W bieżącym wydaniu Gazety Gryfińskiej można przeczytać, dlaczego, mimo zapowiedzi, nie rozpoczęły się jeszcze żadne prace rewitalizacyjne na Górce Miłości, tymczasem niedaleko ul. Opolskiej...
Dla każdego mieszkańca Gryfina oczywistym jest, że miejsce uwiecznione na tej fotografii to okolice skrzyżowania ulic Kołłątaja i Opolskiej. Miejsca te sławią gminne biuletyny, obwieszczając zieloną rewolucję, która odmieni oblicze kilku miejsc w naszym mieście. Między innymi tego. Co do zasadności organizacji terenów zielonych przeznaczonych do rekreacji i odpoczynku w pobliżu większych osiedli, nie mamy wątpliwości. Spacer z Opolskiej do parku bądź na nabrzeże, a tym bardziej na Górkę Miłości, dla części mieszkańców stanowi nie lada wyzwanie. Dlatego szumne doniesienia gryfińskiego magistratu przyjęli z radością. Niestety część z nich zastanawia tempo, w jakim „zielona rewolucja” przewala się przez kolejne swoje stacje. I choć planowany termin zakończenia prac uwzględnia przysłowiowe opadanie liści, coraz częściej pojawiają się głosy o specyficznej energii, z jaką przebiegają prace. Park rozgrzebany, Górka Miłości nietknięta, Kołłątaja… jak widać. Zresztą, kto bywa w naszym parku, ten wie, o co „come on”. Ciekawe, co na to Robespierre naszej rewolucji?
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze