Dwie wolontariuszki, studentki z Gruzji i Pakistanu przez tydzień prowadziły lekcje w ZSP2 przy ulicy Łużyckiej. Uczniowie testowali swoją znajomość angielskiego oraz poznawali kulturę odległych krajów.
Gvantsa Tsitsvidze studiuje w Tibilisi, a Sadaf Rizvi w Islamabadzie. Dziewczyny są na kierunku stosunki międzynarodowe, należą do studenckiej organizacji Aisec. Przyjechały do Polski na sześciotygodniowy pobyt, co tydzień odwiedzają jedną szkołę.
- Do wyboru był Kraków lub Warszawa, ale postawiliśmy na Szczecin, stwierdzając, że poza stolicą pozna się lepiej realia życia w danym kraju, z wyboru jesteśmy bardzo zadowolone. Namówił mnie do tego dziadek, który był w Polsce wiele lat temu. Powiedział mi, że dowiem się, co to wódka i ogórki – mówi Gvantsa Tsitsvidze.
Jedną ze szkół, którą odwiedziły jest gryfiński Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 przy Łużyckiej.
- Współpraca jest możliwa dzięki pomocy Teresy Duniec-Łukszy, a dziewczyny przeprowadzają lekcję w każdej klasie – dodaje Maciej Puzik, wicedyrektor szkoły.
Na zajęciach studentki opowiadają o swoich krajach, kulturze, w której żyją. Są zaskoczone tym, że uczniowie wiedzą sporo o Gruzji i Pakistanie.
- Znają angielski, ale mają problem z nieśmiałością, boją się mówić, a przecież nie można bać się popełniania błędów. Są jednak otwarci i ciekawi, to bardzo ważne. Potrzebują więcej ćwiczeń praktycznych – mówi Sadaf Rizvi.
Mała różnica wieku sprawia, że pomimo bariery językowej, pada sporo pytań o kulturę, zwyczaje czy prozę życia, kwestie takie jak ubiór i jedzenie.
- Rozmawiamy też o różnicach, w bardzo tradycyjnej Gruzji nie można mieć chłopaka czy dziewczyny przed małżeństwem, a zdarza się, że kobiety wychodzą za mąż będąc nastolatkami. Jestem pytana, czy wychodzę do klubów, jak spędzam czas. Myślę, że mamy ze sobą wiele wspólnego, choćby przez to, że byliśmy w strefie wpływów Rosji. Cieszę się, że uczniowie znają prezydenta Saakaszwiliego, chyba dzięki jego przyjaźni z Lechem Kaczyńskim – opowiada Gvantsa Tsitsvidze.
Dla studentek Polska jest krajem ciekawym. Narzekają na zimny wiatr, smakują naszego jedzenia.
- Dla mnie nie ma dużej różnicy, mamy pierogi, które mają po prostu inny kształt, ale smakują podobnie – wskazuje Gruzinka.
- Dla mnie zaskoczeniem jest to, że jecie tak dużo ziemniaków i kapusty. Polska jest znana z ziemniaków, mój przyjaciel pytał mnie nawet czy widziałam pola ziemniaczane. Odpowiedziałam, że wszystko pokryte jest śniegiem, ale ziemniaki widzę codziennie na talerzu – opowiada Sadaf z Pakistanu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze