PGE KPR Gryfino ma za sobą kolejny ligowy mecz. Tym razem podopieczni Galusa przegrali
Gryfinianie przełamali przed tygodniem serię pięciu przegranych meczów. 18 października wygrali na swoim terenie 45:24 z ŚKPR Świdnica. Wczoraj (25.10) mierzyli się natomiast z liderem, przegrywając z Olimpią Grodków 28:34.
- W 45 minucie wynik był jeszcze na styku. Przegrywaliśmy dwoma trafieniami, ale końcówka należała do gospodarzy. Mimo to jestem zadowolony. Chłopaki zagrali bardzo dobry mecz, mieli jednak przestój w końcówce, aż 11 minut bez bramki. Skuteczność w ataku była dobra, gra w obronie również - relacjonuje Lucjan Galus.
W Grodkowie zespół KPR musiał sobie radzić bez kluczowych graczy.
- Graliśmy bez nominalnych środkowych, bo Gackowski oraz Gemborys, z uwagi na kontuzję, nie zagrali w dzisiejszym meczu. Szkoda, że z powodu urazu zabrakło jeszcze Witkowskiego. Także tym bardziej brawa dla chłopaków za walkę - podsumował trener.
Więcej o KPR przeczytasz w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trener się wypowiada, ale nie było go na meczu

Trener się wypowiada, ale nie było go na meczu