Reklama

Poseł interpeluje, przywołując Gryfino za wzór

Poseł Czesław Hoc, interpelując w sprawie energetyki wiatrowej, za wzór przywołał uchwałę gryfińskiej rady miejskiej w sprawie lokalizacji elektrowni wiatrowych


Treść interpelacji pochodzącej z 15 lipca dotyczy lokalizacji zespołów elektrowni zasilanych wiatrem. Poseł zwraca uwagę na wiele negatywnych aspektów tej branży, wiele miejsca poświęcając uchwale z Gryfina. Interpelacje cytujemy w całości, nas dotyczące fragmenty zaznaczyliśmy na niebiesko.


Treść interpelacji

Od: Czesław Hoc, Poseł na Sejm RP, KP Prawo i Sprawiedliwość
Do: Szanowny Pan Marcin Korolec Minister Środowiska
 
interpelacja poselska
w sprawie:
 
- jednolitego uregulowania prawnego w kwestii sytuowania przemysłowych instalacji wiatrowych (pojedynczych i zespołu elektrowni), a także zachęt dla instalacji prosumenckich, wykorzystując doświadczenie i roztropność oraz pokoleniowe myślenie w tej kwestii radnych Rady Miejskiej w Gryfinie na podstawie podjętych przez nich uchwały nr XXXII/280/13 z dn. 12 kwietnia 2013 r.  
 
 
Uzasadnienie:
 
Niniejszą interpelację poselską dedykuję ku refleksji i praktyce edukacyjnej oraz synergii doświadczenia, władzom samorządowym powiatu kołobrzeskiego, szczególnie wójtowi gm. Dygowo i burmistrzowi Gościna, a także niektórym wójtom powiatu kołobrzeskiego i niektórym wójtom oraz burmistrzom powiatu koszalińskiego, którzy są przekonani, że wszechobecne instalowanie elektrowni wiatrowych zapewnią świetlaną przyszłość i zrównoważony rozwój tych wsi i gmin!
 
Zacytuję, zatem dokument ich kolegów z sąsiedniej gminy naszego województwa, fragment uzasadnienia uchwały nr XXXII/280/13 Rady Miejskiej w Gryfinie z dn. 12 kwietnia 2013 r. w sprawie wyznaczenia kierunków działań burmistrza w kwestii zagospodarowania przestrzennego związanych z rozwojem energetyki opartej na odnawialnych źródłach energii na terenie Gminy Gryfino: „(…) Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że miliardowe wsparcie publiczne dla rozwoju tego sektora gospodarki odnawialnej (przemysłowe elektrownie wiatrowe) nie przyczynia się do usunięcia strukturalnych słabości terenów wiejskich, a wręcz przeciwnie, niszczy istniejącą szansę wyjścia na ścieżkę trwałego rozwoju. Farmy wiatrowe nie tworzą nowych miejsc pracy na terenach o dużym bezrobociu i nie sprzyjają rozwojowi przedsiębiorczości w społeczności wiejskiej. Jednocześnie stwarzają zagrożenie dla historycznej zabudowy urbanistycznej wsi, zwłaszcza w trakcie budowy i demontażu, o ile będą sytuowane w sąsiedztwie wsi. Eliminują szansę rozwoju usług turystycznych opartych na naturalnych walorach krajobrazowych i kulturowych oraz powodują spadek wartości nieruchomości. W związku z tym, istnieje realne ryzyko wygenerowania konkretnych kosztów w postaci roszczeń odszkodowawczych mieszkańców wobec gminy, kosztów likwidacji i utylizacji elektrowni w przyszłości, rewaloryzacji zabytków oraz kosztów związanych z ochrona zdrowia ludności. Koszty te mogą wielokrotnie przekroczyć podatkowe korzyści gminy, a ponoszone będą przez gminę, tj. przez wszystkich mieszkańców”.
 
Dodatkowo, przytoczę tylko niektóre informacje z prasy: ekologia.pl styczeń 2012r.: energetyka wiatrowa nie przyczynia się do zwiększenia ilości miejsc pracy „(…) rozwój branży energetyki wiatrowej w Hiszpanii doprowadził do tego, że stopa bezrobocia wśród osób poniżej 30 roku życia wzrosła do 30%”
i następne doniesienie z tego portalu:
„Zielone fiasko: tysiące turbin wiatrowych porzuconych w USA”: „(…) wysokie koszty utrzymania, duża awaryjność i zmienne warunki pogodowe, sprawiają, że wiatraki są drogie i nieefektywne. Wynik? Ponad 14 tysięcy turbin wiatrowych stoi odłogiem i szpeci krajobraz Stanów Zjednoczonych”, „(…) Tysiące porzuconych turbin wiatrowych zaśmieca krajobraz rolniczych terenów Kalifornii” – pisze Andrew Walden. „W miejscach o największym potencjale wiatrowym – w Altamont Pass, Tehachapi, i San Gorgonio – stoi bezużytecznie ponad 14 tysięcy turbin. Stały się one symbolem postindustrialnych śmieci, które generują zagrożenie dla ptaków i nic więcej.”
 
Nawet Kancelaria Prezydent RP i Parlamentarny Zespół d/s Energii Wiatrowej Bezpiecznej dla Ludzi i Środowiska dostrzegły zagrożenia i osobno przygotowali projekty ustawy o ochronie krajobrazu, w którym znalazły się zapisy ograniczające możliwość budowy farm wiatrowych.
 
Tak więc, chwytliwe głoszone hasła w rodzaju „zaprzęgliśmy wiatr do pracy”, „z wiatru - pieniądze” mogą się w niedalekiej rzeczywistości okazać zgoła odmienne i bardzo bolesne dla wspólnot samorządowych.
W istocie, ci wójtowie, burmistrzowie z powiatu kołobrzeskiego i koszalińskiego, tak bardzo obecnie zauroczeni korzyściami budowanych farm wiatrakowych mogą prędzej czy później poczuć „wiatr w plecy”. Zarówno bezpośredni beneficjenci, jak pozostali mieszkańcy wsi i gmin z biegiem lat mogą odnieść wrażenie, że „zostali wystawieni do wiatru”, a ich spóźnioną konstatacją wówczas będzie, że tylko planowa i zdroworozsądkowa strategia rozwoju energetyki opartej na odnawialnych źródłach energii, w tym konieczności tworzenia instalacji prosumenckich jest prawdziwą troską o obecne i przyszłe pokolenia.
Łatwiej jest „rzucać słowa na wiatr” niż udowodnić przyszłościowe zyski i korzyści z tego rodzaju mało twórczej, a wysoce pochopnej i agresywnej działalności.
 
Wszak, nie mogą być prawdziwe pogłoski, że istnieje w tej materii „polecenie partyjne PO”, nawiązujące do niewdzięcznego zawołania „Po nas chociażby potop”.
Pomimo tego, odpowiednie instytucje i organy ponownie powinny zweryfikować różnego rodzaju pozwolenia i ekspertyzy.
 
Czy zatrzymamy ludzi młodych na wsiach, gminach, gdy zdegradujemy walor krajobrazowy, drastycznie zmniejszymy wartość nieruchomości na tych terenach, zmniejszymy albo zastopujemy rozwój przedsiębiorczości i inwestycji, wreszcie sprowadzimy zagrożenia zdrowia mieszkańców tych terenów, nie wspominając o zaburzeniu równowagi dynamicznej w przyrodzie, szczególnie w zakresie awifauny?
 
Co zatem robią samorządowcy, np. z Gryfina w kontekście rozwoju energetyki opartej na odnawialnych źródłach energii, którzy mają dar przewidywania i roztropności.
 
Oto, Rada Miejska Gryfina, w dniu 12 kwietnia 2013 r. wypełniając swoje zadanie własne, iż podstawową troską samorządu jest dobro i bezpieczeństwo mieszkańców, podjęła uchwałę, wydaje się, przełomową w aspekcie obecnej mody, tj. agresywnej, chaotycznej i nachalnej instalacji elektrowni wiatrowych, głównie w powiecie kołobrzeskim i koszalińskim.
W uchwale Nr XXXII/280/13 z dn. 12 kwietnia 2013r., uznają za priorytet, że rozwój małych i mikro instalacji opartych na odnawialnych źródłach energii, w szczególności instalacji prosumenckich, rozumianych jako instalacje, w których energia produkowana jest w miejscu konsumpcji (mikro instalacje wiatrowe, pompy ciepła, instalacje fotowoltaiczne, kolektory słoneczne, małe – przydomowe elektrownie wodne, małe biogazownie, itp.).
 
Następnie wyznaczają burmistrzowi stosowanie następujących zasad i kierunków w procesie opracowywania studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego:
 
1/minimalna odległość pojedynczych przemysłowej elektrowni wiatrowej wytwarzającej energię o mocy ponad 100 kW i wysokości powyżej 30 m – może wynosić nie mniej niż 3000 mod zabudowań mieszkalnych i siedliskowych;
2/minimalna odległość między zespołami elektrowni wiatrowych może wynosić nie mniej niż 5000 m;
3/zespół elektrowni wiatrowych stanowi grupa elektrowni wiatrowych, w której odległość pomiędzy krańcowymi/skrajnymi elektrowniami nie przekracza 2000 m.
Inwestor może nie zachować tych warunków, jeśli uzyska pisemną zgodę bezwzględnej większości właścicieli nieruchomości mieszkalnych i siedliskowych.
W b. merytorycznym i wyważonym uzasadnieniu tej uchwały czytamy: „(…)Departament Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia (pismo, znak MZ-ZP-Ś-078-21233-13/EM/12 z dn. 27 lutego 2012 r.) zaleca lokalizowanie elektrowni wiatrowych w odległości od 2 km do 4 km od siedzib ludzkich wskazując na zagrożenie zdrowia, jakie może wynikać ze zbyt bliskiej lokalizacji wiatraków: syndrom turbin wiatrowych i chorobę wibroakustyczną. Podobny wniosek jest przedstawiony w opracowaniu Kancelarii Senatu RPOT-600 „Elektrownie wiatrowe a społeczności lokalne”.
Warto podkreślić też konstatację radnych Rady Miasta z Gryfina w aspekcie przestrzegania  reguły przezorności, wyartykułowanej w przepisach Prawo ochrony przyrody (art. 6 pkt 2) „Kto podejmuje działalność, której negatywne oddziaływanie na środowisko nie jest jeszcze w pełni rozpoznane, jest obowiązany, kierując się przezornością, podjąć wszelkie możliwe środki zapobiegawcze”.
Dodajmy do tego informacje otrzymane od resortu zdrowia, z których wynika, że efekt migotania cieni i refleksów światła w pobliżu turbin wiatrowych może mieć negatywne skutki dla zdrowia. W opinii resortu zdrowia biorąc pod uwagę wiele czynników, odległością gwarantującą zarówno dotrzymanie norm hałasu, jak i zminimalizowanie potencjalnych uciążliwości oraz ograniczającą do minimum wpływ efektu migotania cieni, emisji infradźwięków i zagrożeń związanych z odrywaniem się od łopat kawałków lodu, jest dystans co najmniej 2 km. W zależności od warunków lokalnych i środowiskowych odległość ta może być większa.

Co więcej, eksperci WHO podając, że sam aspekt braku akceptacji elektrowni wiatrowej może mieć istotny wpływ na zdrowie i przyczyniać się do występowania objawów depresji. Badania przeprowadzone przez tę organizację pokazują, że „nieakceptowany widok z okna” (co w przypadku turbin wiatrowych często może mieć miejsce) podwyższa ryzyko depresji aż o 40%.W przypadku emisji hałasu połączonej z zaburzeniem snu powodowanym przez źródło dźwięku, wzrost ryzyka depresji wzrasta dwukrotnie.

Pytania:
1/ Czy i kiedy Panowie Ministrowie doprowadzą do powstania odpowiednich przepisów w randze ustawowej, na wzór uchwały Rady Miasta w Gryfinie, które by w sposób cywilizowany, przyszłościowy, roztropny i czytelny określały warunki budowy farm wiatrakowych w Polsce?
2/Czy Panowie Ministrowie zauważają poważne zagrożenia w powiecie kołobrzeskim i koszalińskim (głównie w gm. Dygowo, i gm. Gościno) w aspekcie niepohamowanych i rozległych budowy farm wiatrakowych i czy spowodują kompleksową kontrolę oraz nadzór nad błyskawicznie powstającymi instalacjami elektrowni wiatrakowych na tych terenach?
3/ Kto będzie ponosił odpowiedzialność, jeśli okaże się po pewnym czasie, że owa strategia (być może „podszyta wiatrem”) agresywnej budowy elektrowni wiatrowych w powiecie kołobrzeskim i koszalińskim okaże się fiaskiem? Czy można już dziś, wyznaczyć odpowiedzialnych za ew. przyszłą „piękną katastrofę”, m.in.: degradację waloru krajobrazowego i ograniczenie turystyki szeroko rozumianej, drastyczne obniżenie cen nieruchomości, zmniejszenie przedsiębiorczości i inwestowania na tych terenach,  zagrożenia zdrowotnego mieszkańców (łącznie ze zjawiskiem kumulacji i interakcji niekorzystnych warunków środowiskowych oddziaływujących niekorzystnie na zdrowie), emigracją ludzi młodych i wykształconych z tych miejsc, zaburzeniem równowagi dynamicznej w przyrodzie, głównie w zakresie awifauny i chiropterofauny, itp.?  
4/Czy Panowie Ministrowie stworzą specjalny pakiet promocyjny bądź swoiste zachęty dla mieszkańców polskich wsi, gmin i miast w tworzeniu instalacji prosumenckich, tj. takich, w których energia produkowana jest w miejscu konsumpcji (mikro instalacje wiatrowe, pompy ciepła, instalacje fotowoltaiczne, kolektory słoneczne, małe – przydomowe elektrownie wodne, małe biogazownie, itp.)?
5/Czy i kto kontroluje oraz wymaga stosownych certyfikatów i badań kontrolnych tego rodzaju urządzeń na farmach wiatrakowych, skoro proste urządzenia powszechnie stosowane  (podnośniki, wózki widłowe, itp.), wymagają, m.in. certyfikatu Urzędu Nadzoru Technicznego?
6/Czy prawdą jest, że istnieje zasada „więcej wiatraków – droższy prąd”, do którego dopłacamy my wszyscy jako podatnicy, albowiem elektrownie konwencjonalne muszą pracować bez przerwy, bo energia z wiatru jest niepewna i niestabilna, a zakłady energetyczne nie mogą dopuścić do przerwy w dopływie prądu elektrycznego?
7/ W mojejinterpelacji poselskiej nr 15629, z dn. 18 marca 2013r. w sprawie bezczynności i zaniechania w działaniach na rzecz ścisłej ochrony gatunkowej bielika zwyczajnego (Haliaeetus albicilla) na terenach pow. kołobrzeskiego, m.in. poprzez wyjątkową bierność i ciche przyzwolenie Ministerstwa Środowiska na agresywną budowę farm wiatrowych w tym regionie oraz zapytaniu poselskim nr 4295, z dn. 17 kwietnia 2013 r. w sprawiekarygodnych zaniedbań w kwestii ścisłej ochrony gatunkowej bielika zwyczajnego na terenach Pomorza Środkowego wskazałem na śmiertelne zagrożenia dla bielika zwyczajnego (zw. orłem bielikiem), w wyniku agresywnej ekspansji farm wiatrakowych na tych terenach. Podałem przykład śmierci bielika w gm. Siemyśl, wskutek prawdopodobnego uszkodzenia jego skrzydła przez wiatraki, wskazałem na bezceremonialne zagarnianie miejsc siedliskowych i ostoi bielika zwyczajnego (podając linki do amatorskich filmów potwierdzających owe zdarzenia) i zmuszanie bielików do opuszczania miejsc lęgowych, a co za tym idzie zmniejszania ich populacji, albowiem nie ma możliwości tworzenia nowych, sztucznych miejsc lęgowych.

W odpowiedzi otrzymałem „w skrócie” informację, że „wszystko jest pod kontrolą”, stosowne instytucje, organizacje, Komitety Ochrony działają, a zagrożenia dla ornitofauny i ich „(…) ocena, jak i działania minimalizujące spoczywa na organie właściwym do wydawania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, a w przypadku elektrowni wiatrowych lokalizowanych na lądzie organem właściwym z zasady jest organ gminy” . Tak więc, największy ptak w Polsce, Bielik zwyczajny - Król Polskiego Nieba, Symbol Naszego Kraju, przynajmniej na Pomorzu Zachodnim pozostaje „na łasce” władz Gmin. Czy tak powinno być?
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama