- Bardzo lubię Polskę, bo to kraj, który zachowuje swoją tradycję, kulturę i religię. Macie coś cennego. Wartości, które wiele europejskich państw traci w coraz większym stopniu. Zwłaszcza moja ojczyzna – mówi Sebastia Llado Pons, 25-letni pomocnik Energetyka
Co Hiszpan z Majorki robi w powiatowym mieście w zachodniej Polsce?
S. Llado Pons: Chciałem grać w piłkę nożną w Polsce i planowałem kontakt z Energetykiem od dawna. Śledziłem go od tamtego sezonu.
Skąd w ogóle wiedziałeś, że istnieje takie miasto jak Gryfino?
- Szukałem miejscowości blisko granicy z Niemcami, zacząłem przeglądać w internecie i trafiłem na Gryfino. Zobaczyłem, że Energetyk grał kilka lat temu w 3.lidze. Zdałem sobie sprawę, że to duży klub, z dobrą historią i bazą.
W naszym regionie jest dużo miast z piłkarskimi tradycjami. Nie wolałeś spróbować w Szczecinie? To duże i ładne miasto, a tamtejsze kluby występują na każdym szczeblu rozgrywkowym.
- Pochodzę z małej wioski, więc wolę mieszkać w miasteczku lub na wsi, niż w dużym mieście. Obejrzałem Gryfino w internecie, wiedziałem już o Energetyku. Zacząłem szukać kogoś z zespołu, z kim mogłem się skontaktować.
----------------------------
A jak żyje ci się w Gryfinie?
- Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do Gryfina, mieszkałam przez tydzień w hostelu. Gdy wpadłem w oko trenerom i podpisałem kontrakt, przeprowadziłam się do domu, co pozwala w normalnym życiu. Gryfino, to bardzo piękne i spokojne miasto. Dobrze się tu czuję, ludzie są bardzo mili i jestem pozytywnie zaskoczony, jak szybko się zaaklimatyzowałem.
Są jakieś minusy?
- Jest dużo zimniej niż w Irlandii i Hiszpanii, ale nie można mieć wszystkiego! (śmiech)
Podobno masz w Gryfinie również stałą pracę.
- Tak, w firmie Fliegel. Zacząłem tam pracować dzięki rodzinie z domu, w którym mieszkam.
Więcej w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze