Jednym z najciekawszych, jeśli nie najciekawszym meczem, jest pojedynek Ogniwa z Łabędziem Widuchowa. Początek o godzinie 15.00 na stadionie w Babinku
Przed startem sezonu wydawało się, że sytuacja obu zespołów jest bliźniacza. Zarówno Ogniwo, jak i Łabędź pożegnały się z klasą okręgową. Trafiły do tej samej grupy A-klasy, mówiły o podobnych założeniach.
- Nie celujemy ślepo w awans. Interesuje nas odbudowa i rozwój, czerpanie przyjemności z gry i wygrywanie jak największej liczby meczów - powtarzali trenerzy i prezesi obu klubów.
I to by było tyle, jeśli chodzi o podobieństwa. Rozjazd między opisywanymi drużynami nastąpił już jakiś czas temu. Łabędź sukcesywnie punktuje, dzięki czemu plasuje się na trzecim miejscu w tabeli. Ogniwo znajduje się natomiast na dziewiątej pozycji.
Klub z Babinka zakończył wrzesień porażkami 1:2 z Pomorzaninem Cychry i 1:3 z GKS Golenice.
- Mecze miały podobny przebieg. Z Pomorzaninem prowadziliśmy, później rywal wyrównał i gdy wydawało się, że będzie podział punktów, w 92 minucie straciliśmy na 1:2. Do Golenic pojechaliśmy natomiast bez ośmiu piłkarzy. Wygrywaliśmy 1:0 do 78 minuty, ale po stracie gola wszystko się rozjechało. Mecz bardzo słaby w naszym wykonaniu i nie ma usprawiedliwienia w jakim składzie graliśmy – ocenia wiceprezes Tomek Dobrowolski.
Nie lepsze okazało się powitanie nowego miesiąca. 1 października podopieczni Arkadiusza Durmy ulegli Unii Swochowo aż 1:4.
- Nie da się ukryć. Aktualnie nie przechodzimy najlepszego momentu - przyznaje szkoleniowiec, dodając że kłopoty, które dotknęły jego zespołu, to złożony temat.
- Nałożyło się na siebie kilka czynników, w tym braki kadrowe oraz dyspozycja dnia. W tej lidze to niezwykle istotny aspekt. Często wystarczy zaangażowanie i waleczność, by zdobyć komplet punktów. U nas brakuje tego elementu. Dlatego rywale, choć niżej notowani, potrafili sprawić nam problemy. Dlatego wyniki są, jakie są - ocenia Arek Durma.
Uznaje, że po rocznym pobycie w okręgówce, gdzie rządzą nieco inne realia, jego podopieczni mają problem z aklimatyzacją w A-klasie.
- Na razie nasze mecze i sytuacja w tabeli wyglądają słabo, ale to minie. W końcu zaczniemy punktować. Nie mamy celów na ten sezon. Poza tymi, by grać, cieszyć się futbolem i wygrywać jak najwięcej meczów. Mimo słabej serii, którą notujemy, nikt nie panikuje. Jest wprawdzie mała konsternacja, ale wszyscy w zespole wiedzą, że gdy się otrząśniemy, to będzie dużo lepiej. Każdy mecz jest inną historią, dlatego z nadziejami na zwycięstwo podchodzimy już dzisiaj przeciwko Łabędziowi - zapowiada trener Ogniwa.
Mimo zdecydowanie lepszego położenia o zmianie założeń nie mówią też w Widuchowej.
- Po wygranych 2:0 z Orłem Trzcińsko-Zdrój, 2:1 z Pomorzaninem Cychry i 6:1 z GKS Golenice chłopaki złapali luz w grze. Dobrze się bawią, powróciła radość z gry i to jest najważniejsze. Nie spinamy się, po prostu chcemy grać i dawać radość kibicom - mówi Łukasz Karapulka.
To jego podopieczni będą dziś faworytami. Więcej o meczu napiszemy we wtorek w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze