Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego
Reklama

Paschina: "Nie potrzebujemy więcej żołnierzy, tylko broni!"

W poprzednim tygodniu minęło 200 dni od kiedy wojska Putina zaatakowały niepodległą Ukrainę. Dzień ten Ukraińcy uświetnili zdobyciem pełnej kontroli nad ponad 4000 km kw. terytorium odbitego od sił rosyjskich. W związku z tym pojawiły się też tragiczne wiadomości. Na odbitych terenach znaleziono groby świadczące o tym, że Rosjanie dopuścili się ludobójstwa na miejscowej ludności

Reklama

Polskie media, ale też historycy i politycy, widząc nagrania z Iziumu porównali to bestialstwo do zbrodni dokonanej na polskich żołnierzach w Katyniu. Nie brak opinii, że to największa zbrodnia przeciwko ludności cywilnej od czasów II wojny światowej.

- Gdy w końcu dostaniemy się do Mariupola, to znajdziemy jeszcze gorsze miejsca i zbrodnie na jeszcze większą skalę – uważa Nikolay Paschina, z którym jesteśmy w stałym kontakcie od początku wojny.

To 33-letni mieszkaniec Gryfina, który w lutym, dzień po napadzie Rosji na Ukrainę, wrócił do ojczyzny, by bronić jej granic. Od tamtego momentu regularnie wypowiada się na naszych łamach na temat trwającego konfliktu zbrojnego.

Dzięki niemu, z pierwszej ręki wiemy, że - wbrew temu co można przeczytać m.in. na gryfińskich forach internetowych – Ukraina nie potrzebuje rąk do walki, tylko sprzętu.

- Wyjechałem do kraju pod koniec lutego. Poszedłem się zaciągnąć, ale na miejscu usłyszałem, że na razie nie potrzebują wsparcia cywilów. Przed przyjazdem do Polski byłem jednak oficerem policji. Służyłem też podczas wojny w Donbasie, więc wykorzystując swoje znajomości udało mi się dostać do wojska. Najpierw skierowano nas do zabezpieczania jednego z ważnego obiektów strategicznych. Gdy przeszedłem szkolenie medyczne, trafiłem do jednostki artyleryjskiej – wylicza Nikolay, który… cały czas czeka aż przyjdzie mu walczyć z wrogiem.

- Ludzi od walki nie brakuje. Mamy sporo chętnych, ale brakuje sprzętu. W swojej jednostce mamy sześć haubic, ale nie mamy ciężarówek, żeby je ciągnąć. Nie mamy też dronów, ani sprzętu komunikacyjnego. Brakuje techniki, ale nie jest tak, że siedzimy bezczynnie. Jesteśmy bardzo dobrze szkoleni, żeby móc ruszyć, gdy zajdzie taka konieczność – tłumaczy Paschina.

 

Więcej w Gazecie Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie