich przez Gryfino. Wieczorem odbyła się uroczysta akademia w auli SP 3 w Gryfinie. Na chwilę zapomniano o niepotrzebnych podziałach i kłótniach, by wspólnie celebrować święto miasta, wspominając jego historię.
Wystąpienia oficjeli poprzedziła część artystyczna. Długie przemówienie wygłosił burmistrz Gryfina. Mieczysław Sawaryn wspominał miasto z własnej perspektywy i doświadczeń życiowych, sięgając pamięcią do swojej młodości.
- Czasy po ‘45 roku, to były czasy o których dzisiaj mówi się „dyktatura”, ale tak nie było szanowni państwo. Ja oddaję wszystkim sprawiedliwość i ludzi, którzy w tamtym systemie ciężko pracowali trzeba dziękować, bo to często byli nas przodkowie. Pamiętam pierwszego sekretarza Edwarda Błasczyka, który pociągiem z Krzywina dojeżdżał do Gryfina. On wywalczył elektrownię dla Gryfina. Elektrownię, która zmieniła Gryfino z miasteczka porównywalnego z Baniami czy Widuchową, na miasto, które się znakomicie rozwijało. Chodziłem wtedy do szkoły, miałem wspaniałych nauczycieli. Pamiętam moją pierwszą panią z przedszkola, z domu Śmietankę, mamę Romka Tokarskiego, rodzina Tokarskich mieszka dzisiaj przy ul. Armii Krajowej. Szkoła wtedy była trochę inna niż teraz, SKS-y, kółka historyczne czy teatralne, szkoła, była naszym drugim domem. A w 1975 roku dostałem się do gryfińskiego liceum, do klasy matematycznej i uczyła mnie historii wybitna nauczycielka pani Teresa Szczupak. A języka polskiego, wspaniała nauczycielka, pani Stanisława Siarkiewicz, niedawno można było przeczytać o pani Stanisławie piękny tekst w Gazecie Gryfińskiej. Pani Stanisława pisała wiersze, a wraz z moim kolegą Krzysiem Karpińczykiem recytowaliśmy te wiersze na apelach i był to dla nas wyjątkowy czas […] Patrząc na sprawy Gryfina, przez ostatnie dziesięć lat udało nam się pozyskać olbrzymie środki finansowe […] Szanowni państwo, możecie spać spokojnie, elektrownia węglowa, co prawda tylko na czterech blokach będzie funkcjonować do 2035 roku, a elektrownia, którą wywalczyliśmy właśnie z panami przewodniczącymi, za chwilę ruszy i będzie to największy płatnik gminy Gryfino (chodzi o podatek od nieruchomości – dop. red.) – mówił Mieczysław Sawaryn, wspominając również swoich poprzedników na stanowisku burmistrza, oddając Henrykowi Piłatowie to, że za jego kadencji powstała strefa przemysłowa i wybudowano nabrzeże, wspomniał również wiele ważnych osób w historii naszego miasta, wielu z nich obecnych było na sali.

Następnie głos zabrali przedstawiciele innych jednostek samorządu terytorialnego.
- W imieniu wszystkich mieszkańców powiatu, którzy pochodzą z dziewięciu gmin, chciałbym złożyć mieszkańcom Gryfina najlepsze życzenia, dużo pomyślności i rozwoju – mówił Wojciech Konarski, starosta Powiatu Gryfińskiego. – Nasze samorządy, zarówno gminny jak i powiatowy, odmienił centrum Gryfina. Wspólnie wyremontowaliśmy kilka ulic. Dzięki dobrej współpracy. Burmistrz mówił, że urodził się w gryfińskim szpitalu, a dziś jest on rozbudowany i mam nadzieję, że na 800. rocznicę będzie służył mieszkańcom. […] Utkwiły mi słowa znanego rysownika, Sawki. „Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie Krzywy Las” – dodał starosta.

Życzenia w imieniu Olgierda Geblewicza złożyła również Magdalena Pieczyńska.
- W imieniu marszałka, chciałam całej naszej gryfińskiej społeczności złożyć życzenia, które przekażę na ręce burmistrza Gryfina. 770-lat to nie tylko słuszny wiek, ale nasze osobiste wspomnienia, o których mówił pan burmistrz, ale również wspomnienia poprzednich pokoleń, bo Gryfino ma piękną historię i fantastycznych oraz zaangażowanych ludzi – mówiła M. Pieczyńska.

Po przemowach oficjeli swój miejsce miał wykład na temat lokowania miast w okresie średniowiecza. A po nim poczęstunek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No i oczywiście fajnie "Oficjele" się spotkali na imprezie, poświętowali za Gminne fundusze ????, a mieszkańcy mają flagi i to wystarczy. A zapomniałem no i mszę ????.
Widać spotkanie dla wybranych.
Szkoda że historia fajna a teraźniejszość nijaka
Duża część spotkania, to długa narcystyczna i bardzo subiektywna opowieść burmistrza o sobie i o swojej rodzinie. Potem niskie ukłony dla wyborców lewicy przekazane oczywiście za pośrednictwem burmistrza od ministerki od równości. W międzyczasie wymienienie wszystkich prawie kandydatów ze swojej listy wyborczej. Co do częsci historycznej. Nikt nie wspomniał o śp. Marianie Anklewiczu, dzięki któremu odkrywanie historii Gryfina pokonało kilka epok na raz. Można różnie oceniać życie zmarłego byłego dyr. Biblioteki, ale też przyczynił się bardzo do utrwalania historii miasta. Ale jubileusz to zmilczał. Można mieć różne zdanie na temat przewodniczącego Rady R. Gugi, ale wypadałoby wznieść się ponad podzialy, żeby w imieniu rady zabrał głos. Można być niewierzącym, ale symptomatyczna nieobecność gryfińskich proboszczów biła po oczach. Szczególnie, że honorowym obywatelem był dawny proboszcz ks. Kozłowski, a patronem ronda jest ks. Palica za ktorym przyjechało tu wielu gryfiniaków. Do tego duży czas poświęcony na wykład o początkach chcrzescijanstwa na naszych ziemiach. No i fakt, że jedynym świadkiem 770 lat miasta jest świątynia - budowana jako katolicka i dzìś też katolicka. Obecność miejscwego kleru nie pasowałaby do wiernopoddańczej narracji kandydata na burmistrza wobec środowiska czarnych marszy. Chyba korki zatrzymały kolegę Jacha, że nie dojechał. Ale na pewno mentalnie wspiera kolegę burmistrza. Zresztą jak drugi kolega Szałabawka. Podsumowując, to imprezę uratował zespół muzyczny i dobry tort.

No i oczywiście fajnie "Oficjele" się spotkali na imprezie, poświętowali za Gminne fundusze ????, a mieszkańcy mają flagi i to wystarczy. A zapomniałem no i mszę ????.
Widać spotkanie dla wybranych.
Szkoda że historia fajna a teraźniejszość nijaka