Dziennikarz naszego portalu i Gazety Gryfińskiej, w swoim felietonie wyszedł z inicjatywą do działaczy lokalnych klubów. Apeluje, by przedstawiciele zespołów z tych samych lig dogadali się w sprawie terminarza i godzin spotkań
Temat, który dzisiaj poruszę po raz pierwszy nasunął mi się na myśl kilka lat temu, gdy przez mecz Energetyka… nie pojechałem na Pogoń. Odkryłem wówczas, być może po raz pierwszy, że między klubami z naszego regionu nie istnieje przepływ informacji, wzajemne wsparcie i współpraca.
Nie mam tu na myśli działań z przeszłości, gdy okoliczne zespoły działały na chwałę Energetyka, oddając mu najlepszych graczy. Chociaż taka powinna być ścieżka rozwoju, o czym na naszych łamach mówiło kilku trenerów (Marcin Kochanowski, Artur Kujawiński, Rafał Kaliciak i wielu innych), ambicje mniejszych klubów nie pozwalają na takie rozwiązania.
Poniekąd rozumiem tok myślenia działaczy i jestem w stanie obronić ich decyzje. Nie mogę pojąć za to, dlaczego w naszej gminie brakuje znamion zdroworozsądkowości. Chociaż my wszyscy: piłkarze, działacze, trenerzy, dziennikarze i przede wszystkim kibice, żyjemy lokalną piłką, staramy się działać na rzecz jej rozwoju, w „naszej rodzinie” brakuje krzty inicjatywy, ruchów, które ułatwiłyby nam życie.
Mimo, że dni są długie, a weekend trwa dwa dni, od kilku lat mecze drużyn odbywają się w tych samych terminach. O 15.00 na boiska wychodzą trzy zespoły z jednej gminy. Każdy patrzy jedynie na siebie, przez co wszyscy tracą.
Pełna treść felietonu znajduje się TUTAJ. Zachęcamy do wzięcia udziału w dyskusji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze