W czasie kampanii wyborczej, opowiadając o potrzebach i problemach środowiska sportowego, Mieczysław Sawaryn obiecał uregulować kwestię podziału pieniędzy na zadania z zakresu kultury fizycznej. Mimo upływu niemal czterech lat, żaden z postulatów nie został spełniony - w swoim felietonie pisze dziennikarz Gazety Gryfińskiej
- Trzeba stworzyć system, który będzie miał jasne dla wszystkich kryteria, decydujące o wysokości dotacji. Dotacja powinna zależeć od rzeczywistej liczby dzieci i młodzieży uczestniczących w zajęciach danego klubu. Równie istotną kwestią będzie dla mnie wsparcie stypendialne gryfińskich sportowych brylantów, których w Gryfinie mamy sporo – powiedział w rozmowie z naszą gazetą.
W późniejszym czasie, rozszerzył swoje obietnice na pomijaną dotąd grupę, związaną ze stowarzyszeniem Gryfińskich Lig Amatorskich, zrzeszającym rozgrywki koszykówki i futbolu.
- Amatorski sport dorosłych także należy wspierać. Premiować będziemy inicjatywy GALKO czy GLHA. Uważam, że mieszkańcy gminy powinni mieć przywilej nieodpłatnego korzystania z obiektów sportowych. Chcę doceniać osoby z pasją – uznał kandydat Mieczysław Sawaryn.
Mimo obietnic przedwyborczych, burmistrz nie spełnił żadnego ze „sportowych postulatów”.
Nieuregulowana została bowiem również sprawa związana ze stworzeniem sprawiedliwego systemu podziału środków na zadania z zakresu kultury fizycznej. To tym bardziej istotne, że w odróżnieniu od wsparcia dla GLA i powołania stypendium dla najlepszych zawodników, kwestia dotacji z budżetu jest sprawą palącą. Szczególnie widać to w naszej sondzie, przeprowadzonej wśród działaczy i trenerów. Pojawiają się w niej zarówno zdania euforyczne, jak i głosy niezadowolenia, a nawet krytyki. Wszystkie sprowadzają się do jednego: nie wiadomo na jakiej zasadzie doszło do tegorocznego podziału.
- Tu nie ma co komentować, bo podziału dokonuje się bez nas, bez patrzenia na nasze wnioski. Nikt nie pytał nas o nasze potrzeby, nie konsultował z nami tego ile środków potrzebujemy. Nie dopuszczono nas do dyskusji, a mieliśmy kilka uwag – mówi prezes Odrzanki, Marcin Mysiak. W podobnym tonie wypowiada się Tomasz Grąbczewski z Kamikaze.
- To pieniądze, więc zawsze jest mało. U nas tym bardziej, bo Daria ma kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich, a to kosztuje. No, ale co zrobić? Nie mamy wpływu na podział pieniędzy z budżetu – uznaje szkoleniowiec karate.
- Podział jest uznaniowy, nie istnieje regulamin, więc zawsze będzie ktoś niezadowolony – podkreśla sedno problemu Jacek Stefański z Hermesa Gryfino.
Słowem klucz jest „system”, a raczej jego brak.
Cały felieton znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze