W poprzedni weekend Albert Kubiak i Artur Wojciechowski zostali mistrzami kraju. Był to piąty tegoroczny medal imprezy tej rangi dla kajakarskiej sekcji Energetyka. Mimo to zawodnicy czują się niedocenieni. Źli i zrezygnowani, zabrali głos. - Nie wiemy, co musimy zrobić, by burmistrz w końcu zajął się naszą przystanią. To w jakich warunkach trenujemy jest żenujące – mówią nastoletni sportowcy, których odwiedziliśmy w miejscu, gdzie zatrzymał się czas
22 marca 2019 roku Lesław Duma zaprosił nas na przystań. Efektem wizyty było 4-minutowe nagranie, które zamieściliśmy na portalu egryfino.pl. Trener Energetyka, krok po kroku, pokazuje na nim stan klubowego zaplecza: dziurawe kontenery, lejącą się wodę oraz przebijającego zewsząd grzyba.
W gryfińskim internecie zawrzało, co naturalnie spotkało się z reakcją magistratu. Władze miasta, na skutek publikacji, obiecały wprawdzie pomoc, ale Duma tylko machnął ręką. Interwencja z marca 2019 nie była pierwszą i mało kto wierzył, że może przynieść coś dobrego.
- Efekt był jednak zawsze taki sam. Duma sobie pogadał, burmistrzowie obiecywali, a przystań wygląda tak jak trzydzieści lat temu – załamuje ręce gryfiński szkoleniowiec.
Dlatego, w dzisiejszym materiale mówić nie będzie trener, lecz jego podopieczni, świeżo upieczeni medaliści Mistrzostw Polski. To oni zaprosili nas na przystań, by opowiedzieć o problemach i prywatnych spostrzeżeniach. Początkowo byli nieśmiali. Z czasem zaczęli jednak odważniej wysławiać swoje pretensje.
- Jesteśmy już coraz starsi i widzimy, że nikt nie traktuje naszej sekcji poważnie – po początkowej ciszy z szeregu wystąpił Artur Wojciechowski. - Na jednym z ostatnich treningów podjęliśmy decyzję. Opowiemy waszej gazecie o naszej sytuacji. Skoro burmistrz nie słucha trenera, to może wysłucha zawodników – zaakcentował szesnastolatek.
Obszerny materiał na temat przystani i młodych kajakarzy znajduje się w dzisiejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze