26 lipca odszedł Mikołaj Korsak, mieszkaniec Górnego Tarasu, który w lutym świętował setne urodziny
Mimo słusznego wieku gryfinianinem był stosunkowo krótko. W naszym mieście, wspólnie z córką, zamieszkał dopiero w 2014 r.
- Wcześniej, przez czterdzieści lat, mieszkaliśmy w Wisełce koło Wolina, na terenie ośrodka zakładów drobiarskich. Tata i mama pracowali tam wspólnie. Ojciec jako kowal, a mama kucharką - opowiadała córka, przenosiny do Gryfina motywując faktem, że w regionie mieszka syn z rodziną.
Ostatnie dziewięć lat życia spędził więc na obczyźnie, co dla chłopaka, który wychował się na terenie dzisiejszej Białorusi, nie było nowością. Podczas naszego spotkania M. Korsak opowiadał głównie o czasach dzieciństwa oraz o zaciągnięciu się do Ludowego Wojska Polskiego, zdobywaniu Drezna, powojennym Berlinie.
- Dwa razy zostałem ranny w nogę, o tutaj w łydkę – pokazał podwijając spodnie.
Zmarł 26 lipca. Jego ostatnia życiowa droga odbędzie się 1 sierpnia. Pani Zenonie oraz pozostałym członkom rodziny składamy wyrazy współczucia.
Wspomnienie pana Mikołaja zamieścimy w najbliższy wtorek w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze