W sobotę Energetyk czekają derby gminy z Odrzanką Radziszewo. Dodatkowo swój jubileusz obchodzić będzie legenda gryfińsko-widuchowskiego sportu
Marcin Łapiński jest fenomenem. Mimo 44 lat wciąż imponuje formę pokazując młodym piłkarzom jak powinno wyglądać przygotowanie do swoich boiskowych obowiązków.
To nie tylko najlepszy strzelec Energetyka w tym sezonie (15 goli), ale dzięki ośmiu asystom również lider klasyfikacji kanadyjskiej! Do tego bohater poprzedniej kolejki, w której zanotował trafienie oraz asystę w wygranym 2:0 spotkaniu z Tanowią Tanowo.
Piszemy o tym, bo w sobotę o godzinie 17.00 "Łapa" obchodzić będzie jubileusz. Derbowy mecz z Odrzanką Radziszewo będzie dla niego ligowym spotkaniem nr 300 w koszulce "Energii"!
Zaczęło się w sezonie 1996/97, gdy Krzysztofa Urbanowicza na stanowisku trenera zastąpił Siergiej Dubowik. W debiucie Marcina uczestniczył jego starszy brat Tomasz Łapiński. Bracia na boisku po raz pierwszy spotkali się bowiem w marcu, na inaugurację rundy wiosennej 1997 roku, w meczu przeciwko Pomorzaninowi Nowogard (3:2). Marcin wszedł na ostatni kwadrans, zastępując na murawie Wiesława Deptułę, zaś Tomek osiem minut wcześniej zmienił na niej Marka Mikołajkę.
Marcin, choć był młodszy o brata o rok, szybciej zyskał status piłkarza podstawowego składu. W maju 1997 r. strzelił pierwszego "seniorskiego" gola w wygranym 4:0 pojedynku z Iną Goleniów.
- Był to jedynie przedsmak późniejszych osiągnięć braci, którzy z czasem stali się ulubieńcami kibiców „Energii”. Pierwszoplanowymi postaciami zostali już rok później, gdy pod wodzą Bogdana Stasiaka klub z Gryfina powrócił w szeregi 3-ligowców. Tomasz w rzeczonym sezonie rozegrał 23 spotkania strzelając w nich swoją pierwszą w seniorskiej piłce bramkę, zaś Marcin do 33 występów dodał miano jednego z najlepszych napastników zespołu, co potwierdza trzynaście trafień. Więcej o dwie uzyskał jedynie Dariusz Buciński, lecz należy zaznaczyć, że był on egzekutorem rzutów karnych - pisaliśmy przed kilkoma laty w tekście o piłkarskiej rodzinie Łapińskich.
Mimo że Energetyk zagościł w 3.lidze tylko na sezon, po spadku Marcin postanowił zostać w zespole. Odszedł z niego dopiero jesienią 2001 r., gdy trafił do Błękitnych Stargard. Wiosnę spędził w Kotwicy Kołobrzeg, a kolejne trzy sezony (2002-05) we Flocie Świnoujście, skąd również na trzy sezony przeszedł do niemieckiego Altludersdorf SV (2005-08).
Do "Energii" wrócił przed sezonem 2008/09, gdy Marek Minkwitz i prezes Marek Hipsz tworzyli zespół, który miał powalczyć o 3.ligę. Udało się już za pierwszym podejściem, na co duży wpływ miał również 30-letni wówczas "Łapa".
- Wróciłem, bo trener Minkwitz stworzył fajną ekipę. Świetnie wspominam ten okres, bo w zespole grali wychowankowie Energetyka i atmosfera była super. Potem jednak zaczęła się „opcja szczecińska” – wspominał na naszych łamach Marcin, który "wytrzymał" w tamtym Energetyku jeszcze dwa sezony.
Po spadku do 4.ligi w 2011 r. "Łapa" został obwioniony publicznie przez prezesa Hipsza, który uznał go niesłusznie za jednego z największych winowajców porażki. Łapiński przeszedł do FC Schwedt, gdzie spędził aż osiem lat. Choć wydawało się, że zakończy tam karierę, nieoczekiwanie latem 2019 r. został ogłoszony grającym trenerem Energetyka.
Ze względu na doniosłość chwili, która nastąpi w sobotę, nie będziemy pisać nic o tym, jak Łapiński spisywał się w tej roli... Od czterech lat nieprzerwalnie reprezentuje jednak barwy Energetyka i nic nie wskazuje na to, by stan ten miał się zakończyć.
44-latek jest nie tylko ikoną, ale również kluczowym graczem KSE, co pokazują choćby cytowane już statystyki z tego sezonu. Na razie jego licznik zatrzymał się na 299 ligowych meczach i 113 trafieniach. Fenomen, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa...
Więcej o ligowej piłce przeczytasz w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze