Przed nami II tura wyborów samorządowych. Partie polityczne zaczynają myśleć już o zbliżających się kolejnych wyborach
Kalendarz ułożył się w ten sposób, że już za kilka tygodni ponownie pójdziemy do urn. Już 9 czerwca odbędą się bowiem wybory do Parlamentu Europejskiego. To za niespełna dwa miesiące, więc nie powinno dziwić, że partie polityczne szykują się do kolejnego boju.
W bieżącym tygodniu głos w sprawie zabrała Lewica, prezentując szefową sztabu wyborczego. Została nią gryfinianka.
- Jednogłośnie wybraliśmy szefową sztabu wyborczego w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Naszą europejską ekipę poprowadzi Ministra Katarzyna Kotula - pojawiło się w mediach społecznościowych związanych z Lewicą.
Czytelnicy Gazety Gryfińskiej i portalu gryfinska.pl nie powinni być tym faktem zaskoczeni. O Kotuli, w kontekście Europarlamentu, pisaliśmy już 2 kwietnia. Powołując się na ustalenia dziennikarzy "Stanu wyjątkowego" poinformowaliśmy, iż gryfińsko-gdańska ministra ma być jedną z liderek lewicowych list.
Przed gryfinianką trudne zadanie, co pokazało niedawne wybory samorządowe. W głosowaniu do sejmików, w skali całej Polski, Lewica otrzymała tylko 6,32% głosów (mniej niż 15 października, gdy dostała 8,61%). Jeszcze dosadniej widać to w konkretnych wyliczeniach. W całym kraju Lewica obsadziła jedynie 8 mandatów w wojewódzkich sejmikach.
Stąd planowany, lecz jeszcze nieogłoszony, start liderów Lewicy. Z jednej strony, jak przekazał Włodzimierz Czarzasty, mają to być dawni premierzy i obecni europosłowie (Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Belka, rozmowy są jednak dopiero prowadzone), zaś z drugiej ministrowie rządu Donalda Tuska. "Głośne nazwiska" pomóc mają w przekroczeniu progu wyborczego, co wcale nie jest oczywiste.
Stawką wyborów jest bowiem nie tylko jak największa liczba mandatów w Brukseli.
- W partii narasta też obawa, że w niedalekiej przyszłości Nowa Lewica zostanie połknięta przez Koalicję Obywatelską jak niegdyś Nowoczesna - napisała Interia.
Dla Kotuli - jeśli znajdzie się na listach - będzie to zaledwie szósty start w wyborach. Pierwszą próbę podjęła w 2002 r., gdy jako kandydatka chrześcijańsko-prawicowego KWW Dolna Odra – Przyszłość dla Gryfina otrzymała 15 głosów do Rady Miejskiej w Gryfinie.
Niewiele lepiej było w 2010 r. Wówczas znalazła się na liście KWW Gryfino XXI wieku, czyli komitetu złożonego z lewicowych działaczy, zdobywając 17 z 4153 głosów oddanych na całym Górnym Trasie.
W 2019 r., zanim dostała się do Sejmu, zaliczyła natomiast debiut w wyborach właśnie do Parlamentu Europejskiego. Dostała wówczas 3143 głosy w okręgu zachodniopomorsko-lubuskim. Był to siódmy wynik w gronie dziesięciu kandydatów tej listy. O tym, że pięć lat to "szmat czasu" pokazują jednak jesienne wybory do Sejmu RP, gdy startując z okręgu gdańskiego, zyskała zaufanie aż 33 122 wyborców.
Więcej o drodze politycznej gryfiniance pisaliśmy jesienią poprzedniego roku. Prezentujemy go poniżej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To będzie szefową sztabu i będzie startować? No jakoś nie wydaje mi się, bo jak ma prowadzić swoją kampanie i jednocześnie trzymać całą lewicę w ryzach?
Hanba dla gryfina. Szczyt nienawiści
Brawoooooooooooooooo Katarzyna

To będzie szefową sztabu i będzie startować? No jakoś nie wydaje mi się, bo jak ma prowadzić swoją kampanie i jednocześnie trzymać całą lewicę w ryzach?
Hanba dla gryfina. Szczyt nienawiści
Brawoooooooooooooooo Katarzyna