Pan Henryk we wrześniu ubiegłego roku sprzedał innemu mieszkańcowi Gryfina samochód. Zgłosił ten fakt w powiatowym wydziale komunikacji i złożył wniosek o wyrejestrowanie. Już zdążył zapomnieć o tym, że miał takie auto, kiedy niespodziewanie otrzymał monit od niemieckiej policji
Kiedy pan Henryk zawitał do naszej redakcji przedstawił frapującą historię, pokazał też dokumenty świadczące o tym, że samochód sprzedał i dokonał wszelkich formalności związanych z ta sprzedażą w wydziale komunikacji.
- Byłem bardzo zdziwiony, że po tylu miesiącach nadal moje nazwisko i adres widnieją w jakiejś bazie, jako właściciela tego auta – opowiada gryfinianin. – Przecież właścicielem jest ktoś inny – dodaje.
Natychmiast skontaktował się z pracownikiem Wydziału Komunikacji i Transportu w Starostwie Powiatowym w Gryfinie, ale nie otrzymał od niego satysfakcjonujących go informacji.
- Powiedziano mi po prostu, że ich to już nie interesuje – mówi poirytowany pan Henryk. – Ale ja nie chciałbym, żeby w przypadku spraw związanych ze sprzedanym przecież przeze mnie samochodem ktoś nadal posługiwał się moimi danymi – podkreśla nasz czytelnik.
Zasięgnęliśmy więc wiedzy we wspomnianym Wydziale Komunikacji i Transportu w Starostwie Powiatowym w Gryfinie. Okazuje się, że ustawowo nowy właściciel samochodu powinien pojazd przerejestrować w ciągu 30 dni od daty zakupu. Jeśli tego nie zrobi – nie ponosi z tego tytułu żadnych konsekwencji. W wydziale komunikacji nie mają takich narzędzi, aby wyegzekwować od nabywcy realizację tego obowiązku.
Panu Henrykowi nie pozostaje nic innego, niż uzbrojenie się w cierpliwość i generalnie ignorowanie tego faktu, że nadal jego dane mogą gdzieś funkcjonować. Co prawda, jeśli kolejny raz otrzyma pocztą informację o przekroczeniu prędkości, będzie musiał pofatygować się, aby wysłać kserokopię dokumentów potwierdzających to, że nie jest już właścicielem samochodu, którego kierowca złamał przepisy.
bg
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze