Odrzanka zakończyła rundę jesienną jako wicelider A-klasy. Szczecińskiej, czyli uchodzącej za najmocniejszą. W zespole z Radziszewa jest jednak pewien niedosyt
Nie kryłeś rozgoryczenia, gdy rozmawialiśmy po meczu ze Świtem II Skolwin.
Marcin Cholewa: Zgodnie z zapowiedzią jechaliśmy, żeby zagrać mecz godny pojedynku lidera z wiceliderem A-klasy. Chłopaki byli zmotywowani. Wiedzieli jaka jest stawka spotkania i czego wymagam od nich jako trener. Cóż z tego, skoro Świt zdecydował się zepsuć to piłkarskie święto.
Czytelnicy Gazety Gryfińskiej, którzy czytali już aktualne wydanie, doskonale wiedzą do czego zmierzasz. Nie każdemu jednak po drodze z papierem...
- Już tłumaczę. Na miejscu okazało się, że Świt ściągnął na mecz sześciu piłkarzy z pierwszego zespołu. Nie było opcji, byśmy wywalczyli choćby remis. To był mecz A-klasy z 3.ligą. To, co zrobił Świt Skolwin wypaczyło wynik sportowej rywalizacji. To chore, że przepisy na to pozwalają. Mam też żal do rywala.
Celem rezerw Świtu jest wejście do okręgówki. Rozumiem ciebie, ale ich postawę również. Po co ryzykować wpadkę z małym, wiejskim klubem.
- Rzecz w tym, że Świt II Skolwin sam w sobie jest mocny, a co dopiero, gdy wystawia piłkarzy, którzy żyją z piłki nożnej. Próbowaliśmy. Moi chłopcy zagrali ambitnie. Starali się, ale poziom umiejętności i wytrenowania rywala zrobiły swoje. Różnica była za duża.
Jak zareagowali twoi podopieczni?
- Byli wściekli, ale co mogliśmy zrobić? Są świadomi i zrozumieli, że porażka 0:5 nie była z ich winy. Dlatego już w szatni powiedzieliśmy sobie, że odtąd celem jest zajęcie drugiego miejsca, bo Świt nie przegra już żadnego meczu. Liczymy na awans do okręgówki przez baraże
Mimo wysokiej porażki ze Świtem raczej nie macie więcej powodów do zmartwień.
- Runda wyszła nam jak najbardziej na plus. Drugie miejsce i wicemistrzostwo jesieni bralibyśmy przed sezonem w ciemno. Od kilku lat mamy ambitne plany i założenia. Mówię publicznie, choćby za pośrednictwem Gazety Gryfińskiej, że gramy o wyższe cele, że chcemy wrócić do okręgówki. Teraz również mieliśmy to z tyłu głowy i zdaje się, że w końcu jesteśmy na najlepszej ku temu drodze.
Popraw mnie, jeśli się mylę, ale pod twoją wodzą Odrzanka chyba jeszcze nie zakończyła jesieni na tak wysokiej pozycji.
- To prawda. Najwyżej byliśmy rok temu, gdy mieliśmy czwarte, albo piąte miejsce. Sezon 2022/23 był zresztą najlepszy w naszym wykonaniu, odkąd jestem trenerem. Na koniec rozgrywek Odrzanka była czwarta. Przegraliśmy tylko z Energetykiem Gryfino, GKS-em Kołbacz i Zrywem Kołbaskowo. Dziś cała trójka (Zryw dzięki temu, że połączył się z GKS Przecław - przyp. red.) gra w klasie "O". O skali trudności tamtego zdania najlepiej świadczą miejsca, w których się znajdują. Energetyk jest wiceliderem okręgówki, Kołbaskowo-Przecław zajmuje szóste, a Kołbacz siódme miejsce.
To powinno być budujące również dla twoich zawodników. Pokazuje bowiem, że trudniej jest zająć dwa czołowe miejsca w szczecińskiej A-klasie, niż później utrzymać się w okręgówce. Bo zakładam, że waszym celem na ten sezon jest nie tylko awans, ale też utrzymanie.
- Zdecydowanie (śmiech). Podtrzymuję to co mówiłem o rezerwach Świtu. W tym sezonie nie przegrają już żadnego meczu. Kwestia pierwszego miejsca jest już rozstrzygnięta, ale cały czas otwarta pozostaje kwestia drugiego, które daje prawo gry w barażach.
A jak pokazały ostatnie lata, po trudnej przeprawie w szczecińskiej A-klasie, wicemistrzowie tych rozgrywek byli silniejsi niż przedstawiciele innych grup.
- Od dawna panuje opinia, że nasza grupa jest najtrudniejsza. Baraże żądzą się jednak swoimi prawami. Wszystko zależy od tego jak potoczy się mecz, jak wejdą w niego oba zespoły, czy któryś nie będzie borykał się z problemami kadrowymi. Nie można lekceważyć żadnego przeciwnika, a przede wszystkim trzeba najpierw zająć to drugie miejsce w lidze i dostać się do baraży.
Za wami jest silna grupa pościgowa składająca się z Wołczkowa-Bezrzecze i Tanowii Tanowo oraz Chemika II Police i Rybaka Trzebież.
- Dlatego sprawa pozostaje otwarta. Dużo zależy od tego jak rozpoczniemy rundę wiosenną. Jak wiadomo, jest zdecydowanie trudniejsza i bardziej wymagająca. Dochodzi presja, ale mierzyliśmy się z nią od kilku miesięcy. Byliśmy liderem. Wszyscy rywale nastawiali się na nas. Borykaliśmy się z kontuzjami. Nie mogłem skorzystać z Reguły, Klischyka, Kolisnyka, wypadł też Jastrzębski. Do tego łapaliśmy dużo kartek, w tym czerwonych, co pokazuje, że mental cały czas jest do poprawy.
Nie da się za to ukryć, że jako zespół wyglądacie dużo lepiej niż... właściwie odkąd jesteś trenerem.
- Wykonaliśmy naprawdę dużo pracy. Z roku na rok jesteśmy coraz mocniejsi i nie mówię tu tylko o wynikach i miejscu w tabeli. Dwa i pół roku temu, przegraliśmy z Grotem Gardno 0:7. Dziś, grając praktycznie tym samym składem, jesteśmy wiceliderem A-klasy.
A przecież twoi podopieczni nie młodnieją.
- No właśnie. Piotrek Bykowski, który przeżywa trzecią, albo czwartą młodość ma 41 lat. Wszyscy mówią o tym, że Marcin Łapiński z Energetyka jest fenomenem, ale "Byku" nie ustępuje mu. Również jest świetnym piłkarzem, który zawstydza młodszych rywali. Dużo dało nam też przyjście Rafała Sinkowskiego, który dołączył do nas latem. "Siny" jest przed czterdziestką, ale kompletnie tego nie widać.
"Czterdziestolatków" w ekipie Odrzanki jest więcej...
- Są też starsi, bo Leszek Marchewka ma... 50 lat. Adrian Piwowarski 39, Rafał Kołasiewicz 36, Adam Trendel zaraz skończy 33. Cieszy ile dają zespołowi, ale jako trener muszę zacząć myśleć o odmłodzeniu składu. Tak naprawdę w Odrzance nie ma dziś młodych graczy. Albo jest ich niewielu: Aron Sękowski, Mateusz Wicher, Robert Kołasiewicz, Jakub Duch, ale to też przecież nie młodzieżowcy, tylko dwudziestokilkuletni mężczyźni.
Mówisz o zasługach podopiecznych, ale to ty jesteś ich profesorem. Ksywa pojawiła się na fali popularności serialu "Dom z papieru", więc początkowo "profesor" odnosił się do podobieństwa z jednym z bohaterów. Dziś twoi piłkarze mówią, że ksywka ewoluowała i jesteś dla nich profesorem również w stricte piłkarskim rozumieniu.
- Miło słyszeć takie słowa. Gdy zaczynałem pracę z Odrzanką, to nie miałem żadnego doświadczenia. Uczyłem się wszystkiego na bieżąco. Dziś jest mi zdecydowanie łatwiej. Chłopaki darzą mnie zaufaniem, udało się na wypracować wiele rzeczy, które w tym sezonie przynoszą efekty.
Od jakiegoś czasu zajmuje cię nie tylko Odrzanka.
- Przed sezonem dostałem się na trenerski staż w Pogoni Szczecin. Pokazałem się z dobrej strony i zostaję w Dumie Pomorza na dłużej. Cieszę się, bo to doświadczenie zaprocentuje w Odrzance.
Czyli nie istnieje kolizja i nie dostałeś od Pogodni warunku: zostajesz u nas, ale na wyłączność?
- Mam przyzwolenie, by cały czas prowadzić Odrzankę. Łączę trenowanie Odrzanki z obowiązkami w rezerwach Pogoni. Na razie wychodzi to bardzo dobrze.
Właśnie, jakie to obowiązki?
- Znajduję się w sztabie szkoleniowym 3-ligowych rezerw Portowców. Obowiązków jest dużo i są rotacyjne. Czasami prowadzę treningi indywidualne, pomagam przy treningach. Sztab jest szeroki, pracy jest dużo i jest ciekawa. Doszkalam się każdego dnia i mam nadzieję, że będę stawał się coraz lepszym trenerem.
Rozmawiał: Grzegorz Racinowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze