Reklama

Skandaliczna oprawa meczu KPR

W sobotę szczypiorniści KPR Gryfino przegrali na każdym polu: od sportowego, po organizacyjny. Bardzo pechowo suma wszystkich niedociągnięć nastąpiła w meczu w wiceliderem rozgrywek. Kto wie czy nie najważniejszym w całych rozgrywkach…

W sobotę podopieczni Arkadiusza Augustyniaka mieli zaledwie punkt straty do rywala, przez co wygrana nad Samborem Tczew sprawiała, że KPR stawałby się głównym kandydatem do awansu. Tego dnia w Gryfinie nic nie działało jednak jak należy.

- Zarówno w naszej grze, jak i w organizacji – gorzko przyznaje trener Augustyniak.

Pojedynek na szczycie tabeli miał niecodzienny przebieg a cała otoczka nie licowała z wagą wydarzenia. Spotkanie rozpoczęło się z półgodzinnym opóźnieniem. Wszystko z powodu nieprofesjonalnego zachowania obsługi medycznej.

Reklama

- Okazała się być niepoważna – przyznaje A. Augustyniak. – Nie przyjechał ratownik medyczny, który miał stawić się na meczu i trzymać nad nim opiekę, tylko dwie młode stażystki. Przyznały sędziom, że nie mają uprawnień. Dwójka arbitrów z Zielonej Góry powiedziała, że wobec tego nie może dopuścić do spotkania i trzeba poczekać na ratownika medycznego z upoważnieniami do pełnienia tej funkcji – odpowiada szkoleniowiec 2-ligowca. Ponadto posłuszeństwa odmówiła tablica świetlna...

 

Więcej o sytuacji oraz o meczu KPR można przeczytać w dzisiejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

Reklama

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama