Reklama

Nigdy nie bałam się wyzwań

Aleksandra Szymanowicz od ubiegłego tygodnia pełni obowiązki dyrektora gryfińskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Opowiada nam o swojej wizji ośrodka, oraz o planach na jego funkcjonowanie

 

Jakie posiada pani doświadczenie w OPS?

Aleksandra Szymanowicz: Pracownikiem OPS-u jestem od 10 lat. Swoją pracę zaczęłam od funkcji aspiranta pracy socjalnej, następnie byłam pracownikiem socjalnym, a przechodząc do Centrum Aktywności Lokalnej byłam już starszym specjalistą pracy socjalnej – koordynatorem. Mój przebieg edukacji był ściśle związany z pomocą społeczną. Rozpoczęłam edukację od studium pracowników socjalnych, a zakończyłam na studiach podyplomowych w zakresie organizacji pomocy społecznej.

Reklama

Które z pełnionych do tej pory stanowisk może być najbardziej przydatne w pełnieniu obecnej funkcji?

- Każdy rok pracy wniósł wiele cennych doświadczeń. Funkcja pracownika socjalnego pozwoliła mi zrozumieć pracę w środowisku, bezpośrednio z klientem. Jest to trudny zawodów, a ludzie, którzy się na niego decydują muszą posiadać ku temu odpowiednie predyspozycje.

Nominacja była dla pani niespodzianką?

- Podjęcie pracy na stanowisku p.o dyrektora jest dla mnie niewątpliwie dużym wyzwaniem, aczkolwiek spełnieniem także moich ambicji. W swojej dotychczasowej pracy wykazywałam się wieloma inicjatywami, jak i realizowałam projekty. Przede wszystkim nigdy nie bałam się wyzwań. Poza tym od zawsze lubię swoją pracę. Cieszę się bardzo, że dostrzeżono mój potencjał i dano mi taką szansę.

Reklama

Przez ostatnie miesiące pracowała pani w Centrum Aktywności Lokalnej. Będzie pani brakowało projektów oraz spotkań, jakie się tam odbywają?

- Już mi brakuje CAL-u. Jest to dla mnie nie tyle budynek, co przedsięwzięcia, które się w nim działy i dzieją. Włożyłam całe swoje serce w tą pracę. Przejście do CAL spowodowało, że wstąpiła we mnie nowa energia i musiałam ukierunkować się na inne tory. Zajmowała się tam wieloma sprawami. Aktywnie działałam w zespole teatru Bomba Bomba, który dał mi wiele wzruszeń i radości. Praktycznie wszystkie warsztaty, spotkania udało mi się zrealizować z nikłym wkładem finansowym ośrodka. Doświadczenie, jakie tam zdobyłam, pokazało mi, jak wiele jest osób, które bezinteresownie są w stanie poświęcić swój czas dla innych. Bardzo tym wszystkim osobom dziękuję.

Reklama

Wiadomo kto zajmie pani miejsce w CAL-u?

- Zatrudniona tam jest jedna osoba, ale nie było to ściśle związane z moim przejściem na stanowisko p.o dyrektora. Jest to pani Natalia Suślak.

Jaką ma pani wizję działalności OPS-u w Gryfinie? Uważa pani, że coś powinno zostać zmienione?

- Jednym z moich celów jest zwiększenie prestiżu społecznego zawodu pracownika socjalnego. Chciałabym żeby OPS wychodził z licznymi inicjatywami, m.in. poprzez włączanie w działalność ośrodka różnych środowisk, które mają podobne kierunki działań. A co najważniejsze to pracując w CAL-u swoją pracę opierałam na metodzie organizowania społeczności lokalnej. Uważam, że ta metoda wnosi bardzo dużo dobrego i zmienia wizerunek instytucji.

Reklama

Przewiduje pani zmiany personalne, powołanie nowych stanowisk?

- Obecnie wnikliwie analizuję i przyglądam się sytuacji w OPS oraz odbywam rozmowy z poszczególnymi pracownikami.

Stosunki z pracownikami uległy zmianie po awansie?

- Nie odczuwam jakiś specjalnych zmian. Myślę, że relacje są pozytywne.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama