Reklama

Sebastian Miliński przyjedzie, by zabrać punkty Energetykowi

W sobotę Rurzyca Nawodna zagra z Energetykiem. Gryfinianie wcale nie są faworytem tego starcia

Energetyk rozpoczął sezon tragicznie, bo od trzech ligowych porażek. Wszystkie były bliźniacze. Podopieczni Krzysztofa Kubackiego prowadzili, by tracić punkty w końcówkach spotkań. Wprawdzie przed tygodniem odpadli z Pucharu Polski ZZPN, przegrywając z A-klasowym Wołczkowem-Bezrzecze, lecz zdaje się, że nasi piłkarze kryzys mają już za sobą.

- Porażka pucharowa była wkalkulowana w ryzyko. Było sporo rotacji w składzie, sprawdzałem różne ustawienia. Cały czas szukamy właściwych rozwiązań. Dwie ostatnie ligowe porażki były już w dobrym stylu. Skupiliśmy się ostatnio na błędach, które popełnialiśmy. Przeciwko GKS Kołbaskowo-Przecław i Osadnikowi była widoczna dużo większa jakość i skuteczność – powiedział nam w poniedziałek Kubacki.

Reklama

Rozmawialiśmy oczywiście o dwóch wygranych meczach (odpowiednio 3:1 i 4:1), ale nie tylko.

- Teraz czekają nas dwa ciekawe mecze, bo z Rurzycą Nawodna i GKS-em Kołbacz. Obaj rywale punktują, są w czołówce tabeli. My natomiast złapaliśmy już oddech. Brakowało nam cierpliwości, ale idziemy już w dobrą stronę. Wyczyściliśmy głowy po słabym początku, wygraliśmy dwa mecze i chcemy więcej - zapowiadał trener.

Więcej piszemy w aktualnej Gazecie Gryfińskiej. W ramach tej zapowiedzi postanowiliśmy skupić się na zespole gości. Rurzyca Nawodna jest groźnym przeciwnikiem, co pokazały dotychczas rozegrane kolejki. Na inaugurację klub z gminy Chojna przegrał 1:2 z Dębem Dębno, lecz były to tylko złe dobrego początki.

Reklama

Następnie bowiem Rurzyca pokonała 5:2 Myślę Dargomyśl, 2:1 Stal Szczecin, zremisowała 1:1 z Hutnikiem Szczecin, zaś w ostatni weekend wygrała 3:0 z Iskrą Banie (więcej o meczu również piszemy w GG). O mocy drużyny świadczą też personalia. Poza czołowymi zawodnikami południa powiatu, w składzie Rurzycy znajdują się także Bartosz Flis i Paweł Lisowski.

Pierwszy z nich grał m.in. w Ruchu Chorzów i Arce Gdynia, choć nie na poziomie ekstraklasy. Tę poznał "Lisu". 32-letni wychowanek Stali Szczecin zanotował 49 spotkań na najwyższym szczeblu ligowym w Polsce. Mowa zresztą o brązowym medaliście w barwach chorzowskiego Ruchu. Do Nawodnej, dość nieoczekiwanie, trafił latem tego roku. Rurzyca dba wszak o swoich piłkarzy, o czym wiadomo od dawna.

Reklama

Znacznie krócej w zespole jest natomiast Sebastian Miliński. Wychowanek Energetyka nie występuje jednak na boisku. Do Gryfina przyjedzie jako trener. Co ciekawe, fakt ten nie został ogłoszony na stronie Rurzycy, która po rozstaniu z Piotrem Kierulem nie zaprezentowała jego następcy. Nazwisko Milińskiego znajduje się jednak w meczowych protokołach.

- Pomagam zespołowi, ale nie prowadzę treningów. Mieli problem ze znalezieniem trenera, a ja znam wielu zawodników więc wspieram ich z ławki podczas meczów. Na dwóch ostatnich nie byłem, z powodów zdrowotnych, ale na Energetyku będę - mówi "Kula", dla którego przyjazd na stadion do Gryfina nie będzie niczym nowym.

Reklama

W ostatnich latach czynił to m.in. jako trener i zawodnik Chrobrego Lisie Pole.

- Za każdym razem grałem jednak przeciwko rezerwom Energetyka, a tym razem będzie to pierwszy zespół. Na pewno czeka nas dobry pojedynek. KSE notuje coraz lepsze wyniki, a Rurzyca ma równą formę. Drużyna gra bardzo fajną piłkę, ma indywidualności, piłkarzy o ogromnych jak na okregowkę możliwościach, ale siłą jest też zgranie i zespołowość - ocenia Miliński.

Dlatego, choć Energetyk powoli się rozkręca, to goście są faworytem derbów. Rurzyca z dziesięcioma punktami plasuje się bowiem na czwartym miejscu w tabeli.

Reklama

Będzie to pierwsze ligowe starcie obu drużyn w historii. Początek o godzinie 12.00 na Stadionie Miejskim w Gryfinie.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama