Róża Zelna jest pogodną gryfinianką, pomimo niepełnosprawności wywołanej postępującą nieuleczalną chorobą. Nie poddaje się jednak, chce żyć aktywnie, szuka pracy. Nadzieję pokłada w Bogu, muzyce i pozytywnym myśleniu
Można być niepełnosprawnym i szczęśliwym?
- Tak. Można. Co ciekawe w takim stanie można odkryć jeszcze bardziej sens życia niż w zdrowiu. Nie do końca chodzi tu o to, że widzi się problemy z innej perspektywy, bardziej, że nie ma się już nic do stracenia. Zdałam sobie sprawę, jak wiele mogę stracić nie widząc pewnych rzeczy. Zmieniłam się i uważam, że jestem przez chorobę lepszą osobą. Do pewnych spraw miałabym za mało pokory i zrozumienia.
Czym charakteryzuje się Pani choroba?
- Choruję na postępujący zanik mięśni, jest to choroba nieuleczalna, podobna do stwardnienia rozsianego z tą różnicą, że obecnie na ten rodzaj schorzenia nie ma lekarstwa i – jak mówi jej nazwa – jest postępująca. Doszło do takiej sytuacji, że nie wiem czy się jutro obudzę.
Porusza się Pani sama?
- Teraz mam w domu remont, więc wszystko, co pomagało mi się poruszać zostało wyniesione, dlatego obecnie nie jestem samodzielna. Pomaga mi mąż zarówno w domu, jak i na zewnątrz np. przenosząc mnie do samochodu lub na wózek. Ogólnie staram się wykonywać czynności sama, być przydatna i spełniać codzienne obowiązki.
Czy można się przygotować na takie zdarzenie, jak nieuleczalna choroba?
- Miałam dwanaście lat, gdy pierwszy raz usłyszałam diagnozę. Byłam dzieckiem i tak do końca nie docierało jeszcze do mnie to, co się stało. Zaczęłam się dowiadywać, szukać informacji w internecie, oglądać zdjęcia innych chorych i się przeraziłam. Przeszłam okropne załamanie. Wstawałam codziennie o piątej rano, aby biegać, ćwiczyć, co w mojej dziecięcej świadomości oznaczało, że jeśli będę bardziej sprawna, to mnie ta choroba nie złamie. Jednak było to tylko złudzenie, słabłam coraz bardziej i w końcu do mnie dotarło, że nie mam już wpływu na swój organizm, swoje zdrowie.
Co się wtedy czuje? Przygnębienie, złość do całego świata?
- Przede wszystkim bezsilność. Ciągle pojawiające się pytanie: dlaczego ja?
Obszerny wywiad z Różą Zelną można przeczytać w ostatnim numerze Gazety Gryfińskiej.
Jednocześnie zwracamy uwagę przedsiębiorców oraz potencjalnych pracodawców, aby zainteresowali się osobą Róży, widząc w niej przyszłego i sumiennego pracownika. Pomimo swojej niepełnosprawności ta wesoła, wrażliwa i inteligentna dziewczyna, zasługuje na pracę i możliwość godnego życia. Zainteresowanych prosimy o kontakt z naszą redakcją.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze