Reklama

Nikolay Paschina: Wojna w Ukrainie cały czas trwa

Nikolay Paschina wyjechał do Ukrainy pod koniec lutego, by walczyć z rosyjskim wojskiem. Od tego momentu jesteśmy z nim w stałym kontakcie. 33-letni mieszkaniec Gryfina ukończył właśnie kurs medyczny i czeka na decyzję o wysłaniu na front wschodni

Czym tłumaczyć to, że minęły dwa miesiące, a wasza jednostka nie została jeszcze wysłana na front?

- Gdy wybuchła wojna, do punktów poborowych zgłosiło się bardzo wielu mężczyzn. Tak jak ci mówiłem, wielu zostało odesłanych do domów. Przyjmowali tylko te osoby, które miały wcześniej kontakt z bronią. Byłych wojskowych i innych mundurowych. Przed wyjazdem do Polski byłem oficerem policji, więc zostałem zmobilizowany. Od najazdu wojsk Putina minęły ponad trzy miesiące i sytuacja wygląda już inaczej. Walki toczą się tylko w określonych rejonach. Wojska ukraińskie zostały rzucone na wschód i południe, ale dowództwo musi zabezpieczyć również tyły, bo nie wiadomo jak sytuacja będzie wyglądać za kilka tygodni, czy miesięcy.

Reklama

 

Fakt, że nie zostaliście jeszcze „wykorzystani” może świadczyć o tym, że ukraińskie wojsko nie ponosi aż tak wielkich strat.

- Dopóki walczymy z przygotowanych pozycji, a Rosjanie z otwartych, mamy przewagę i nie ponosimy takich strat w ludziach. Gorzej jeśli tracimy miasta i trzeba przeprowadzić kontratak. Tak jak w Charkowie, czy Łymaniu, który ostatnio został zdobyty przez wroga.

 

Mer Łymania powiedział, że tego miasta już nie ma. Rosyjskie wojsko starło je z powierzchni.

- Front oddalił się od Kijowa i Lwowa, ale wojna w Ukrainie cały czas trwa. Szczególnie trudna jest sytuacja na wschodzie kraju, gdzie straciliśmy nie tylko Łyman. Kilka dni temu padł Siewierodonieck, teraz toczą się walki, by odzyskać to miasto. W jego kierunku poszedł kontratak. Nieco lepiej jest  na południu, gdzie nasze wojsko posuwa się do przodu. Kilka dni temu podano informację, że zbliżyliśmy na kolejne osiem kilometrów w stronę Chersonia.

Reklama

 

Cały wywiad można przeczytać w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama