Zdaje się, że podopieczni trenera Rafała Gnapa weszli na właściwe tory. Wygrana z Morzyckiem Moryń jest trzecim zwycięstwem z rzędu
A przecież doskonale pamiętamy, w jaki sposób rozpoczął się bieżący sezon. Iskra przegrała na inaugurację 1:6 z Jeziorakiem Szczecin. Później zremisowała 2:2 z Mierzynianką, wygrała 4:3 z GKS Kołbaskowo-Przecław oraz przegrała w identycznym stosunku z Osadnikiem Myślibórz i 0:3 z Rurzycą Nawodna. Zespół grał w kratkę, ale ostatnio uległo to zmianie.
Po pokonaniu GKS-u Kołbacz (5:1) i Kasty Majowe (5:1), drużyna z Bań rozprawiła się w sobotę 2:1 z Morzyckiem Moryń.
- Do przerwy mieliśmy dwa słupki i z cztery klarowne sytuacje. Morzycko dwie, gdzie wybijaliśmy piłkę zmierzającą do pustej bramki. Powinno być takie 4:2 dla nas, a do szatni schodziliśmy bezbramkowo remisując - opowiada Rafał Gnap.
W drugiej połowie Iskra trochę przycisnęła rywala.
- Mieliśmy swoje sytuacje, ale to po naszym błędzie w defensywie rywale dostali rzut karny, którego nie wykorzystali. Później my wyszliśmy na 1:0 z karnego, ale Moryń po naszym błędzie wyrównał. W ostatnich minutach spotkania, po stałym fragmencie, w zamieszaniu strzeliliśmy na 2:1 i to y wygraliśmy. To nie było porywające widowisko. Mecz walki, brzydki, ale takie spotkania też się przydarzają. Liga jest długa. Zwykle po dobrych meczach przychodzą trudniejsze, gdzie gorzej się gra. Nie szło nam, ale najważniejsze, że potrafimy takie spotkania wygrywać - ocenia trener.
W odwrotnej sytuacji znajduje się Morzycko, które w czterech ostatnich meczach poniosło trzy porażki.
- Ciężko powiedzieć, czy dopadł nas kryzys. Wczoraj bardziej walczyliśmy z murawą niż z rywalem. Wszyscy wiedzą, że w Baniach boisko jest specyficzne. My również się o tym przekonaliśmy - mówi trener Wojciech Horba.
W jego opinii porażka to również kwestia dyspozycji dnia.
- Ciężko gra się, gdy piłka częściej znajduje się w górze niż na ziemi. Niby warunki były takie same dla obydwóch zespołów, ale Iskra zna swoje boisko, wiedzą jak zagrać i co zagrać. To nie nasz styl, co było wczoraj widać, a nie potrafiliśmy narzucić swojego grania. Do tego nie strzeliliśmy karnego. To było bardzo nieudane spotkanie - podsumowuje szkoleniowiec Morzycka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze