Amator prawa. Kilka miesięcy temu zacząłem czytać treści ustaw obowiązujących na terenie Polski. Zacząłem częściej bronić swoich praw, odzyskiwać pieniądze, wpływać na ludzi wykonujących pracę w ramach działalności prywatnej, lub dla instytucji państwowych. Co raz mniej boję się ludzi wpływowych i bogatych, czuję się wobec nich coraz mniej bezsilny. I podobnie było w przypadku pewnej przychodni, w której chciałem skorzystać z porady okulistycznej...
„Służba” zdrowia.
Po pobycie na Oddziale Neurologii dostałem zalecenie, abym poszedł do okulisty w celu sprawdzenia, co może być przyczyną zaburzonego funkcjonowania mojego oka. Poszedłem do neurologa kierującego, dostałem skierowanie do okulisty i wybrałem się zarejestrować do pewnej przychodni...
Było to na początku maja. Dowiedziałem się, że pierwszy wolny termin w pierwszej dekadzie sierpnia. Akurat sprawa nie była pilna, więc mogłem poczekać. Zarejestrowałem się na sierpień.
Przychodnia co innego, NFZ co innego.
Mimo to wszedłem na stronę internetową Ogólnopolskiego Informatora o Czasie Oczekiwania na Świadczenia Medyczne (http://kolejki.nfz.gov.pl/). Wyszukałem czas oczekiwania na realizację świadczenia w przychodni, w której zarejestrowałem się na sierpień, za 3 miesiące.
Okazało się, że pierwszy wolny termin dla przypadku stabilnego jest na początku czerwca, a nie sierpnia. Do dziwne, termin dla przypadku pilnego był w ten sam dzień. Jeśli ktoś ma się pilnie skonsultować się z okulistą, to ma czekać miesiąc; podobnie jak wtedy, gdy przypadek jest stabilny. Według Informatora.
Do przychodni jeszcze raz...
Zadzwoniłem do przychodni i powiedziałem, że pierwszy wolny termin dla przypadku stabilnego według Informatora jest na początku czerwca. Dowiedziałem się, że to dla przypadku pilnego; a dla stabilnego to sierpień. Czyli inaczej, niż jest na stronie.
Jeszcze raz zajrzałem do strony i zauważyłem, że jest możliwość „zgłoszenia uwagi” dot. działania Informatora poprzez formularz na stronie. Opisałem dokładnie sytuację, a mianowicie, że informacja podana w rejestracji dot. przypadku stabilnego jest sprzeczna z informacją w Informatorze. Wątpiłem, że to cokolwiek zmieni, a po kilku dniach zapomniałem nawet o tym zgłoszeniu.
Potraktowali mnie poważnie!
O dziwo po 11 dniach dostałem odpowiedź! Zgłoszenie zostało rozpatrzone i wyniku tego ustalono, że dane podawane pacjentom podczas rejestracji były nieprawidłowe. Zostały one zweryfikowane, a Świadczeniodawca zadeklarował przeprowadzanie szkolenia wśród pracowników rejestracji z zakresu zasad prawidłowego wpisywania pacjentów do kolejki oczekujących.
Otrzymałem też informację, że dla przypadku stabilnego pierwszy wolny termin to druga połowa czerwca, a nie sierpień. A dla przypadku stabilnego — następny dzień pracy przychodni.
NFZ podziękował mi za zgłoszenie.
Wróciłem z tarczą.
Zadzwoniłem do przychodni nazajutrz, przerejestrować się z sierpnia, na czerwiec. Powiedziałem, że chciałem się zarejestrować w drugiej połowie czerwca, a okazało się, że znalazł się dla mnie termin na początku miesiąca! Nagle termin przesunął się o 2 miesiące!
Mało brakowało, a roześmiałbym się w czasie rozmowy przez telefon.
Wnioski.
Zacząłem się zastanawiać, co by było, gdyby wszyscy pacjenci zgłaszali podobne sytuacje? A co gdyby obywatele zgłaszali nieprawidłowe działanie innych instytucji państwowych?
Bo ja nie wierzę w to, że instytucje państwowe i te, które kontrolują resztę instytucji, składają się z ludzi, którzy się znają i lubią, i się kryją. Że to kolesie. Że jak zgłoszę, to nic to nie da; a potem jeszcze trudniej będzie mi się gdziekolwiek dostać.
Doświadczenie pokazuje mi co innego i dzięki niemu powoli oduczam się bezradności wobec „wpływowych, silnych i bogatych”.
A zamiast wyszukiwać kolejne problemy, wolę je rozwiązywać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze