- Zaczynałem w szkolnej drużynie w Gryfinie u pana Pawłowskiego. Już w pierwszej klasie wziął mnie do grupy przygotowującej się do rozgrywek międzyszkolnych. W drugiej klasie zostałem kapitanem.To właśnie trener Pawłowski zapoczątkował u mnie pasję do gry w siatkówkę - mówi w wywiadzie, udzielonym dla "Gazety Gryfińskiej", 17-letni Szymon Krech
W Gryfinie miałeś szanse rozwoju na siatkarskiej płaszczyźnie? Nie ma tu przecież szkolenia.
- Nie ma szkolenia, jako takiego, ale są ludzie, którzy kochają siatkówkę i poświęcają sporo czasu młodzieży. