W gminie Widuchowa doszło do historycznej, niespotykanej dotąd w naszym regionie sytuacji. Paweł Wróbel nie ma wyborczego przeciwnika
Nie oznacza to jednak, że może rozsiąść się w znanym sobie fotelu i cieszyć z bezstresowej reelekcji. Głosowanie i tak się odbędzie. Z tą różnicą, że zmodyfikowana zostanie karta wyborcza.
Znajdzie się na niej nazwisko kandydata oraz dwie możliwości: „tak” lub „nie”. Aby wygrać trzeba mieć więcej głosów pozytywnych (ponad 50%).
Wbrew pozorom nie jest to dla Pawła Wróbla komfortowa sytuacja. Mieszkańcy gminy, przeświadczeni o tym, że wójt został już praktycznie wybrany, 7 kwietnia mogą pozostać w domach, nie decydując się na udział w wyborach.
- To byłby duży błąd. Wybory samorządowe nie ograniczają się wyłącznie do wyboru włodarza gminy, ale również rady gminy oraz przedstawicieli do samorządu powiatowego i wojewódzkiego – zaznacza Paweł Wróbel, któremu niewątpliwie zależy na wysokiej frekwencji wyborczej z jeszcze kilku względów.
Więcej piszemy w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze