Reklama

Pomnik sprzed 50 lat jednak stanie w Gryfinie?

Wracamy do tematu „Pomnika Wdzięczności”, który przyjechał do naszego miasta w 1971 r., lecz nigdy nie został publicznie zaprezentowany. Udało nam się skontaktować z jego autorem, 96-letnim dziś Mieczysławem Welterem. Nasze ustalenia przekazaliśmy władzom gminy i niewykluczone, że po ponad 50 latach zachowane rzeźby w końcu znajdą się w gryfińskiej przestrzeni miejskiej

- Kiedy w połowie lat sześćdziesiątych przy ulicy Chrobrego, nieopodal dawnego sklepu rybnego, doszło do wmurowania aktu erekcyjnego „Pomnika Wdzięczności” nikt nie przypuszczał, że pomnik tam nie stanie – pisaliśmy przed dziesięcioma laty, przypominając fascynującą i nie do końca wydarzoną historię.

Z okazji 25-lecia Polski Ludowej, miejscowe władze wystąpiły do gryfinian z odezwą wspólnego uczczenia jubileuszu. Mowa o czasach „czynów społecznych” i zbiórek pieniężnych, nie tylko na odbudowę stolicy. Również gryfiński „Pomnik Wdzięczności” - poza tym, że stając w samym centrum upamiętniłby rocznicę oraz przypomniał o polskości Ziem Zachodnich – miał być symbolem jedności lokalnej społeczności, wybudowanym ze środków złożonych przez gryfinian. „Cegiełki” można było wpłacać na specjalne konto celowe w miejscowym banku.

Reklama

– Zbierałem wtedy jako uczeń butelki i makulaturę. Pieniądze ze sprzedaży przekazane były właśnie na ten pomnik – opowiadał nam Benedykt Reszko.

W akcje włączyły się nie tylko szkoły, ale także zakłady pracy oraz osoby prywatne. O sprawie pisała szczecińska prasa, informując o postępach w realizacji pierwszej części projektu. Dzięki temu wiemy, że „w dniu wmurowania kamienia węgielnego pod pomnik, w kasie na ten cel znajdowały się 34 tysiące złotych” oraz że „liderem zbiórki pieniędzy były Szkoła Podstawowa nr 1 oraz PGR Grzybno”.

Reklama

Zgodnie z projektem pomnik miał składać się z kilku elementów: 23-metrowej, bądź jak można przeczytać gdzieniegdzie, 27-metrowej, żelbetonowej kolumny, orła (bądź orłów) oraz dwóch (lub trzech) postaci, w tym piastowskiego rycerza i współczesnego żołnierza.

Zbiórka powiodła się, a monument powstał i przyjechał nawet do Gryfina. Nigdy nie doszło jednak do zakończenia prac. „Złożenia” wszystkich elementów w całość” i publicznego zaprezentowania dzieła.

 

Rusek stał tyłem do Polaka?

Co stanęło na przeszkodzie? W swoich artykułach opisywaliśmy szereg możliwych powodów. Niektórzy z naszych rozmówców twierdzili, że pomnik nie spodobał się Edwardowi Błaszczykowi, który był I sekretarzem KP PZPR Gryfino. Zdaniem innych, problem leżał w „niefortunnej kompozycji”.

Reklama

– Oficjalnie nikt tego nie potwierdził, ale mówiono, że zawinił projekt. Pomnik przedstawiał polskiego rycerza w parze z radzieckim, współczesnym żołnierzem. Problem tkwił w tym, że nasz rycerz był odwrócony tyłem do Sowieta dzierżącego karabin maszynowy. To najpewniej zadecydowało o takiej decyzji, wtedy to było nie do pomyślenia, żeby Polak tak traktował Ruska – opowiadał nam Ignacy Kaczmarek, wieloletni dyrektor państwowego zakładu w Mniszkach.

Rozmawialiśmy z nim nieprzypadkowo. To właśnie w magazynie dzisiejszego Gryf Skandu umieszczono bowiem „niedoszły pomnik”.

Reklama

- Pewnego dnia pojawiły się w potężne samochody wojskowe i dźwig. Pomnik składał się z trzech części, miał przynajmniej z osiem metrów wysokości. Był tak ciężki, że trzeba było nieźle kombinować, by go rozładować i zmieścić w magazynie zakładowym. Ale się udało. I tak przeleżał u nas wiele lat. Na początku robił wrażenie, potem cement zaczął czarnieć, wszędzie tam się kurzyło i tracił swój urok. Po jakimś czasie coś się odłamało, coś się utrąciło i pod koniec lat 70. ten pomnik wymagał już renowacji – wspominał Kaczmarek.

