- Troje mieszkańców Ropczyc i okolic stanie przed sądem w związku ze śmiercią Marka G. - podała dziś Polska Agencja Prasowa
Półtora roku po tragicznej śmierci Marka Gwiazdy, zdaje się, że sprawa w końcu nabrała właściwego biegu. Do Sądu Okręgowego w Rzeszowie trafił bowiem akt oskarżenia. Andrzej L. odpowie za śmiertelne pobicie, za które grozi mu nawet dożywocie, a Marcin M. za składanie fałszywych zeznań, co utrudniło prowadzenie śledztwa. Za to samo odpowie Ewelina G. Była żona Marka jest również oskarżona o nieudzielenie mu pomocy.
Dziś poznaliśmy również kulisy nocy, podczas której gryfinianin został pobity do nieprzytomności. Marek Gwiazda 19 grudnia 2021 r. wrócił do Ropczyc na święta. Właśnie w tej miejscowości, leżącej w województwie podkarpackim, mieszkał z żoną i kilkuletnią córką, Na miejscu zastał żonę oraz jej znajomego.
Około godziny 21.00, między całą trójką, miała wywiązać się kłótnia, podczas której Andrzej L. uderzył Marka pięścią w twarz. 41-latek upadł na ziemię, uderzając głową o kostkę brukową i tracąc przytomność. Wkrótce po tym na terenie posesji stawili się funkcjonariusze miejscowej policji.
- Ze zgłoszenia oskarżonej Eweliny G. miało wynikać, że u niej w domu jest mąż, który dewastuje dom, że są w trakcie rozwodu i że dostała telefon, że jej mąż przyszedł do mieszkania i wynosi jakieś rzeczy z ich mieszkania, a także, że odgrażał on się jej w smsach, że ją zabije - mówi rzecznik prokuratury Krzysztof Ciechanowski.
Marek został zawieziony przez kolegę (ok. godz. 23.10) do Klinicznego Szpitala Wojewódzkim nr 2 im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie, gdzie została opatrzona jego rana, a on sam przeszedł badania głowy i konsultację neurologiczną. Około godziny 2.00, już 20 grudnia 2021 r., wrócił taksówką do domu w Ropczycach, gdzie ponownie zastał swoją żonę oraz wspomnianego Andrzeja L.
- Wówczas ponownie doszło do awantury, w trakcie której Andrzej L. zadał Markowi G. nieokreśloną ilość ciosów w okolice głowy i szyi, powodując u niego szereg obrażeń, a które to obrażenia śródczaszkowe z następowym obrzękiem mózgu spowodowały u pokrzywdzonego ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, wymagającej pilnej natychmiastowej pomocy medycznej i interwencji chirurgicznej, następstwem czego była śmierć pokrzywdzonego Marka G. w dniu 1 stycznia 2022 roku w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie - mówi rzecznik prokuratury.
Od opisywanego zdarzenia minęło ponad półtora roku. W międzyczasie opisywaliśmy szeroko kulisy sprawy oraz wszystkie doniesienia płynące do nas z Podkarpacie. M.in. o wyjściu na wolność żony zabitego (więcej TUTAJ) oraz Andrzeja L. (czytaj TUTAJ). Dziś dowiedzieliśmy się o akcie oskarżenia, który wpłynął do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
- Prokuratura zarzuciła Andrzejowi L. szereg przestępstw, w tym spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, które doprowadziło do śmierci mężczyzny. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Ewelina G. odpowiada za składanie fałszywych zeznań i nieudzielenie pomocy, za co grozi jej kara do 8 lat pozbawienia wolności. Marcin M. przyznał się do zarzucanego mu czynu, czyli składania fałszywych zeznań i poplecznictwa, za co może mu grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności - przekazała prokuratura.
Więcej o sprawie napiszemy już wkrótce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak to jest jak żona okazuje się dziwką i wali męża po rogach.
Mają zakaz kontaktowania się ze sobą, a i tak ze sobą mieszkają i wszyscy o tym wiedzą. Coś czuję, że z tego wszystkiego się jakoś wykręcą.

Tak to jest jak żona okazuje się dziwką i wali męża po rogach.
Mają zakaz kontaktowania się ze sobą, a i tak ze sobą mieszkają i wszyscy o tym wiedzą. Coś czuję, że z tego wszystkiego się jakoś wykręcą.