Podczas wczorajszej konferencji prasowej Donald Tusk przekazała, że spodziewa się dzisiaj oficjalnej decyzji Niemiec o zaostrzeniu kontroli na granicach ze wszystkimi sąsiadami. Wstępne deklaracje padły już w poniedziałek. Jak powiedział premier RP, "tego typu działania są z polskiego punktu widzenia nie do zaakceptowania".
Nancy Faeser (minister spraw wewnętrznych RFN) poinformowała wstępnie, że od 16 września ruszą tymczasowe kontrole na wszystkich granicach lądowych Niemiec. Mają potrwać (co najmniej) sześć miesięcy!
Argument? Wprowadzone środki mają na celu ochronę przed "poważnymi zagrożeniami" spowodowanymi "islamskim terrorem i poważną przestępczością".
Przypominamy, że przez najbliższe miesiące i tak nie przejedziemy przez remontowaną drogę po stronie niemieckiej w kierunku przejścia granicznego w Rosówku, skracając czas przejazdu do Szczecina, ale wielu Polaków mieszka oraz pracuje w przygranicznych miejscowościach w Niemczech. Jeśli nasi zachodni sąsiedzi prowadzić będą pełną kontrolę wszystkich osób przekraczających granicę, może to znacząco wpłynąć na czas przejazdu.
To, de facto zawieszenie Schengen. Jak powiedział premier RP - takie decyzje Niemiec są nie do zaakceptowania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czyli Tusk nie zgadza się na przyjęcie uchodźców ale Oni i tak będą u Nas bo do Niemiec nie mogą wiechać.
Nie wiem czemu zrobiłeś z Tuska rzecznika niemieckich pograniczników ale się domyślam. Stałe kontrole są od dawna w Świecku i Słubicach, co zarzyna i rozwala i tak masakrycznie zatłoczoną A2 i most we Frankfurcie. I wprowadził to rząd federalny z czym zgodnie nie zgadzają się samorządwcy z lubuskiego i władze landu Branderburgia. To trwa od marca zeszłego roku.

Czyli Tusk nie zgadza się na przyjęcie uchodźców ale Oni i tak będą u Nas bo do Niemiec nie mogą wiechać.
Nie wiem czemu zrobiłeś z Tuska rzecznika niemieckich pograniczników ale się domyślam. Stałe kontrole są od dawna w Świecku i Słubicach, co zarzyna i rozwala i tak masakrycznie zatłoczoną A2 i most we Frankfurcie. I wprowadził to rząd federalny z czym zgodnie nie zgadzają się samorządwcy z lubuskiego i władze landu Branderburgia. To trwa od marca zeszłego roku.