To trudny czas dla niektórych działkowców z ROD Vista Bella w Gryfinie. Znowu zalało dzierżawione przez nich posesje, a pod wodą znalazły się znajdujące się na nich altanki. Rozkładają bezradnie ręce i znowu zgłaszają sprawę do Wód Polskich, które odpowiadają za feralną śluzę odpowiadającą za poziom wody w kanałach otaczających działki.
- Po styczniowym zalaniu przez jakiś czas był spokój, ale od tygodnia znowu część działek jest pod wodą. Sytuacja się powtórzyła – mówi nam Mateusz Morawiak, jeden z działkowców. – Znowu była cofka, a niesprawna śluza, sprawiła, że woda dostała się do kanałów. To nieprawda, co ostatnio przedstawiciel Wód Polskich powiedział na waszych łamach, że to wina bobrów itp. Ta śluza nie działa dobrze, bo kanał zbyt płytko i klapa, która ma działać jak zawór jednostronny, nie jest skuteczna. Zabili więc ją deskami, ale woda przedostaje się przez nie – dodaje nam M. Morawiak.
Działkowcy myśleli o pozwie zbiorowym wobec Wód Polskich, ale z przyczyn formalnych, może być to trudne do przeprowadzenia. Możliwe, że cześć z nich, - ta, która poniosła największe straty (zalane zabudowania) - zdecyduje się na indywidualne pozwy cywilne. Nie wszystkich może być jednak na to stać, bo - jak wyliczają działkowcy - tylko na początku trzeba byłoby przeznaczyć na ten cel kilka tysięcy złotych. Część z nich podobno wysłała już pisma do Wód Polskich o odszkodowanie. Czekają na odpowiedzi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani która przyjmuje zgłoszenia z Wód Polskich odbija temat jak piłkę golfową. Zgłoszenia pozostają bez echa. Wiedzą że nie stać działkowców na indywidualne pozwy, brak odpowiedzialności ze strony Wód Polskich za swoją pracę jaką wykonują. Po pierwszym zalaniu pomogli nam działkowcom strażacy z OSP wypompowując zalegającą wodę z zalanych terenów. Jak napisane w artykule zabili deskami ale woda przedostaje się pod nimi ponieważ na dnie zalegają gałęzie i kto wie co jeszcze. Między deski umieścili pasy parciane do podnoszenia zastawki powstała w ten sposób szpara przez która leci woda. Interweniował sztab kryzysowy z Gryfina, Pan Morawiak, indywidualnie działkowcy jak grochem o ścianę.
Masakra
Skoro te zalewowe rolne tereny Pniewa zostały kilka lat temu wcielone przez leniwy tercet do miasta Gryfina, no to chyba wypadałoby aby te trzy lenie wzięły się do roboty. Część "miasta" w tym rejonie jest cały czas zalana już od października.
Działki na terenach zalewowych, co mogło pójść nie tak...
Nie zamknięta śluza na czas. To poszło nie tak.

Pani która przyjmuje zgłoszenia z Wód Polskich odbija temat jak piłkę golfową. Zgłoszenia pozostają bez echa. Wiedzą że nie stać działkowców na indywidualne pozwy, brak odpowiedzialności ze strony Wód Polskich za swoją pracę jaką wykonują. Po pierwszym zalaniu pomogli nam działkowcom strażacy z OSP wypompowując zalegającą wodę z zalanych terenów. Jak napisane w artykule zabili deskami ale woda przedostaje się pod nimi ponieważ na dnie zalegają gałęzie i kto wie co jeszcze. Między deski umieścili pasy parciane do podnoszenia zastawki powstała w ten sposób szpara przez która leci woda. Interweniował sztab kryzysowy z Gryfina, Pan Morawiak, indywidualnie działkowcy jak grochem o ścianę.
Masakra
Skoro te zalewowe rolne tereny Pniewa zostały kilka lat temu wcielone przez leniwy tercet do miasta Gryfina, no to chyba wypadałoby aby te trzy lenie wzięły się do roboty. Część "miasta" w tym rejonie jest cały czas zalana już od października.