Żeby zwolnić miejsce w magazynie, posągi zostały wystawione na zewnątrz, pod płot zakładu.

Reklama

- Dzieciaki z Żabnicy i okolic miały frajdę, pomnik był tak duży, że po nim chodziły i łatwo było wejść na teren zakładu, żeby kraść. W latach 80. monument ponowne znalazł się w centrum zainteresowania. Zaczęli do mnie przyjeżdżać esbecy. Z tego co pamiętam, to chcieli kogoś oskarżyć za przestępstwo gospodarcze w związku z tym pomnikiem, ale jak się to zakończyło, nie wiem. Ale raport o pomniku musiałam pisać – przyznawał Ignacy Kaczmarek, w tekście „Rycerz skończył marnie, bo miał gdzieś Ruska?”.

 

Reklama

„Namierzyliśmy” autora

W pewnym momencie rzeźby zniknęły z pola spojrzenia, choć nie na zawsze. Mieszkańcy wsi zapamiętali, że po wielu latach poniewierki zostały zakopane w wale przeciwpowodziowym w Mniszkach. Wiedza ta pozwoliła nie tylko namierzyć miejsce, ale również wydobyć na powierzchnię pozostałości niegdysiejszego pomnika.

- Razem z grupą mieszkańców Żabnicy odkopaliśmy te rzeźby jakieś dziesięć lat temu. Od tamtej pory znajdują się na moim podwórku. Ostatnio coraz częściej myślę o tym, by coś z nimi zrobić. Może warto je gdzieś wyeksponować? – mówił w styczniu sołtys Jerzy Piasecki.

Reklama

Właśnie na początku bieżącego roku ponownie podjęliśmy temat, czyniąc to na prośbę Towarzystwa Miłośników Historii Ziemi Gryfińskiej, którego członkowie również chcieliby lepiej zagospodarować opisywane „znaleziska”.

- Traktujemy ten pomnik jako symbol czynu gryfinian. To przecież mieszkańcy miasta zbierali pieniądze i fajnie, jakby po tylu latach zostało to spełnione – tłumaczył Krzysztof Wieliński z TMHZG.

Pisząc wspomniany artykuł informowaliśmy, że udało nam się ustalić nazwisko autora pomnika. Był nim Mieczysław Welter, ceniony rzeźbiarz, którego prace do dziś podziwiać można zarówno w muzeach, jak i przestrzeni miejskiej.

Reklama

- Wiele z rzeźb Weltera na trwałe wpisało się w otaczający je pejzaż. Tak stało się z pomnikiem Mikołaja Kopernika we Fromborku czy też Jana Kochanowskiego na dziedzińcu przed dworkiem w Czarnolesie. Rzeźby artysty cechuje połączenie formuły mającej na celu uchwycenie podobieństwa z wychwyceniem cech szczególnych, nadających wyraziste znaczenia kontekstowe – pisała dr Justyna Napiórkowska po otwarciu wystawy „Mieczysław Welter. W pogoni za pięknem”, która została zaprezentowana w styczniu tego roku w Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym.

Co z naszej perspektywy najważniejsze, 96-letni Mieczysław Welter wziął udział w wernisażu! W kolejnych dniach udało nam się nawiązać kontakt z rzeźbiarzem i znaleźć odpowiedzi na niemal wszystkie pojawiające się wątpliwości i znaki zapytania.

Reklama

 

Niemcy oprotestowali pomnik?

- Rzeźby z mojej pracowni, po komisji PSP, która przyjęła pomnik, zostały wywiezione do Gryfina. Pomnik nie doczekał się jednak odsłonięcia. Rzeźby zostały zdemontowane i ukryte na wiele lat – powiedział Mieczysław Welter, pokazując że zna losy jednej ze swoich dawnych prac.

Jak dodaje, rezygnacja z realizacji była pokłosiem decyzji KP PZPR, choć niekoniecznie z powodów, o których opowiadali gryfinianie (m.in. że nie spodobał się miejscowym władzon).

Pisaliśmy o tym już kilka miesięcy temu, gdy dotarliśmy do decyzji z 15 grudnia 1971 r., w której Wydział Kultury PWRN w Szczecinie „zatwierdzał artystyczną formę projektu”, zaznaczając, że „odpowiada przyjętym założeniom i w ostatecznym kształcie stanie się trwałym symbolem 1000-letnich tradycji państwowości polskiej na Ziemiach Zachodnich”.

Reklama

W opinii M. Weltera nie poszło również o kłopotliwe ustawienie postaci i ulokowanie sowieckiego żołnierza tyłem do piastowskiego rycerza.

- Takie zagadnienie nie mogłoby się pojawić, gdyż radziecki żołnierz nie stanowił żadnego z elementów pomnika – zaznacza rzeźbiarz, przedstawiając dokument z prywatnego archiwum.

To pismo, które 23 sierpnia 1979 roku otrzymał na swój warszawski adres od Bronisława Hornika, Naczelnika Miasta i Gminy Gryfino.

- Szanowny Pan jest autorem „Pomnika Wdzięczności dla miasta Gryfina”. Pomnik ten, w formie 27 m wysokości z żelbetonowego trzonu kominowego z rzeźbami w postaci Mieszka I, Bolesława Chrobrego, współczesnego żołnierza oraz orłów, który do tej pory nie został zrealizowany – pisał ówczesny „burmistrz Gryfina”.

W dalszej części prosił autora o  „rozważenie możliwości przejściowego/na okres ok. 4-5 lat/ eksponowania samych rzeźb, jako elementów przyszłego pomnika, którego elementy przechowywane są w magazynie od 1971 r.”. Jak bowiem tłumaczył: „w najbliższej przyszłości nie ma realnych możliwości postawienia pomnika w zaprojektowanej formie”.

- Postacie do pomnika zostały wykonane przez Pana w 1971 roku, ze względu jednak na rozmiary trzonu pomnika oraz usytuowanie jego na terenie zajętym pod budowę osiedla mieszkaniowego i wymagającego planowania fundamentów, pomnik nie mógł być zbudowany – pisał Bronisław Hernik przed 45-laty.

W opinii Mieczysława Weltera prawdziwym powodem był prawdopodobnie protest Niemców Wschodnich. Gryfino od granicy NRD dzieliły zaledwie trzy kilometry. Blisko 30-metrowy pomnik, manifest polskości na niemieckich jeszcze do niedawna ziemiach, byłby więc widoczny w miasteczkach po drugiej stronie Odry. Za tą hipotezą może przemawiać, iż władze gminy nie zdecydowały się na żadne inne miejsce: nabrzeże, plac ks. Barnima, czy Park Miejski.

 

Burmistrz chce wyeksponować

Zastanawiając się, co zrobić z „odkopanym problemem”, wysłaliśmy rzeźbiarzowi fotografie obrazujące spory stopień zniszczenia niedoszłego pomnika. Jak zapewnia Mieczysław Welter, nie stanowi to aż tak wielkiego problemu, jako mogłoby się wydawać.

- Rzeźby można poddać konserwacji. Są wykonane  w sztucznym kamieniu. Można wykorzystać rzeźby po konserwacji lub odlać w brązie. Miło byłoby, gdyby pomnik udało się jednak ustawić – skomentował 96-latek.

Podobnie do sprawy podeszła jego wnuczka.

- Z uwagi na wiek M. Weltera, w przypadku różnych realizacji, jak zmiana lokalizacji, aranżacji czy w sprawach konserwatorskich, współpracuje z zięciem, artystą rzeźbiarzem Jerzym Sikorskim. Ja również włączam się w te działania, ja jako pełnomocnik – poinformowała nas Natalia Sedlej, wnuczka artysty, a także konserwator muzealny.

O naszych odkryciach poinformowaliśmy burmistrza gminy Gryfino. Mieczysław Sawaryn zainteresował się przebiegiem naszego małego śledztwa, obiecując że sprawa nie zostanie zamieciona. Sytuacja wydaje się o tyle rozwojowa i obiecująca, że w ostatnich dniach - po trzech miesiącach od rozmowy – otrzymaliśmy telefon z magistratu z pytaniami o szczegóły i pomysły na zagospodarowanie rzeźb oraz kontakt do ich autora.

Czy coś z tego wyjdzie? Zobaczymy...

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/01/2026 13:39
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama