Podczas dyskusji o słuszności dotychczasowego miejsca odbywania się Gryfińskich Targów Wiejskich, doszło do wymiany poglądów pomiędzy organizatorem imprezy, a kupcami z miejskiego targowiska.
Po liście otwartym tych drugich, który ukazał się w Gazecie Gryfińskiej kilka tygodni temu, przyszła pora na odpowiedź. Leszek Jager, organizator GTW zaznacza, że po raz ostatni wypowiada się w tej sprawie. Poniżej prezentujemy odpowiedź na argumenty kupców z nabrzeża. Zarzuty kupców prezentujemy w formie wyimków, natomiast ich list w pełnej wersji można znaleźć w jednym z archiwalnych numerów Gazety Gryfińskiej.
Jest to moja ostatnia wypowiedź na temat Gryfińskich Targów Wiejskich. Jeżeli wszyscy są za, a nawet przeciw to czekam na propozycje z urzędu miasta. W obecnej chwili mam wypowiedzianą lokalizację, a inne miejsca wskazane w piśmie nie nadają się do organizowania tego typu imprez. Nazywam to imprezą, ponieważ w czasie trwania odbywały się degustacje, czy zabawa z animatorem (baloniki, słodycze). Naszą imprezę chciałem rozwinąć w kierunku rodzinnego spędzenia czasu, zabawy dla dzieci, młodzieży i dorosłych. W tym kierunku były prowadzone imprezy i konkurs „Chochla Gryfińska”. W tym roku proponowaliśmy „Pierwszy Dzień Wiosny” dla dzieci i młodzieży ze szkół z terenu gminy Gryfino. Na Jarmarku Wielkanocnym odbył się konkurs na Babę Wielkanocną skierowany do mieszkańców i konkurs na najwyższą i najpiękniejszą Palmę Wielkanocną dla kół gospodyń wiejskich. Targi, na których bywam są organizowane w centrach miast. Dziwi mnie fakt, iż proponuje mi się nabrzeże, na którym zginiemy na wielkiej przestrzeni, lub targowisko miejskie, sami kupcy przyznają, że zimą nie ma tam warunków do sprzedaży warzyw i owoców. Moje wrażenie jest takie, że po zabraniu kontenerów, plac nie został nawet posprzątany (blachy, bloczki betonowe, niewyrównany teren). I w tym bałaganie my mamy przyciągnąć klientów? Wszyscy powołują się na ustalenia ze spotkania. Ja pamiętam, że moją sprawą zajmie się wiceburmistrz Tomasz Miller, innych wytycznych nie było, chyba to, że kupcy byli zdziwieni, że sam robię swoje produkty. Do 14 stycznia nie dostałem informacji o możliwości prowadzenia targów w dotychczasowym miejscu. Brak decyzji wymusił na mnie działania zastępcze. Nigdy nie ubiegałem się o lokale na nabrzeżu. Nie wiem, skąd kupcy mają te informacje: „Chylimy czoła” dla inicjatywy Pana pt. „Gryfińskie Targi Wiejskie”. Nigdy nie twierdziliśmy, że jesteście dla nas konkurencją – przecież zapraszamy Was na targowisko. Dlaczego producentów zaprasza się do kupców? Jeżeli kupcy chcą, mogą odebrać nasz towar i go sprzedawać sami. Zgadza się, że sprzedajemy towar, ale jest to towar wytworzony na naszym terenie i przez nas, ponieważ jesteśmy producentami, zwiększenie jego sprzedaży spowoduje pojawienie się nowych miejsc pracy w produkcji. Jak sama nazwa wskazuje, właśnie targowisko miejskie jest przeznaczone do sprzedaży towarów i produktów rolno-spożywczych lokalnych producentów, wytwórców i rolników. Targowisko miejskie służy do sprzedaży towarów, a nie do organizowania imprez rodzinnych, konsumpcji produktów, i przy okazji ich nabywania, promocji Kół Gospodyń Wiejskich, zbierania pieniążków na wyższe cele, na przykład na Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym - Warsztaty Terapii Zajęciowej i innych pomysłowych działań. Plac przy fontannach ma ciekawe zaplecze w postaci trawnika, na którym można zorganizować rodzinny piknik na kocach. My, producenci, promujemy nasz towar poprzez degustacje, promocje, rozmowy o przepisach. Sporo osób nie kupiło u nas produktów, ale dowiedziało się o ciekawych pomysłach kulinarnych, co my - jako promujący zdrową żywność -też uważamy za sukces. Wielu mieszkańców gminy Gryfino ma ogródki, promocja ich wykorzystania w celu produkcji na własne potrzeby to też nasz sukces. Mija się Pan z prawdą twierdząc, że cyt. „twory pomiędzy po prostu nie istnieją”. Stąd chyba wynika nazwanie nas „trupami”. Przepraszam w imieniu dziennikarza za nazwanie targu „trupem”, ale ja nie czułem się dobrze na targowisku miejskim, porozrywane plandeki, brudne i odrapane kontenery, to nie stwarza dobrego klimatu do handlu. To nie moje wyliczenia, ale gazety; przez 3 lata z 95 osób handlujących liczba spadła do 63 osób handlujących na rynku. Te liczby określają zainteresowanie mieszkańców waszą wizją handlu, który dzięki sklepom wielkopowierzchniowym i internetowi zmienił się przez ostatnie lata. Za stan obecnego Targowiska Miejskiego odpowiedzialny jest były włodarz MiG Gryfino, de facto Pański Dobroczyńca. Najłatwiej zgonić na władzę, że to ich wina, za 4 lata to będzie wina obecnego burmistrza, że wam się nie udało! To wy odpowiadacie za wygląd waszych stoisk. Na pozwoleniu na imprezę jest napisane, że mam doprowadzić teren do stanu pierwotnego (posprzątać po sobie). Poprzedni burmistrz widział zasadność organizowania Gryfińskiego Targu Wiejskiego jako promocji regionu, a także jako promowania rodzimych wytwórców produktów rolnych i zdrowej żywności, a także promowanie życia rodzinnego i wspólnego spędzania czasu wolnego. To co my robimy na targowisku – też tracimy? My możemy tracić, ale ten Pan nie? Pan Heydebreck szuka nowego miejsca na swoją działalność, przenosząc ją, od ręki może zatrudnić do produkcji od 5-10 osób, nie mówiąc, że firmy budowlane z terenu gminy miałyby pracę przy stawianiu budynków. Czy stać gminę na takie traktowanie potencjalnego pracodawcy? Jak Pan zapewne wie, w okresie od marca do końca listopada na targowisku w sposób ciągły i okresowy sprzedawane są produkty rolno-spożywcze lokalnych producentów (warzywa, owoce, kwiaty, sadzonki roślin oraz rozsady). Bez komentarza, bo nie wiem, czy mam gratulować, czy ganić, że sprzedaje się tam też warzywa, owoce i kwiaty. Nie jest prawdą, że Burmistrz MiG nie chce wspierać inicjatywy Gryfińskich Targów Wiejskich. Dzięki, że zostałem poinformowany, iż istnieje lokalny folklor muzyczny. Informację o możliwym udziale zespołów czytam dopiero w piśmie od kupców. Mam zbyt małą wyobraźnię, żeby wyobrazić sobie zespół tańczący za płotem przy imprezie na targowisku. Nie wiem, jak to wcisnąć między stragany z kurtkami i spodniami lub innymi towarami? Jedynym miejscem ze sceną jest plac Barnima, czemu nie rozmawiamy o imprezach w tym miejscu? Uważamy, że ten teren (nabrzeże) idealnie spełni swoją funkcję i umożliwi rozszerzenie formuły (targów). Czy nabrzeże, czy targowisko miejskie nie są zabezpieczone od strony rzeki Regalicy, tak więc wpływ warunków pogodowych w okresie zimowym jest bardzo duży. Przez tyle lat to wam nie przeszkadzało, mi przeszkadza. Jak pamiętamy, rozpoczęliście swoją działalność na nabrzeżu. Jednak szybko z tego miejsca zrezygnowaliście. Dlaczego – Pan i my o tym dobrze wiemy. Gryfińskie Targi Wiejskie od początku organizowane były na placu z fontannami, a imprezy „Chochla Gryfińska” i „Jarmark Listopadowy” zorganizowaliśmy na nabrzeżu. W tym roku także część wydarzeń zgłosiłem na nabrzeże: Pierwszy Dzień Wiosny, Konkurs Kulinarny i Jarmark Listopadowy. Są to zgłoszone imprezy na rok 2015, które się nie odbędą ze względu na wasz opór przy organizacji Gryfińskiego Targu Wiejskiego. Jak się domyślamy, główną ideą Targów Wiejskich jest promowanie wśród mieszkańców miasta i gminy Gryfino zdrowej żywności oraz produktów pochodzących tylko i wyłącznie z naszego regionu. Swój pomysł podpatrzyłem w Szczecinie. Podpatrywałem inne miasta z ich targami i imprezami. Jest mi przykro jako mieszkańcowi Radziszewa, że kupcy nie dostrzegają, iż rozkręcając Gryfiński Targ Wiejski zwiększamy: liczbę osób które przyjadą na zakupy z regionu, liczbę miejsc pracy, więc także bogactwo gminy Gryfino. Gmina Gryfino wypowiedziała mi decyzję w grudniu, a ja pismo dostałem w styczniu. Brak decyzji zmusił mnie do szukania terenu zastępczego – poprosiłem więc PSS ”SPOŁEM” o pozwolenie na usytuowanie stoiska na ich terenie. Dostałem pozwolenie na 4 terminy. Miałem nadzieję, że urząd znajdzie rozwiązanie optymalne dla wszystkich. W obecnej chwili jest to rozwiązanie kupców, którzy pozbyli się „zabierających pieniądze ich potencjalnym klientom” - taki argument słyszałem w grudniu na spotkaniu u pana burmistrza, wiem teraz, że się wypierają, ale to ich pismo spowodowało całą aferę z miejscem odbywania się Gryfińskiego Targu Wiejskiego. Pomysł, aby zaprosić mieszkańców do włączenia się w targi, nie jest pomysłem nowym, propagujemy go od początku targów. Żeby zaprosić mieszkańców na targowisko miejskie, to miasto musi stworzyć kuchnię spełniającą wymogi sanepidu. Przygotowanie takiej kuchni to czas i wydatek dla miasta, które musi oszczędzać. Zasadą handlu jest tanio kupić - drogo sprzedać, natomiast naszą zasadą jest budowanie marki. Słoiki z cukinią i dynią trafiły na konkurs na XII Jesienny Jarmark Wsi Zachodniopomorskiej „Złota Dynia 2014” i otrzymały tam wyróżnienie, tak więc nasz słoik to taki sam smak, jak produktu wyróżnionego na jarmarku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze