Reklama

Ma stwardnienie rozsiane, nie ma karty parkingowej

Pomimo codziennych dolegliwości, Alina Chrzanowska stara się funkcjonować normalnie. Pomogłaby jej w tym karta parkingowa, jednak pomimo złożonych w maju dokumentów do tej pory się jej nie doczekała

Mimo ciężkiej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane, kobieta nie poddaje się i stara się żyć normalnie. Jest pogodną, uśmiechniętą osobą, która nigdy nie narzeka i stara się jak najwięcej robić sama. Niestety pewnych barier nie jest w stanie pokonać.

- W domu mam zamontowane na  ścianach rączki, abym mogła się ich trzymać, gdy idę, ale i tak co chwilę muszę usiąść i odpocząć. Czasami jest lepiej, ale nieraz nawet wstać nie mogę – mówi pani Alina. – Sama za daleko nie przejdę, 200-300 metrów, ale tylko z mężem, gdy mi pomoże – dodaje.

Reklama

Gdy się trochę lepiej czuje, stara się odciążać rodzinę i sama jeździć samochodem po lekkie zakupy. Jednak zawsze musi znaleźć miejsce parkingowe jak najbliżej sklepu.

- Ostatnio pojechałam na zakupy, ale nie miałam gdzie zaparkować, więc wróciłam do domu. Wiedziałam, że z pierwszego wolnego miejsca, jakie było najbliżej sklepu, po prostu do niego nie dojdę – opowiada kobieta. – Mój mąż i córki, gdy mają wolne, robią zakupy, ale też nie zawsze mogą. Tak samo chłopak mojej córki, gdy tylko może, przywozi mi potrzebne rzeczy – dodaje.

Reklama

Panią Alinę znają ekspedientki z jednego z gryfińskich sklepów i wiedzą, że boryka się z ciężką chorobą. Niestety, zaparkowanie blisko tego punktu jest trudne.

- Naprawdę sympatyczne panie tam pracują, zawsze mi zanoszą zakupy do samochodu – opowiada kobieta. – Gdy tylko wchodzę do sklepu, pytają, czy bagażnik jest już otwarty – dodaje.

 

Nadzieja, że to ten list

Alina Chrzanowska z Czepina posiadała już wcześniej kartę parkingową, uprawniającą do postoju autem w miejscu dla niepełnosprawnych. Poprzednia straciła jednak ważność 31 marca. W kwietniu pani Alina stawiła się na komisji lekarskiej ZUS, ponieważ posiada rentę przyznawaną okresowo.

Reklama

- Posiadam pierwszy stopień niepełnosprawności – informuje pani Alina.

Jak mówi, tam nie było żadnych problemów, cała procedura przebiegła szybko. Jednak kartę parkingową przyznaje Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Pani Alina dostarczyła więc potrzebne dokumenty 8 maja.

- W połowie maja przyszło do mnie pismo, że dokumenty są niekompletne – opowiada kobieta. – Musiałam dostarczyć im aktualną konsultację neurologiczną – dodaje.

W tym celu udała się do lekarza, po czym dostarczyła brakujące dokumenty. W połowie lipca, czyli po około dwóch miesiącach, do pani Aliny przyszedł list od Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Bardzo się ucieszyła.

Reklama

- Myślałam że to już zawiadomienie, aby stawić się na komisji – opowiada.

Niestety, list nie zawierał  informacji, na którą tak długo czekała. Była za to wiadomość, że wniosek pani Aliny nie może być rozpatrzony w ustawowym terminie, czyli w ciągu miesiąca. Powodem takiego stanu rzeczy jest duża liczba indywidualnych spraw oraz utrudnienia organizacyjne. W zawiadomieniu została podana informacja, że termin załatwienia wniosku wyznacza się na miesiąc sierpień, łamane przez wrzesień, a o terminie posiedzenia składu orzekającego pani Alina zostanie powiadomiona odrębnym pismem.

Reklama

- Teraz się boję, że kolejne pismo przyjdzie z informacją o ponownym odroczeniu – mówi. – Nie wiem, skąd te problemy, przecież ja nie wyzdrowieję, to jest nieuleczalna choroba – dodaje.

 

W Szczecinie w 14 dni, u nas z problemami

Skontaktowaliśmy się z wiceprezesem szczecińskiego zarządu Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Przedstawiliśmy historię pani Aliny. Wiceprezes, która również choruje na stwardnienie rozsiane, była zdziwiona czasem, jaki pani Alina ubiega się o kartę.

- W Szczecinie, w którym takich wniosków jest zdecydowanie więcej do rozpatrzenia, w tym roku nie spotkałam się z tym, aby nie dotrzymany był termin rozpatrzenia wniosku – mówi Marzenna Gądek, wiceprezes szczecińskiego zarządu PTSR. - O kartę starałam się po 30 czerwca i w ciągu 14 dni ją otrzymałam. To jest kwestia organizacyjna Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Gryfinie – dodaje.

Reklama

To właśnie przy PCPR w Gryfinie działa Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Dyrektor gryfińskiej instytucji tłumaczy, dlaczego wniosek przez tak długi czas nie mógł zostać rozpatrzony.

- W tym roku zmieniły się przepisy dotyczące wydawania kart parkingowych, przez to wpłynęło do nas więcej takich wniosków. Poza tym nie ma co ukrywać, tutaj też była kwestia finansowa, skończyły się nam pieniądze – tłumaczy Marianna Kołodziejska-Nowicka, dyrektor PCPR. - Teraz otrzymaliśmy z województwa 19 000 zł, a od starostwa 10 000 zł. Dopóki nie mieliśmy tych środków, nie mogliśmy planować żadnych działań, nie mając na nie pieniędzy – dodaje.

Reklama

Jak tłumaczy dyrektor, problemem jest również sezon urlopowy. Poza tym lekarze orzecznicy mieli też inne obowiązki.

- W sierpniu z neurologiem planujemy zorganizować dwie komisje, na każdej może być przyjętych 20 osób, obecnie rozpisujemy terminy – zapewnia Marianna Kołodziejska-Nowicka. – Staramy się zagęścić te terminy, aby móc jak najszybciej wyjść na prostą - dodaje.

Możliwe, że pani Alina weźmie udział w jednej z dwóch planowanych komisji i wreszcie, po kilku miesiącach czekania, będzie mogła wsiąść do samochodu i sama załatwić najpotrzebniejsze dla siebie sprawy.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama