O pożarze, jego przyczynach i skutkach rozmawiamy z Sylwią Kowalską, prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Dolna Odra
Mieszkańcy klatki, w której wybuchł pożar, uważają że sprawie można było zapobiec. Mają pretensje do spółdzielni. Twierdzą, że nie reagowaliście na ich zgłoszenia dotyczące sąsiadki.
S. Kowalska: Nie jest to prawda. Każdorazowo, gdy otrzymywaliśmy zgłoszenie, udawaliśmy się pod wskazany adres i rozmawialiśmy z panią, która mieszka pod numerem 1. Prosiliśmy o usunięcie worków ze śmieciami, które znajdowały się na korytarzu i jeszcze tego samego dnia były one usuwane. Raz udało nam się doprowadzić nawet do uporządkowania jej mieszkania.
W jaki sposób?
- Spółdzielnia nie ma podstaw prawnych, żeby wejść do czyjegoś mieszkania bez jego zgody. Dokonaliśmy tego w ramach przeglądu instalacji wodnej, gazowej i elektrycznej. Aby tego dokonać, właścicielka mieszkania została poproszona o jego uprzątnięcie. Po ponownym wejściu mieszkanie było gruntownie wysprzątane. Niestety problem, w postaci wspomnianych worków stale powracał.
--------------------------------------------
Nasi rozmówcy mówią, że w klatce pojawiło się robactwo. Wystosowali do spółdzielni prośbę o deratyzację.
- Sens przeprowadzenia odrobaczania jest jedynie wtedy, gdy dotyczyłoby wszystkich lokali. Deratyzacja, czy dezynsekcja nic nie da, jeśli nie zostanie wykonana w mieszkaniu, z którego „wychodzi problem”.
Nie zostaliście wpuszczeni?
- Niestety nie. Usłyszeliśmy, że ostatnio wykonaliśmy wszystkie przeglądy i teraz nie ma potrzeby, żebyśmy znów wchodzili. I znów, ogranicza nas brak jakichkolwiek narzędzi prawnych. Możemy jedynie poprosić o wpuszczenie lub postarać się o nakaz sądowy
Cała rozmowa znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej. Kupić ją można też TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zatem dlaczego spółdzielnia nie wystąpiła o nakaz sądowy skoro problem powracał? Jest to budynek wielorodzinny i każdy mieszkaniec odpowiada za bezpieczeństwo swoje jaki i sąsiadów. W przypadku lokatora, który to ignoruje kroki prawne z ramienia zarządcy/ spółdzielni powinny być podejmowane niezwłocznie.

Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zatem dlaczego spółdzielnia nie wystąpiła o nakaz sądowy skoro problem powracał? Jest to budynek wielorodzinny i każdy mieszkaniec odpowiada za bezpieczeństwo swoje jaki i sąsiadów. W przypadku lokatora, który to ignoruje kroki prawne z ramienia zarządcy/ spółdzielni powinny być podejmowane niezwłocznie.