Trwa protest rolników z gminy Banie i Widuchowa, którzy sprzeciwiają się decyzji Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa
Wczorajszy (wtorek 4 kwietnia) przejazd ulicami Szczecina nie był pierwszym w ostatnich tygodniach. Wszystko zaczęło się w poniedziałek 27 lutego.
- Traktory wyjechały na szczecińskie ulice na znak protestu przeciwko „łamania prawa przez KOWR”. Chodzi o obrót gruntami rolnymi, które od trzydziestu lat, w gminie Banie dzierżawi francuska spółka – pisaliśmy na początku miesiąca, informując że rolnicy rozpoczęli miesięczny strajk okupacyjny pod szczecińską siedzibą KOWR.
Zajęliśmy się tym tematem, gdyż sprawa dotyczy „naszego podwórka”. A dokładniej: gminy Banie i przedłużenia przez KOWR umowy z francuską spółką PRP Babinek, która od trzydziestu lat dzierżawi 700 ha.
- Rolnicy z tamtych rejonów mieli nadzieję, że KOWR nie przedłuży spółce, której właścicielem jest Francuz. Liczyli, że na grunty te zostanie ogłoszony przetarg. Tymczasem KOWR przedłużył umowę obcokrajowcowi na kolejne 20 lat, a rolnikom, którzy prosili o rozdysponowanie gruntów na potrzeby gospodarstw rodzinnych, wydzierżawi mniej niż obiecał – pisał Tygodnik Rolniczy.
Władze KOWR tłumaczyły się faktem, że długa umowa to dla „Francuza” rekompensata za to, że do końca sierpnia zobowiązał się zwrócić ok. 215 ha z tej dzierżawy do zasobów Skarbu Państwa.
- Poprosiliśmy o wyłączenie 260 hektarów gruntu w tej spółce, okazało się, że wyłączone zostało tylko 130 ha gruntów ornych i około 60-70 ha nieużytków. Porozumienie było takie, że 213 ha ma być gruntów ornych i plus te ugory. Z taką decyzją się nie zgadzamy – ripostował w Radiu Szczecin Adam Walterowicz, przewodniczący Wojewódzkiego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych w Szczecinie.
Dalej będą jeździć po Szczecinie
Od opisywanego momentu minął ponadt miesiąc. Jako że dotychczasowe okupowanie parkingu przed szczecińską siedzibą KOWR nie przyniosło żadnych skutków, a medialne wsparcie nieco ucichło, rolnicy zdecydowali się na kolejny przejazd ulicami Szczecina.
Pod koniec marca, za cel obrali sobie Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki, by przekazać tam swoje postulaty wojewodzie. Do protestujących wyszedł jego zastępca, Mateusz Wageman, informując, że Zbigniew Boguckiemu wyjaśnia problematyczne zagadnienie z centralnym KOWR-em, co wymaga nieco czasu.
- Cieszy nas, że minister rolnictwa zajął się naszą sprawą, jesteśmy mu wdzięczni, że tak szybko zareagował, ale dopóki nie ma rezultatów, będzie dalej jeździć po Szczecinie, co tydzień. Nie może być przecież tak, że polski rolnik jest traktowany gorzej niż spółki kapitału obcego – mówił dziennikarzom Przemysław Toporek, gospodarz z gminy Widuchowa.
O tym, jak ważne jest to zagadnienie, na łamach „Gazety Wyborczej” tłumaczył Adam Walterowicz.
- Gospodarstwa rodzinne zostały zrównane ze spółkami, a te mają inny dostęp do kapitału. Eliminują nas z nabywania gruntów. Nadmierna koncentracja gruntów w rękach wielkich firm jest groźna, bo wówczas narzucą ceny żywności – mówił przewodniczący Wojewódzkiego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych.
Przerwa na święta
Kolejny przejazd ulicami Szczecina miał miejsce we wtorek 4 kwietnia. Poza rolnikami z gminy Banie i Widuchowa, protestowali też rolnicy z innych regionów. Innym z postulatów jest bowiem chęć "powstrzymania napływu ukraińskiego zboża na polski rynek".
- Edward Kosmal, zastępca przewodniczącego rolniczej „Solidarności" w regionie, zapowiedział, że na Wielkanoc rolnicy wrócą do swoich gospodarstw, ale protest nie zostanie przerwany. Część traktorów zostanie przy urzędzie wojewódzkim. Akcja protestacyjna zostanie wznowiona po świętach - napisała "Gazeta Wyborcza".
Kolejną informacją dnia jest odejście ministra rolnictwa. Henryk Kowalczyk podał się dziś do dymisji.
Do sprawy jeszcze wrócimy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze