Rozmowa z 33-letnim Kamilem Makułą, który w sobotę rozegrał 250 ligowe spotkanie w barwach gryfińskiego Energetyka.
Jubileusz chyba udany? Wszedłeś na boisko i ustaliłeś wynik spotkania na 7:0, pokazując że cały czas „to” masz.
K. Makuła: Cieszę się, że jubileusz udało się zakończyć z golem. Byłem faulowany przed polem karnym. Patryk Purtak szybko rozpoczął grę, podając do Pawła Plisa, a ten zagrał wzdłuż bramki, wykładając mi piłkę jak na tacy. Pozostało tylko skierować ją do bramki.
To był twój 51 gol ligowy dla „Energii”. Któryś z nich szczególnie zapadł ci w pamięć?
- Tak, mam takie trafienie. Nie była to piękna bramka, ale ważna. Graliśmy z Regą Trzebiatów, którą wtedy przejął Marek Minkwitz. To była jedna z pierwszych kolejek (5 – przyp. red.) sezonu 2009/10. Byliśmy beniaminkiem 3.ligi, do której chwilę wcześniej wprowadził nas właśnie Minkwitz.
A po sezonie odszedł do Regi, zabierając ze sobą Kosakiewicza i Śliwińskiego. Z Choszczna ściągnął też Wawreńczuka, który razem ze „Śliwą” był królem strzelców 4.ligi.
- Dokładnie. Rega miała skład, którym celowała w awans do 2.ligi. Przyjechała do nas na początku września, jako faworyt, ale wróciła do Trzebiatowa bez punktów. W 85 minucie strzeliłem na 1:0 i takim wynikiem zakończyło się spotkanie.
Cała rozmowa znajduje się w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze