Pomimo zapowiedzi, wszystko zostało po staremu. Mało estetyczne i poniszczone tabliczki przy przyniesionych na nabrzeże zabytkowych elementów nadal stoją na swoim miejscu. Do tego upiększone pajęczynami budynki i mamy nowe ale brzydkie nabrzeże
O sprawie pisaliśmy na łamach Gazety Gryfińskiej już wiele tygodni temu. Przygotowane na chybcika z okazji zbliżających się Dni Gryfina wątpliwej urody tabliczki, miały opisywać zabytkową, granitową ławkę oraz płyty do balastowania łodzi. Wykonane z materiałów nieodpornych na warunki pogodowe, szybko popękały. Eugeniusz Kuduk, dyrektor OSiR, pod którego nadzorem znajduje się nabrzeże obiecał że sprawą się zajmie. Jak widać, do tej pory ani on, ani żaden z jego pracowników nie pofatygował się na nabrzeże aby ten stan rzeczy naprawić.Same budynki na nabrzeżu także żyją osobliwym życiem biologicznym. Liczne pajęczyny, ptasie odchody oraz ślady tajemniczych rozbitych substancji, to norma na ścianach Tawerny i Bosmanówki. O to także pytaliśmy już niejednokrotnie dyrektora, który tłumaczył, iż pracownicy nie mają uprawnień ani odpowiednich drabin. Uroku nie dodają całości nieodmalowane ławki. Jak widać sprawa ta, tak jak i w przypadku opisywanych tabliczek, jest nie do przeskoczenia.
Nowo wybrany dyrektor gryfińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji ma o czym myśleć. Skoro nie jest w stanie poradzić sobie z takimi problemami, to jak zamierza zmierzyć się z nadchodzącymi zadaniami, którym będą reorganizacja targowiska czy rewitalizacja plaży miejskiej oraz domków przy ul. Sportowej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze