W piątek o godzinie 13.00, na boisku w Daleszewie odbędzie się I Memoriał im. Andrzeja Durazińskiego. Zapowiedź rozgrywek podamy jutro (15.08) rano. "Teraz" publikujemy archiwalny tekst sprzed roku, a więc momentu, gdy "Bułan" odszedł
Marzył o tym, by zobaczyć wnuka w reprezentacji Polski
- Żegnaj legendo - napisała Odrzanka Radziszewo, informując o śmierci Andrzeja Durazińskiego. „Bułan” był jedną z najbardziej zasłużonych postaci w historii klubu oraz niezwykle charakterystyczną postacią całego gryfińskiego sportu
Trudno znaleźć kogoś, kto bardziej kochał lokalny sport. Andrzeja Durazińskiego spotkać można było bowiem nie tylko na meczach Odrzanki. Gdy nastawał weekend nie interesowały go piłkarskie pojedynki w najlepszych ligach świata. Zdecydowanie bardziej wolał lokalne podwórko, podczas dwóch dni objeżdżając miejscowe rozgrywki. Bywał więc nie tylko na stadionie w Daleszewie, choć to właśnie z Odrzanką kojarzony jest w największym stopniu.
Była nie tylko jego pierwszym klubem i miejscem, w którym przeszedł wszystkie szczeble piłkarskiego wtajemniczenia, ale również elementem rodzinnej tożsamości. W pierwszych powojennych latach, wśród założycieli klubu znajdował się bowiem jego ojciec. Bolesław Duraziński był też czołowym zawodnikiem zespołu. Nie dziwi więc, że wpoił miłość do futbolu czterem swoim synom, a w szczególności Andrzejowi.
O tym, że „Bułan” nie mógł żyć bez piłki świadczą lata 80., gdy Odrzanka – z powodu odebrania boiska - rozwiązała swoje struktury. Wówczas, jako młody chłopak, razem z braćmi Jackiem i Grzegorzem trafił do rezerw Energetyka Gryfino. Po zakończeniu wieku juniorskiego, za namową trenera Lechosława Paruszewskiego, przeniósł się natomiast do Ogniwa Babinek.
- Do Odrzanki wrócił po reaktywacji, reprezentując jej barwy do 1996 r., gdy po zakończeniu sezonu i utrzymaniu w IV lidze, skupił się na działalności organizacyjnej. Od kwietnia 2000 r. przez kilka miesięcy pełnił stanowisko trenera. To za sprawą jego działań, do klubu trafiali utalentowani zawodnicy i trenerzy z Gryfina, którzy przyczynili się do największych sukcesów w najnowszej historii klubu, z awansem do IV ligi w sezonie 2012/2013 włącznie. Brak sukcesu w sezonie 2015/16 sprawił, że Duraziński zrezygnował z funkcji wiceprezesa Odrzanki, lecz jak zaręczają pozostali działacze, nie potrafi on żyć bez „Odrzanki”, więc zapewne cała sprawa zakończy się jedynie na deklaracji – można przeczytać w monografii Odrzanki Radziszewo.
I rzeczywiście, po pewnym czasie wrócił, wspomagając Odrzankę już bez żadnej klubowej funkcji. Z pasji, którą kierował się przez całe życie.
Łowca talentów
Ostatni mecz w Odrzance zagrał w 1996 roku, w wieku 35 lat. Nie pożegnał się jednak wówczas z boiskiem. Na przestrzeni ostatnich niemal 30 lat lat reprezentował barwy Czarnych Czarnówko, Grota Gardno i „Polonii” Gryfino, której piłkarzem był jeszcze w poprzednim sezonie.
Jako działacz wciągnął natomiast do sportu wielu młodych ludzi. Potencjalnych piłkarzy Odrzanki wypatrywał nie tylko podczas meczów nieistniejącej już elzetesowskiej Gminnej Ligi Piłki Nożnej, ale również na podwórkach, podczas spotkań dzikich drużyn. Takich meczów również nie odpuszczał.
Sport był dla niego całym życiem. Marzył o tym, by zobaczyć swojego wnuka debiutującego w ekstraklasie, a później w reprezentacji Polski. Pilnie dbał o sportowy rozwój Nikodema.
- Staram się, by nie tylko biegał za piłką. Pokazuję mu też inne dyscypliny, żeby był wszechstronnie wysportowany. To mu pomoże później na boisku - mówił, gdy spotykaliśmy go z wnukiem na basenie, korcie tenisowym lub podczas rowerowej wycieczki.
Dzwonił, gdy Niko strzelił gola, albo dostał powołanie do reprezentacji województwa. Nie opuszczał żadnego z jego meczów, samemu również dając wnukowi świetnie przykład.
Mimo 63 lat cały czas był aktywny, nieprzerwanie grając w każdą zimową niedzielę w Gryfińskiej Lidze Halówki Amatorskiej.
- „Uczcie się ode mnie, ja wiecznie żyć nie będę”. Powtarzał to za każdym razem, gdy strzelił gola – wspomina Arkadiusz Lebioda.
Ostatnie trafienie w gryfińskiej halówce zdobył w styczniu tego roku, pokonując bramkarza Beer-Mix, czyli późniejszego wicemistrza rozgrywek. Pod koniec sezonu „Bułan” również stając na podium, otrzymując brązowy medal za trzecie miejsce, które wywalczyła PGE Dolna Odra. Na koniec miał nawet klubowe mistrzostwo, wywalczone nie tak dawno, bo przed dwoma laty, w barwach Maisona.
Zachorował w lipcu
Zobaczyć go można było również na dużym boisku. „Bułan” regularnie brał udział w Meczach Noworocznych, pomiędzy oldbojami Energetyka Gryfino a Sędziami ZZPN. Jeszcze wiosną brał zresztą udział w rozgrywkach ligowych. Występował w Polonii Gryfino, będąc najstarszym czynnym piłkarzem w powiecie gryfińskim.
Dlatego tym szerszym echem odbił się apel, który przed zaledwie kilkunastoma dniami, wystosowali bliscy Andrzeja Durazińskiego.
- Potrzebna krew 0Rh- (również płytki krwi) dla naszego wieloletniego zawodnika, prezesa i kierownika zespołu, Andrzeja Durazińskiego, znanego jako Bułan. Andrzej zachorował, a jego stan wymaga natychmiastowego podania krwi – przekazali bliscy za pośrednictwem naszego portalu.
Diagnoza spadła na 63-latka nagle. Na początku lipca dowiedział się o nowotworze nerki z przerzutami.
- Wczoraj czuł się fatalnie i trafił do szpitala. Na tę chwilę jego stan jest stabilny, płytki krwi spadają, ale funkcjonuje dobrze i czuje się lepiej – mówili nam 30 lipca jego bliscy, wierząc że wróci do zdrowia.
Andrzej Duraziński zmarł w niedzielny poranek. Jego odejście wywołało smutek nie tylko w środowisku sportowym. W momencie oddania gazety do druku nieznany był jeszcze termin pogrzebu. Informację o tym podamy za pośrednictwem portalu gryfinska.pl.
Rodzinie i bliskim zmarłego składamy najszczersze wyrazy współczucia.
Grzegorz Racinowski
KOLEDZY WSPOMINAJĄ ZMARŁEGO
Sławomir Bartocha
Ciężko w kilku zdaniach scharakteryzować Andrzeja. Był to człowiek sportu, który kochał piłkę nożną i całe swoje życie był z nią związany. Zarówno jako zawodnik, jak i działacz sportowy. Osobiście poznałem go kiedy rozpocząłem grę w Odrzance Radziszewo. To on, jako kierownik drużyny, zachęcił mnie do gry w tym zespole. Była to bardzo pozytywna postać, automatycznie kojarzona z Odrzanką.
Później nasze drogi spotkały się w elektrowni Dolna Odra, wspólnie uczestniczyliśmy w wielu turniejach, wydarzeniach sportowych, czy też w spartakiadzie zakładowej. Ostatni sezon grał z nami w drużynie PGE Dolna Odra w GLHA, będąc najstarszym zawodnikiem rozgrywek i zdobywając z nami medal za trzecie miejsce.
Jak zdobywał bramkę lub zaliczał dobrą asystę, to zawsze mawiał: „Uczcie się młodzi, bo ja wiecznie żyć nie będę!”.
Zawsze wiedzieliśmy, że jak „Bułan” wejdzie na boisko, to trzeba grać na niego „na zastawkę”, co do centymetra. Jeśli dostał takie zagranie, to rzadko się zdarzało, żeby ktoś mu wtedy odebrał piłkę. Grał z nami również w oldboyach Energetyka i zawsze był „pewniakiem” w turnieju noworocznym! Był to człowiek z ogromną pasją, którą przekazał także swojemu wnukowi Nikodemowi, zabierając go na większość naszych spotkań, pokazując piękno tego sportu. Mam nadzieję, że młody pójdzie w „ślady” dziadka i również z nami kiedyś zagra. Śmierć Andrzeja jest dla nas ogromną stratą. Będzie nam go brakować zarówno na boisku, jak i w życiu codziennym. Żegnaj kolego!
Piotr Bykowski
Andrzej był dla mnie kimś więcej niż tylko kolegą z Odrzanki. To dzięki niemy trafiłem do Radziszewa. Po raz pierwszy spotkałem Andrzeja w Żabnicy, gdzie prowadził LKS Regalice Żabnica. Nie pozwolił mi tam grać. Powiedział: „Ty pójdziesz do Odrzanki”, i tak zaczęła się nasza wspólna przygoda, która trwała ponad 20 lat.
Wiele razem przeżyliśmy, od gonitwy do autobusu po meczu z BMW Bartkowo, po wygranie ligi z juniorami Odrzanki, aż po awans do 4lig.i. W tym wszystkim zawsze był Andrzej. To on sprowadzał zawodników do Radziszewa, załatwiał sponsorów, czy pełnił rolę lekarza klubowego podczas meczów. Niemal do ostatniej chwili związany z piłką nożną.
Andrzeju, dziękuję Ci za pokazanie mi zielono czarnego świata, którym jest dla mnie Odrzanka, za wszystkie rozmowy, kłótnie i uśmiechy. Było bardzo miło poznać Twoja osobę i pewnie za jakiś czas spotkamy się na niebieskim boisku. Niech Bóg trzyma Cię w swojej opiece.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze