Rozmawiamy z Robertem Panną, kandydatem Koalicji Obywatelskiej w ostatnich wyborach parlamentarnych do Sejmu RP. Łącznie otrzymał 1230 głosów, z czego 963 w powiecie gryfińskim i 272 w gminie Widuchowa, gdzie osiągnął najlepszy wynik ze wszystkich startujących
Poszło panu całkiem nieźle, jak na pierwszy start wyborach powszechnych.
Robert Panna: Poszło bardzo dobrze. Jestem zadowolony z poparcia, jakie uzyskałem w naszym regionie. Wręcz szczęśliwy!
Wysokie poparcie zdobył "Robert Panna ex-policjant", czy jest to raczej pokłosie kapitału, który zyskał pan podczas kilku miesięcy emerytury, już jako społecznik?
- Społecznik, zdecydowanie. W czasie kampanii wyborczej zrobiłem 70 kilometrów pieszo. Chodziłem od domu do domu, od drzwi do drzwi. Rozmawiałem z ludźmi i słyszałem, że będą głosować nie na partię, tylko na Roberta Pannę.
Nie da się jednak ukryć, że szyld Koalicji Obywatelskiej też zrobił swoje.
- Wiadomo, że tak, ale najważniejsza była praca, którą wykonałem. Przeszedłem podczas kampanii 70 kilometrów pieszo, a do tego przejechałem cztery tysiące kilometrów. Sam rozwieszałem plakaty i banery. Nie miałem sztabu, ani ludzi do pomocy. Było ciężko, ale końcowy wynik wynagradza cały włożony wysiłek. Było warto.
W gminie Widuchowa otrzymał pan 272 głosy, co stanowi 11,24% wszystkich głosów. To najlepszy wynik ze wszystkich kandydatów.
- Właśnie ten wynik mnie najbardziej cieszy, bo mieszkam w Widuchowej. Takie wsparcie jest budujące, bo wiem, że pochodzi od najbliższych sąsiadów. Cieszy, że obdarzyli mnie zaufaniem.
Podczas kampanii wiele osób mówiło, właśnie z Widuchowej, mówiło jednak też, że przed kampanią nie był pan tak aktywny w przestrzeni publicznej.
- W Widuchowej mieszkam od dziesięciu lat, ale jako policjant nie zawsze miałem czas na integrację z lokalną społecznością. Dlatego dopiero teraz, odkąd jestem na emeryturze, mogę bliżej poznać problemy mieszkańców swojej miejscowości. I bliżej poznać sąsiadów.
Gmina Widuchowa, to tylko 1/9 naszego powiatu. Jak ocenia pan swoje wyniki w pozostałych częściach regionu? W którejś gminie poparcie mogło być wyższe? A może jest pan mile zaskoczony tym, ile głosów otrzymał w miejscu, w którym się tego nie spodziewał?
- Szczerze mówiąc wiem tylko, że w powiecie dostałem 963 głosy. Nie analizowałem jeszcze konkretnych gmin. Zaraz po wyborach wyjechałem odpocząć z żoną w nasze ukochane Bieszczady.
W takim razie możemy przeanalizować je wspólnie. W gminie Chojna zagłosowało na pana 199 mieszkańców, a w gminie Banie 155.
- To dwa miejsca, z którymi jestem związany. Pochodzę z Baniewic, byłem komendantem policji w Chojnie. Te wyniki pokazują, że zostałem zapamiętany w obu miejscach. Także ze względów zawodowych, bo byłem również kierownikiem Posterunku Policji Widuchowa-Banie.
Gorzej wypadł pan w gminach: Cedynia - 41, Mieszkowice - 38, Moryń - 41, Stare Czarnowo - 8, Trzcińsko-Zdrój - 78. W Gryfinie dostał pan 91 głosów oraz 45 w podgryfińskich wsiach.
- W Gryfinie była Magda Pieczyńska i to ona zgarnęła więcej głosów. W pełni zasłużenie, bo to świetna kandydatka, której gratuluje osiągniętego wyniku. Natomiast w gminie Stare Czarnowo ludzie znają. mnie najmniej. Spędziłem podczas kampanii 2-3 dni w Kołbaczu. Jak w każdej innej gminie chodziłem od klatki do klatki, ale jak widać w tym przypadku nie przyniosło to skutku, ale w pełni to rozumiem. Poparcia nie buduje się w jeden dzień. Trzeba na nie zasłużyć!
Co ciekawe, otrzymał pan również głosy w powiecie polickim (46), stargardzkim (31), goleniowskim (17), gryfickim (15), kamieńskim (15), myśliborskim (14), pyrzyckim (12), łobeskim (5) oraz w Świnoujściu (9) i 103 w Szczecinie. Zaskoczyło to pana?
- I tak i nie, bo podczas kampanii bywałem też w innych częściach okręgu. Występowałem na konwentach oraz rozwieszałem plakaty w powiatach polickim, pyrzyckim, myśliborskim. Również w Szczecinie.
A może zadecydowała magia nazwiska?
- Tak też mogło być. Ktoś przeczytał na karcie "Robert Panna" i uznał, że to fajne nazwisko i na mnie zagłosuje (śmiech). W głównym rozrachunku myślę, że ludzie zaufali mi słysząc to, o czym mówię. Dużo rozmawiałem z mieszkańcami wszystkich miast i wsi, w których przebywałem.
Po takim obiecującym debiucie nie uwierzę, że nie planuje pan kolejnych startów.
- Nie wiem. Kampania zajęła naprawdę dużo czasu i sił.
Wybory nie są jednak co roku, choć akurat tak się złożyło, że samorządowe odbędą się wiosną 2024 r.
- Dlatego jeszcze nie podjąłem decyzji. Muszę porozmawiać z rodziną i przeanalizować pewne kwestie.
Na przykład, gdzie lepiej startować? Na radnego powiatowego, czy wójta gminy Widuchowa?
- Nie powiem na ten moment, bo naprawdę nie wiem. Jeśli podejmę decyzję o kolejnym starcie w wyborach, to wtedy zastanowię się, gdzie będę mógł w największym stopniu pomóc mieszkańcom. Teraz nie startowałem bowiem dla siebie, a właśnie dla mieszkańców. Jeśli wystartuję ponownie, to znów dla społeczeństwa. Uważam, że warto mieć dobre serce i kochać ludzi. Jeszcze raz bardzo dziękuje oraz życzę każdemu dużo radości i uśmiechu.
Rozmawiał: Grzegorz Racinowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze