Wracamy do informacji, o której wczoraj jedynie wspomnieliśmy. Dotyczy pożaru, który w nocy z sobotę na niedzielę wybuchł przy ul. Szczecińskiej w Gryfinie
O sprawie - już w niedzielę - poinformowała nas jedna z czytelniczek.
- Czy wiadomo coś Państwu na temat nocnej akcji straży pożarnej przy ulicy Szczecińskiej? Wracaliśmy z wakacji, a droga była zamknięta przez policję. Wyjeżdżając z runelu w stronę Intermarche zauważyłyśmy około sześć pojazdów straży pożarnej i ruiny budynku naprzeciw sklepu ogrodniczego - pisała Paulina.
W kolejnej wiadomości dodała, że "był to najprawdopodobniej garaż na terenie starej masarni".
- Bo widać zakopconą bramę. Sprawa wyglądała dość poważnie bo było dużo wozów strażackich na sygnale - wyjaśniła czytelniczka.
O sprawę zapytaliśmy gryfińskich strażaków. Jak podaje KP PSP Gryfino, zgłoszenie otrzymali w niedzielną noc (6.04).
- Około godziny 24.00 dyżurny stanowiska kierowania otrzymał zgłoszenie o pożarze śmieci. Zadysponowano jeden zastęp strażaków. W trakcie dojazdu otrzymaliśmy kilka aktualizacji zgłoszenia: pożar rozprzestrzeniający się na drzewo, a następnie na dach przylegającego magazynu. W związku z tym zadysponowano dodatkowo kolejne siły i środki z jednostki ratowniczo-gaśniczej z Gryfina oraz OSP w Wełtyniu i OSP w Radziszewie - opowiada kpt. Przemysław Wiaderski, rzecznik prasowy KP PSP Gryfino.
Pożar ugaszono.
- Zdarzenie trwało około godziny. Nie stwierdzono osób poszkodowanych - uspokaja oficer prasowy gryfińskiej straży.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawe czy wraz z dymem nie poszla w niebo powaga nieulotnych zapisów o ochronie konserwatorskiej, budzących bardzo ulotne wątpliwości pewnej branży gospodarki, która ma jedne z największych marż na rynku i spogląda na ten starą rzeźnię z lekkim przymrużeniem jednego oka, bo drugim mruga gdzieś dalej.
Urzędowy deweloper pewnie ma klijeta na teren.

Ciekawe czy wraz z dymem nie poszla w niebo powaga nieulotnych zapisów o ochronie konserwatorskiej, budzących bardzo ulotne wątpliwości pewnej branży gospodarki, która ma jedne z największych marż na rynku i spogląda na ten starą rzeźnię z lekkim przymrużeniem jednego oka, bo drugim mruga gdzieś dalej.
Urzędowy deweloper pewnie ma klijeta na teren.