25-letni Łukasz z naszego powiatu od prawie roku pracuje jako operator numeru 112 w szczecińskim Centrum Powiadamiania Ratunkowego. W wywiadzie dla Gazety Gryfińskiej opowiada o swojej pracy, w której odpowiedzialny jest za ludzkie życie. Mówi m.in. o skrajnych sytuacjach, takich jak rozmowy z osobami, które chcą popełnić samobójstwo
Jak powinniśmy się zachowywać i co mówić, gdy dzwonimy na numer 112? Powinniśmy zacząć od poinformowania, gdzie się znajdujemy, abyście już to wiedzieli, w razie gdybym zemdlał bądź rozładowała mi się bateria w telefonie podczas dalszej rozmowy?
Łukasz: Oczywiście, tak. Niestety bardzo dużo ludzi o tym nie wie. Na początku najważniejsze jest to, aby podać miejsce, w którym się obecnie znajdujemy. Na mapie mniej więcej widzimy, skąd ktoś do nas dzwoni, ale dokładny adres jest niezbędny, aby szybko udzielić pomocy.
Co podać jako następne?
- Pamiętajmy również o swoim bezpieczeństwie. Jeśli zgłaszamy wypadek, ważne jest, abyśmy w szoku nie biegli po drodze, tylko udali się w bezpieczne miejsce. Weźmy dwa głębokie wdechy, zorientujmy się, gdzie jesteśmy. Po tym dzwonimy, podajemy miejsce zdarzenia, mówimy krótko, co się stało, a operator będzie nas pytał o najważniejsze rzeczy, na które starajmy się jak najbardziej szczegółowo odpowiadać. Słuchajmy operatora i odpowiadajmy na jego pytania.
Często taki człowiek jest w szoku. Trudno zapanować nad emocjami, gdy widzieliśmy bądź co gorsza, braliśmy udział w wypadku, gdzie np. ucierpiał ktoś bliski.
- My to doskonale rozumiemy, dlatego ważny jest również aspekt psychologiczny. Musimy odpowiednio pokierować rozmową z taką osobą. Ważne jest podejście do rozmówcy. Operator na początku stwierdza zasadność zgłoszenia, a później powiadamia odpowiednie służby. Wszystkie nasze pytania są zasadne.
Dzwonią ludzie z błahymi pytaniami, np. o numer do pizzerii albo jak dojechać na jakąś ulicę?
- Z tą pizzerią to taki trochę mit. Zdarza się, że ktoś pod wpływem alkoholu zadzwoni z prośbą, aby podać mu numer na taksówkę. Dzwonią często z pytaniem, kiedy będzie prąd. Bierze to się akurat z tego, że 991 to pogotowie energetyczne, a 911 to amerykański odpowiednik naszego 112, na który jak zadzwonimy i tak połączy nas z nami. Często ludziom się to myli. Dzwonią też, że im się auto zepsuło i proszą, aby np. strażacy go holowali. Wiele fałszywych zgłoszeń spowodowanych jest brakiem odpowiedniej wiedzy na temat funkcjonowania numeru alarmowego.
A zdarzają się zgłoszenia od osób, które chcą popełnić samobójstwo?
- Takie zgłoszenia również przyjmujemy.
Jeżeli dzwoni, to znaczy, że szuka jeszcze pomocy?
- Wśród nich są takie osoby. Ale są również tacy, którzy dzwonią, aby przekazać nam informację, by się kimś zająć z jego bliskich, bo on chce się zabić.
Zdarzyło się po telefonie, który odebrałeś, że ktoś popełnił samobójstwo?
- Jako operatorzy numeru alarmowego nie znamy odpowiedzi na to pytanie. To chyba dobrze, ponieważ nas to później nie dręczy. Zbieram jak najwięcej potrzebnych informacji i kieruję tam odpowiednie służby. Nie dalibyśmy rady psychicznie, gdybyśmy przy każdym zgłoszeniu mieli zastanawiać się, czy osoby, do których wysłaliśmy pomoc przeżyły.
Zapis całej rozmowy można przeczytać w obecnym numerze Gazety Gryfińskiej. Jest to pierwszy tego typu wywiad udzielony przez operatora numeru 112 dla lokalnej gazety w naszym województwie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze