Ogromna dziura w drodze wciąż zagraża bezpieczeństwu mieszkańców
Na ulicy Mickiewicza, a więc drodze zarządzanej przez powiat, w czerwcu zrobiła się ogromna dziura. Zarządca drogi nie zamierza jednak tego naprawiać na swój koszt, bo według urzędników tej instytucji dziura prawdopodobnie powstała w rezultacie podłączenia kanalizacji sanitarnej z pobliskiego domu do kanalizacji deszczowej. Rzecz jasna to niedopuszczalne. Prawdopodobnie nie jest to jednak samowolka, bo właściciel domu regularnie uiszczał opłaty za ścieki do PUK-u. Mieszkaniec twierdzi, że przyłącze pod koniec lat 80. wykonała na zlecenie gminy prywatna firma. Póki co nikt nie dotarł jednak do takiej dokumentacji. Kto zapłaci za naprawę drogi? W gminie i w PUK-u nie wykluczają, że mieszkaniec. Ten jednak jest oburzony, gdy to słyszy. Tymczasem dziura od przeszło miesiąca nie tylko straszy, ale również stwarza ogromne niebezpieczeństwo, bo jej szerokość to ok. 20 cm, a głębokość ok. 30 cm
Właściciel posesji położonej przy ul. Mickiewicza 3 w Gryfinie mieszka tam od wielu lat. Jak twierdzi, pod koniec lat 80. gmina podłączała domy znajdujące się przy tej ulicy do kanalizacji sanitarnej.
- Wcześniej oczywiście używaliśmy szamba – mówi w rozmowie z nami. – Nie pilnowałem robotników kładących tą kanalizację, bo prowadziłem warsztat w Chwarstnicy, gdzie pracowałem od rana do wieczora. Prace wykonywane były na zlecenie gminy – dodaje.
Nie spodziewał się, że przez tyle lat odprowadzana z jego domu woda trafiała do… kanalizacji deszczowej.
Dziurawy Mickiewicz
Gdy w czerwcu tego roku w ul. Mickiewicza powstała dziura o niemałej średnicy i dość sporej głębokości, zarządca drogi dość szybko zbadał sprawę wspólnie z pracownikami PUK-u. Wówczas okazało się, że kanalizacja sanitarna z domu płynie wprost do kanalizacji deszczowej. Teoretycznie można byłoby posądzić mieszkańca o samowolkę, gdyby nie fakt, że ten regularnie opłacał rachunki w PUK-u za odprowadzanie ścieków do kanalizacji sanitarnej. Nielogicznym byłoby więc, gdyby podłączył się do deszczówki „na dziko”.
Mężczyzna po tym, gdy tuż przed wjazdem na jego posesję powstała niemała dziura w jezdni, odwiedził starostwo, a następnie gminę Gryfino i PUK. Pracownicy żadnej z tych instytucji nie potrafili mu udzielić oficjalnej, precyzyjnej informacji, kto zajmie się problemem. Dało się natomiast słyszeć, że być może sam będzie musiał ponieść koszty przełączenia odprowadzenia swojej kanalizacji sanitarnej do sieci miejskiej – czyli rur po drugiej stronie ulicy. A to raczej niemały koszt.
- Jak to? Przecież od wielu lat płacę do PUK-u rachunki za kanalizację sanitarną. Dlaczego mam teraz ponosić dodatkowe koszty? Przecież to poza moją działką – mówi mieszkaniec.
Mało tego. Zarządca drogi, czyli powiat, podobnie zresztą jak i PUK, twierdzi, że droga mogła się zapaść właśnie przez ścieki odprowadzane do deszczówki i mógłby domagać się jej naprawy na koszt osoby, która w sposób nielegalny była podłączona do kanalizacji deszczowej.
- Przecież to gmina kładła kanalizację sanitarną, a nie ja. Pisałem do gminy podanie o podłączenie do kanalizacji, po czym mi ją wykonano. Na drugi miesiąc, gdy tylko ją podłączyli zacząłem otrzymywać obciążenie za odprowadzanie ścieków do kanalizacji sanitarnej – tłumaczy tymczasem zbulwersowany mieszkaniec, który nie chce ujawniać swoich personaliów.
Rozmawialiśmy również z innymi mieszkańcami tej ulicy. Pierwszy etap montażu kanalizacji sanitarnej przy ich ulicy wykonali… oni sami, samemu ponosząc opłaty za dokumentację i wykonując prace ziemne. Tuż potem gmina położyła drugą nitkę kanalizacji sanitarnej wzdłuż ul. Mickiewicza, podłączając do niej resztę posesji. Jako że minęło od tego momentu ok. 30 lat mieszkańcy nie potrafią precyzyjnie określić przebiegu prac. Od znalezienia odpowiedzi na pytanie kto wykonał przyłącza do domów, swoje dalsze postępowanie uzależnia Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Gryfinie.
- Jeśli to gmina zleciła wykonanie kanalizacji sanitarnej poza działką należącą do tego pana, to ona jest właścicielem tego odcinka kanalizacji i za to odpowiada. Jeżeli wykonał to mieszkaniec, to on jest odpowiedzialny za jej stan – mówi Dariusz Pasik z PUK Gryfino.
Jakie więc jest rozwiązanie zaistniałej sytuacji?
- Zwrócę się do gminy o próbę odnalezienia dokumentów, czy ta osoba miała wykonane przyłącze. Będę również rozmawiał z zarządem dróg w starostwie, bo oni zapewne również występują do tego człowieka, aby naprawił drogę – mówi D. Pasik z PUK.
Z kolei w gminie dowiedzieliśmy się, że to…
- PUK ma regulamin. To on zarządza kanalizacją sanitarną i bierze za to pieniądze, ma więc regulamin, który powinien być przestrzegany – mówi wiceburmistrz Miler, który ma wątpliwości, czy dostępne są jeszcze dokumenty w archiwum precyzujące, kto zamontował feralne przyłącze. Dodaje on, że jeśli wykonała je firma na zlecenie gminy, to gmina mogłaby pokryć koszty związane z usterką. Ale…
- Droga jest powiatu, a obok prywatna działka, nie możemy wydać na to pieniędzy, jeśli wina nie leży po naszej stronie – twierdzi T. Miler.
Dariusz Pasik z PUK wątpi, aby prace wykonywała na zlecenie gminy jakakolwiek firma.
- Nie sądzę, aby ktoś, kto to wykonał robił zawodowo takie przyłącza. Zresztą na mapie ewidencyjnej nie widać przyłączy do kilku budynków przy ul. Mickiewicza, mogło być więc tak, że firma wykonywała tylko sieć w ulicy, a nie było robionych zrzutów do budynków – twierdzi D. Pasik.
- Teraz chcą ze mnie kozła ofiarnego zrobić, ale jaki interes dla mnie byłby podłączyć się nielegalnie i od razu płacić w gminie za odprowadzanie ścieków? – mówi z kolei mieszkaniec.
Zapłaci mieszkaniec?
Takiego scenariusza wykluczyć nie można. Jeśli gmina bądź PUK nie znajdą w tym swojej winy, naczelnik wydziału Zarządzania Drogami w powiecie domagać się będzie pokrycia strat związanych z naprawą drogi od mieszkańca. Wydaje się, że uratować może go jedynie dokumentacja cudem przechowana od lat 80. świadcząca, że to nie on wykonał feralny odcinek kanalizacji. Tymczasem dalej trwa saga niedopowiedzeń i przerzucania odpowiedzialności, a niemała dziura wciąż stwarza niemałe zagrożenie. I raczej nie zanosi się na to, że szybko ulegnie to zmianie.
Kamil Miler
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze