Reklama

Kozak. Postać powszechnie znana, a jednocześnie enigmatyczna

W wieku 52 lat zmarł Krzysztof Kozak. Postać powszechnie znana, a jednocześnie enigmatyczna. Chociaż w przestrzeni publicznej funkcjonował przez niemal 40 lat, rzadko kiedy na pierwszym planie. Gdy odszedł, nawet jego najbliżsi, wieloletni współpracownicy GDK, mieli problem ze znalezieniem choćby jednej… fotografii, na której się znajdował. Niechętnie mówił też o sobie i swoim życiu. W ramach wspomnienia opowiemy więc o Krzyśku przez pryzmat tego, co kochał i przedsięwzięć, które napawały go dumą

Chociaż jego zasługi dla lokalnej kultury są niepodważalne, wolał pozostawać w cieniu. Gdy tylko mógł, nie pokazywał się publicznie, co dotyczyło również wystąpień medialnych. Odmawiał wywiadów, czyniąc od tej reguły zaledwie dwa wyjątki. Na rozmowy z „Gazetą Gryfińską” zgodził się jednak nie dlatego, by mówić o sobie, lecz o swoich „muzycznych dzieciach”.

- Doskonale pamiętam pierwszą edycję. Odbyła się w grudniu 1988 r. – mówił wspominając początki koncertów „Ewolucja”.

Cykl, który doczekał się kilkudziesięciu edycji, Kozak zapoczątkował jako… 15-latek.

Reklama

---------------------------

- Nazwę Dni Gryfina wymyślił właśnie Krzysiek Kozak. Dlatego później traktował to wydarzenie z taką czcią. Było jego największym dziełem – akcentują koledzy i koleżanki z GDK-u.

Sam również się z tym nie krył.

- Na przestrzeni trzydziestu lat działy się różne sytuacje, nie tylko dobre. Niektóre z pewnością jeszcze długo pozostaną tajemnicą, rynek muzyczny rządzi się swoimi prawami. Ale występ Kory w 2012 r. naprawdę przyniósł wiele wrażeń. Koncert zaplanowany został jako promocja Maćka Czaczyka, po wygraniu jednego z tv show. Były przygotowywane wspólne utwory Kory i Czaczyka. Rano 2 maja, ok. godz. 5.00, jako organizatorzy otrzymaliśmy info, iż Kora źle się czuje, jest przeziębiona i zamiast do Gryfina udała się na Mazury, by odpocząć. Nasza impreza stanęła pod znakiem zapytania. Ratunek był jeden: Kora przyleci samolotem… W ciągu godziny udało się nam wynająć samolot z firmy pana Kulczyka, który pokrył wszelkie koszty, uzyskać zgody na przelot i dzięki temu Kora wieczorem pojawiła się w Gryfinie. W ten sposób, niemal cudem, udało się uratować imprezę – zdradzał Kozak w wywiadzie z 2020 r., gdy… Dni Gryfina nie doszły do skutku z powodu lockdownu.

Reklama

Wierząc, że impreza wróci po rocznej przerwie, opowiedział nam nieco więcej o kulisach, w tym przyjeździe Ich Troje.

Pełne wspomnienie znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama