Pomysł Jarmarku Wielkanocnego w Gryfinie odchodzi do lamusa. Takie przynajmniej można było odnieść wrażenie, będąc dziś przed południem na Placu Ks. Barnima
Na twarzach osób prezentujących swoje wyroby, wśród których nie zabrakło palm, stroików oraz innych ozdób, pogodny uśmiech i… rozczarowanie.
- Idea jarmarku upada. Ani burmistrz, ani radni nawet nas nie odwiedzili. Świętujemy pomiędzy zaparkowanymi autami– stwierdzają zgodnie osoby sprzedający na placu swoje towary.
Plac Ks. Barnima bowiem, nawet na ten dzień nie został wolny od zaparkowanych, a nierzadko stanowiących osobliwą propozycję handlową, samochodów. Sprzedający rękodzieło i ozdoby handlarze, oraz nieliczne przybyłe przedstawicielki lokalnych Kół Gospodyń Wiejskich, rozstawiły swoje namioty na jednym, wolnym jeszcze pasie placu, reszta musiała zadowolić się okolicami nieczynnego już baru Jaga. W porównaniu do ubiegłorocznego jarmarku, podczas którego nie zabrakło gorącej kuchni, a konkurs na najładniejszą palmę wielkanocną przyciągnął tłumy mieszkańców, dzisiejsza impreza wyglądała wyjątkowo skromnie. Dopisali jednak sami gryfinianie którzy byli wyraźnie zainteresowani ofertą, jednak oni także zauważyli ograniczenie zasięgu jarmarku do trzech namiotów.
- Z roku na rok jest coraz gorzej. Jeszcze po ubiegłym wydawało się że coś się polepszy. Jednak to co dzisiaj zobaczyła rozczarowuje. Liczyłam, że jednak wykorzysta się do tego nabrzeże, bądź jeszcze bardziej zwiększy ilość sprzedających – mówi Marta, która co roku, zawsze w tym miejscu zaopatruje się w świąteczne ozdoby.
Organizatorem tegorocznego jarmarku był Gryfiński Dom Kultury.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze