Całoroczny konkurs stacji paliw An-Mar dobiegł końca. Cieszył się on ogromnym zainteresowaniem – nagrodę główną losowano spośród 20 tysięcy kuponów. Trafiła ona w ręce Wiesława Rutkiewicza. Pula nagród na przestrzeni dwunastu miesięcy była ogromna, podobnie jak kwoty, które uzbierano podczas konkursu dla osób potrzebujących. Główne założenia zabawy zawarte są w jej oficjalnej nazwie „Pomagaj, Wypoczywaj, Tankuj”.
Rozmawiamy z Marcinem Jangasem, właścicielem stacji paliw An-Mar.
Zazwyczaj z okazji jubileuszu danej firmy organizowane są jednorazowe konkursy, tymczasem wy poszliście bardzo szeroko, rozkładając go na cały rok i oferując przy tym wiele nagród. Dosyć ambitnie. Efektownie wyglądało, gdy podczas losowania nagrody głównej rozrzuciłeś na podłodze wszystkie kupony.
Jangas: Podczas losowania nagrody głównej puli było 20 tysięcy karteczek, czyli ponad 20 tysięcy wpisów osób, które zatankowały u nas w minionym roku i wyraziły przy tym wolę udziału w naszym konkursie. Przyznam, że początkowo myślałem o miesiącu, może dwóch, maksymalnie trzech. Tymczasem, okazało się, że zabawa nikomu się nie nudziła, a wręcz było coraz więcej uczestników, stąd decyzja, aby rozszerzyć ją na cały rok. Istotne jest to, że łączymy konkurs z akcją charytatywną.
Czyli zbieracie środki dla potrzebujących na stacji oraz przeznaczacie dla nich część zysków z tankowania.
- Dokładnie. Ze wszystkiego precyzyjnie się rozliczamy. Ludzie są zadowoleni, dlatego zgłasza się do nas coraz więcej osób w potrzebie. Mamy tak wielu chętnych, że obecnie wszystkie miesiące, aż do sierpnia tego roku są zajęte. Nie ukrywam tego – fakt, że możemy pomóc sprawia nam, organizatorom, wiele radości.
Zyskaliście nowych klientów dzięki temu konkursowi?
- Klientów mamy raczej tych samych. Jeśli pojawili się nowi, to być może właśnie ten konkurs zachęcił ich do tego, aby z nami pozostali na stałe. Natomiast te osoby, które tankują u nas od lat, z reguły chętnie uczestniczą w zabawie. Nie powiedziałbym, aby konkurs znacząco wpłynął na liczbę klientów.
Niektórzy komentowali, że wpadłeś na dobry pomysł promocji swojej stacji paliw.
- Główną ideą nie była reklama marki, bo stacja paliw działa od trzynastu lat, a wydaje mi się, że już wcześniej miałem ciekawe pomysły marketingowe. Oczywiście, mam ambitne plany co do tego miejsca, niedawno uruchomiłem całodobowy sklep, który planowałem od dawna, są też kolejne plany na zagospodarowanie pozostałego terenu, ale na wszystko przyjdzie czas.
Jako przedsiębiorca mocno zaangażowałeś się w akcje charytatywne, zwiększając choćby pulę ze sprzedanego paliwa dla osób potrzebujących. Co miało na to wpływ? Przy każdych kolejnych rozmowach z tymi osobami pojawiała się u ciebie większa empatia i wrażliwość? Bo zakładam, że ze wszystkimi, dla których zbierałeś pieniądze lub z ich bliskimi, miałeś osobisty kontakt?
- Tak, byłem z nimi w bezpośrednim kontakcie. W pewnym momencie stwierdziłem, że gdybym poprzestał na 1 gr z tankowania, to dla mnie byłoby zbyt skromne. Zdecydowałem więc o podwojeniu tej kwoty, co daje ok. 2,5-3 tys. zł miesięcznie z tankowania dla osób w potrzebie. Do tego dodatkowy dochód z kawy i inne akcje, które w międzyczasie staram się dla nich robić.
Były sytuacje, w których samemu musiałeś szukać osób, dla których będziesz zbierał pieniądze?
- Raczej nie szukałem, ale dwa razy to ja wyszedłem z inicjatywą. Wiedziałem bowiem, że są ludzie w potrzebie, ale zbyt skromni, aby samemu prosić się o pomoc. Czasami pomoc jest potrzebna na już, dlatego, niestety nie wszystkim możemy pomóc, bo przecież nie usunę kogoś z danego miesiąca, a nie chcę dokonywać wyboru w takich sytuacjach. Skupiamy się na rynku lokalnym, to zazwyczaj osoby stąd, o których problemach wiedzą inni.
Akcji pomocowych jest coraz więcej. To efekt dostępności do mediów społecznościowych i wirtualnych zrzutek, co daje możliwość łatwiejszej organizacji tego typu przedsięwzięć?
- Wydaje mi się, że siłą rzeczy ciężar pomocy spychany jest na społeczeństwo, a powinien ciążyć na państwie. Aby precyzyjnie przedstawić swój punkt widzenia na tą sprawę, musiałbym wkroczyć na temat polityczny obrazując nieudolność naszego państwa, a nie chciałbym robić tego podczas naszej rozmowy.
Od lat przerzucania tej odpowiedzialności uczy nas WOŚP.
- Akurat WOŚP niesłusznie jest mocno krytykowany. W tym roku będziemy jednym z pięciu głównych sponsorów gryfińskiego sztabu. Mamy już w swoim sklepie puszkę WOŚP.
Wróćmy do konkursu. Osobiście nadzorowałeś przekazywanie głównych nagród w danym miesiącu, czyli kilkudniowych pobytów w apartamentach nad morzem. Trudno było wypracować odpowiedni dla obu stron termin wyjazdu?
- Z tym nie mieliśmy większych problemów. Ale zdarzało się, że dzwoniąc do danej osoby, ta nie mogła uwierzyć w to, że zwyciężyła. Zawsze na początku rozmowy przedstawiałem się, wyjaśniałem, że jestem ze stacji paliw An-Mar, że dzwonię w sprawie konkursu, ale raz pan chyba nie dosłyszał, pytając mnie dlaczego robię sobie z niego głupie żarty. Ludzie przyzwyczajeni są do tego, że często dzwonią do nich naciągacze informując o wygranych garnkach czy sprzętach AGD, więc część z nich na początku rozmowy była nieufna.
Konkurs w tym roku będzie miał podobną formułę?
- Druga edycja rozpoczęła się już 19 grudnia 2022 roku i potrwa do 19 grudnia 2023. Oparta jest na identycznych zasadach jak poprzednia. W pierwszej dla osób potrzebujących przekazaliśmy kwotę 27 326 zł. W innych akcjach, w które również się angażowaliśmy przekazana była dodatkowo kwota ok. 30 tys. zł. Jako An-Mar w poprzednim roku przekazaliśmy ok. 60 tys. zł. Chciałbym, aby w 2023 roku kwota wsparcia dla potrzebujących wyniosła 100 tys. zł. Mam kilka nowych pomysłów na jeszcze większe nagłośnienie akcji, ale ogłoszę to w marcu. Gwarantuje, że mój nowy pomysł zrobi wrażenie i pozwoli każdemu z gestem na przeżycie czegoś wyjątkowego.
NAGRODY MIESIĘCZNE
Nagrodą roku był siedmiodniowy pobyt dla czterech osób w Hotelu Mercury w Szklarskiej Porębie. Spośród 20 tys. kuponów wylosowano kartkę Wiesława Rutkiewicza, który pod koniec grudnia z rąk właściciela stacji paliw odebrał symboliczny voucher.
Wcześniej wylosowano nagrody miesiąca.
2-dniowy pobyt dla 4. Osób w BelMare Międzyzdroje:
- Adam Karolczyk.
Tankowanie za 200 zł:
- Małgorzata Serafin,
- Bartosz Wójcicki.
Tankowanie za 100 zł:
- Monika Rębacz,
- Janusz Wełpa.
Myjnia 50 zł:
- Łukasz Korgol,
- Henryk Kuryło,
- Jan Zajączkowski,
- Mariusz Kaberow.
Zakupy w sklepie Carrefour na Stacji Paliw An-Mar:
- Jarosław Mazurek,
- Bartłomiej Zbierski,
- Arek Janicki,
- Patryk Stasiowski,
- Dominik Lebioda.
Ważnym elementem konkursu jest zbiórka pieniędzy dla osób potrzebujących. Z każdego litra zatankowanego na An-Mar paliwa przeznaczane są 2 gr. W ostatnim miesiącu pomagano p. Annie Kasparewicz. M. Jangas uzbierał dla niej kwotę 2684 zł z paliwa, do tego część dochodu ze sprzedaży firmowej kawy, a także datki wrzucone do puszki, która przez pełny miesiąc stała w sklepie Carrefour.
- Gratulujemy i zapraszamy do udziału w naszych akcjach w kolejnym roku. Zasady pozostają te same – mówi właściciel stacji.
---
artykuł sponsorowany
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze