Funkcjonariusz Państwowej Straży Pożarnej ze Szczecina był niedawno świadkiem bulwersującej sytuacji. Kierowca karetki należącej do prywatnej firmy pod koniec listopada popisał się nieodpowiedzialnym rajdem ulicami Gryfina. Nieuzasadniona podróż na sygnałach może go drogo kosztować. Gdy zreferowaliśmy sprawę właścicielowi firmy, zapowiedział podjęcie nad wyraz radykalnych kroków
- Akurat wracałem z pracy ze Szczecina. W Gryfinie na ulicy Pomorskiej, przy dojeździe do skrzyżowania z ul. Kołłątaja, Flisaczą i wiaduktem kolejowym zauważyłem, że jedzie za mną samochód pogotowia ratunkowego. Tak w każdym razie mi się wydawało. Po chwili zorientowałem się, że był to pojazd prywatnej firmy świadczącej usługi medyczne. Samochód miał włączone sygnały świetlno-dźwiękowe - wedle relacji naszego rozmówcy opisywana sytuacja miała miejsce w poniedziałek 28 listopada w godzinach porannych.
TRAFIŁA KOSA
- Ja jechałem prosto. Wspomniany pojazd również chciał jechać prosto. Na skrzyżowaniu akurat nie działała sygnalizacja świetlna, więc zgodnie z przepisami zatrzymałem się. Mimo, iż miał miejsce, by bezpiecznie mnie wyprzedzić, w końcu w tamtym miejscu są aż trzy pasy ruchu w obu kierunkach, kierowca karetki zaczął na mnie trąbić, migać światłami, pokazywać mi rękami różnego rodzaju niewybredne gesty. W końcu wyminął mnie i pojechał dalej - kaliber tych doniesień jest o tyle istotny, że panu Krzysztofowi zdarza się poruszać w przestrzeni miejskiej pojazdami uprzywilejowanymi.
Obiecaliśmy mu, że nie będziemy zdradzać jego tożsamości poza faktem, że na co dzień pełni służbę w jednej ze szczecińskich jednostek organizacyjnych Państwowej Straży Pożarnej.
- Wiem, jak zgodnie z przepisami jeździ się pojazdami uprzywilejowanymi. Nie spodobało mi się zachowanie tego człowieka i postanowiłem pojechać za nim. Chciałem sprawdzić, czy faktycznie pojechał do szpitala, czy kogoś wiózł, czy w uzasadniony sposób jechał na sygnałach. Jak miało się okazać, nie – uprzedził nasze domysły pan Krzysztof.
Karetka prywatnej firmy zatrzymała się na ul. Niepodległości, na zapleczu dyskontu Biedronka w centrum, tuż przy budynku Diagnostyki. Kierowca wyłączył syrenę i koguty ostrzegawcze, zgasił silnik pojazdu, ale pozostał w środku.
Od wiaduktu, gdzie zauważył go nasz rozmówca, aż do miejsca postoju, pojazd na sygnałach pokonał kilka skrzyżowań.
- Całą drogę manewrował i wyprzedzał inne pojazdy, łamiąc przy tym przepisy ruchu drogowego. Na ulicy Grunwaldzkiej zjeżdżając w dół mamy podwójną linię ciągłą. Zresztą to bardzo krótka ulica, z wieloma wyjazdami, a gość jak gdyby nigdy nic wyprzedzał tam sobie. Podobnie na rondzie u wylotu Flisaczej. Gdy w końcu zatrzymał się, do budynku laboratorium wyszedł tylko jakiś pasażer. O własnych siłach. Jestem więc przekonany, że na pewno kierowca nie jechał do żadnego przypadku, który uzasadniałby taką jazdę – dodał zawodowy strażak.
Zachowanie kierowcy określił jako „absolutnie lekkomyślne”. Naszą hipotezę, że być może taką jazdę usprawiedliwiał ratujący życie cenny ładunek, transport krwi lub tym podobna przesyłka, skwitował, że to nie ma znaczenia.
- Pojazdy wykorzystywane w tym celu wyglądają inaczej i są specjalnie oznaczane. Poza tym nie wiem, czy wspomniana firma w ogóle świadczy usługi typu przewożenie krwi – powątpiewał pan Krzysztof.
- Rozmawiałem nawet ze znajomymi policjantami na ten temat. Nie życzę źle firmie, ale jej kierowcy powinni ściśle przestrzegać przepisów, a nie jeździć po Gryfinie w sposób, który stwarza zagrożenie na ulicach - z prośbą o zajęcie się sprawą zwrócił się do nas, bo ponoć nie był to pierwszy raz, gdy kierowcy tej firmy naruszają w Gryfinie przepisy.
NIE CHCEMY TEGO
Jazdę „na bombach” – jak w służbowym żargonie określa się korzystanie z sygnalizacji świetlno-dźwiękowej - oraz wynikające z tego przywileje precyzuje Artykuł 53. prawa o ruchu drogowym.
Z jego treści jasno wynika, że kierujący pojazdem może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy uczestniczy w akcji związanej z ratowaniem życia lub zdrowia ludzkiego. Trudno odnieść wrażenie, by tak było w tym przypadku…
Z uwagi na fakt, że przedmiotem naszej interwencji była relacja świadka a nie nagranie, nie chcąc narażać się na ewentualne konsekwencje prawne, nazwę wspomnianej firmy musimy pominąć. Nie przeszkodziło nam to jednak w skontaktowaniu się z jej przedstawicielem. Po krótkim wstępie bez problemu przekazano nam numer do właściciela firmy. Mężczyzna w słuchawce telefonu z zainteresowaniem wysłuchał naszej relacji. Następnie zadziwiająco spokojnie, jak na to, co miał do powiedzenia odparł:
- Zapiszę sobie pana numer telefonu, dowiem się kto to jest i do pana zadzwonię. Jeżeli sygnały użyte zostały w nieuzasadniony sposób, to pracownik, który jechał wtedy tym pojazdem, zostanie zwolniony. Niech mi pan wierzy, ktoś taki nie będzie tu pracował. Znam przypadek w Szczecinie, gdzie kierujący karetką bezzasadnie używając sygnałów jechał w sposób uprzywilejowany i doprowadził do wypadku, w wyniku czego zginęła kobieta. Nie chcemy tego – zdaniem właściciela firmy sytuacje, w których dochodzi do nadużyć ze strony kierujących pojazdami dotyczą różnych służb i firm.
Jak nas zapewnił, nie będzie to pierwszy raz, gdy w trybie dyscyplinarnym rozstanie się z zatrudnioną w charakterze kierowcy osobą.
Wiedzeni ciekawością skontaktowaliśmy się również z Komendą Powiatową Policji w Gryfinie. Chcieliśmy poznać, co grozi kierowcy, który narusza przepisy ruchu drogowego, w nieuzasadniony sposób uzurpując sobie prawo do bycia uprzywilejowanym.
- Zgodnie z art. 53 par 2 PRD kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów ruchu drogowego tylko w przypadkach gdy uczestniczy w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego. Natomiast jeżeli żaden z tych przypadków nie zostanie spełniony, kierujący pojazdem odpowiada za popełnione wykroczenia zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami. Oczywiście osoba będąca świadkiem sytuacji, w której kierujący pojazdem uprzywilejowanym nadużywa według niej "przywileju" jazdy z wykorzystaniem świateł błyskowych oraz dźwiękowych może zgłosić się do Komendy Powiatowej Policji w Gryfinie celem złożenia stosownego zawiadomienia. Przeprowadzone wówczas zostaną czynności w tej sprawie – przeczytaliśmy w nadesłanej z komendy korespondencji.
Oficer prasowy KPP w Gryfinie, Jakub Kuźmowicz dodał również, że w myśl zaostrzonych niedawno przepisów, w przypadku stwierdzonego podczas takiego nieuzasadnionego „rajdu” szeregu wykroczeń, kara finansowa dla sprawcy liczona może być w dziesiątkach tysięcy złotych, a o dalszych konsekwencjach zadecyduje sąd w odpowiednim postępowaniu.
RECYDYWA
W ubiegły piątek otrzymaliśmy potwierdzenie ze strony firmy medycznej, że zarówno kierowca karetki, jak i towarzyszący mu kolega nie pracują już w tej firmie. Młody mężczyzna, który 28 listopada siedział za kółkiem karetki, zwolniony został z dniem 1 grudnia, czyli jeszcze zanim na jaw wyszła opisywana przez nas sprawa. Właściciel firmy przekazał nam, że na jego koncie już wcześniej było kilka podobnych incydentów. Jego kolega odszedł z firmy dobrowolnie w związku z planowaną wcześniej przeprowadzką do innej części Polski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze