Reklama

Wynik K. Pieczyńskiej w wyborach parlamentarnych i samorządowych: dużo czy mało? - opinie

Rozmawiamy z Magdaleną Pieczyńską, kandydatką Koalicji Obywatelskiej w ostatnich wyborach parlamentarnych do Sejmu RP. Łącznie zgromadziła 3830 głosów, z czego aż 2123 w gminie Gryfino – najwięcej spośród wszystkich lokalnych kandydatów

Jak ocenisz swój wynik? 3830 głosów, to dużo czy mało?

M. Pieczyńska: Zacznę o tego, że dziękuję wszystkim, którzy mi zaufali i oddali na mnie głos. Jeśli chodzi o wynik w całym okręgu, to przy tak silnej liście Koalicji Obywatelskiej z tak mocnymi liderami, uważam, że uzyskałam dobry wynik. Oczywiście, zawsze mógłby być lepszy, ale nie będę ukrywała, że moim celem są wybory samorządowe.

 

W kontekście nadchodzących wyborów samorządowych twój wynik w gminie Gryfino, czyli 2123 głosów, a więc najwięcej spośród tutejszych kandydatów, jest optymistycznym prognostykiem.

Reklama

- Bardzo mnie on cieszy. Nie ukrywam, że na wyniki z gminy Gryfino najbardziej czekałam. Po pierwsze, jest to sprawdzenie mojej osoby jako radnej, jako osoby mieszkającej i działającej w Gryfinie. A w kontekście nadchodzących wyborów samorządowych, bo zapewne kampania do nich rozpocznie się lada moment, to również dobry sygnał dla decyzji o ponowieniu startu w wyborach i powalczenia o mandat radnej.

 

Radnej? Taki wynik to solidny fundament pod kątem startu na burmistrza.

- Nie wykluczam takiej decyzji. Po takim wyniku rozważam kandydowanie na fotel burmistrza gminy Gryfino.

Reklama

 

Wracając do wyborów parlamentarnych. Czy twój dobry wynik w gminie Gryfino nie był w części efektem przejścia Katarzyny Kotuli do gdańskiego okręgu? Uczestniczki licznych protestów o prawa kobiet, które cztery lata temu głosowały na Kotulę, w tym roku zapewne zagłosowały na Magdalenę Pieczyńską.

- Myślę, że głównym czynnikiem był jednak lokalny patriotyzm, ludzie głosowali na mnie głównie jako na kandydatkę z Gryfina i radną działającą w gminie, nie tylko w obszarze prawa kobiet. Oczywiście, pewnie znalazło się wśród nich grono osób, które popierało we wcześniejszych wyborach naszą posłankę, Katarzynę Kotulę. Natomiast, od Kasi Kotuli był jasny przekaz na kogo głosować i kogo wspierać z list lewicy, była to Jolanta Tryszkiewicz, która w mojej ocenie jako debiutantka osiągnęła fantastyczny wynik, uzyskując prawie dziewięć tysięcy głosów.

Reklama

 

Dotąd miałaś tylko doświadczenie samorządowe, teraz dotknęłaś nieco polityki, a w przyszłym roku znowu wracasz do samorządowej batalii. Ale wybiegając w nieco dalszą przyszłość, co dalej? Czy kiedyś będziesz jeszcze chciała kandydować na posłankę?

- Często w kampanii odnosiłam się do tego, że obecna sytuacja samorządów w Polsce jest dramatyczna, właśnie przez to, że rząd dokopał samorządom pozbawiając ich wielu kompetencji oraz środków na funkcjonowanie. To był mój główny kierunek, z którym szłam do Sejmu. Wierzę w to, że nowy rząd uformowany przez opcję demokratycznej opozycji sprawi, że samorządy odżyją. Być może nie będzie więc potrzeby, abym w przyszłości kandydowała do Sejmu. Ale w życiu nie można mówić „nigdy”. Na ten moment moim priorytetem na najbliższe miesiące jest start w wyborach samorządowych.

Reklama

 

A jak ocenisz samą kampanię. Mowa wszakże o zupełnie innej skali niż wybory samorządowe, bo okręg 41 był ogromny. Czy prowadziłaś ją na terenie innych powiatów czy skupiłaś się jedynie na swoim, gryfińskim „podwórku”.

- Okręg 41 to 11 powiatów. Rzeczywiście, priorytetem był dla mnie powiat gryfiński, a szczególnie gmina Gryfino. Natomiast, w związku z pełnioną funkcją zawodową zjeździłam województwo wzdłuż i wszerz. Od 14 lat pracuję w Urzędzie Marszałkowskim, a obecnie koordynując wiele działań na szczeblu wojewódzkim. Znam samorządy, w których można było na mnie zagłosować, samorządowców, społeczników. Nie było więc tak, że poza Gryfinem byłam anonimowa. Wydaje mi się, że w każdym powiecie zebrałam głosy.

Reklama

 

Jak to była kampania?

- W mojej ocenie była to jedna z brudniejszych kampanii. Widać to było choćby poprzez dużą liczbę zniszczonych banerów. Rozmawiałam z koleżankami i kolegami z większym doświadczeniem kampanijnym, nie pamiętają, aby kiedykolwiek wcześniej taka sytuacja miała miejsce. Zdecydowanie wskazywali na większą kulturę współpracy.

 

Nie oszczędzano nikogo i chyba żadnej partii. Skąd się to wzięło? Czy nie był to efekt narracji płynącej z centrali partii politycznych, widocznej choćby podczas referendum?

Reklama

- Chyba nikogo, choć mam wrażenie że szczególnie jedna opcja była atakowana. Może nie wszędzie było to, aż tak brutalne i widoczne jak w Gryfinie, ale narracja rządowa i atmosfera krajowa faktycznie udzieliła się w wielu samorządach. Być może wynikało to ze strachu przed utratą władzy i przejęcia jej przez demokratyczną opozycję. Wynik wyborów nie pozostawia złudzeń – Gryfino postawiło na zmianę i w mojej ocenie, to co działo się w kampanii w przestrzeni publicznej, jeszcze bardziej zmobilizowało społeczność do wyrażenia swojej woli poprzez udział w wyborach.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Cooler - niezalogowany 2023-10-17 22:37:04

    Wynik spoko, ale brak sukcesów jako radna i koalicja z PiS w radzie przeciwko mieszkańcom...to dno i kupa mułu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama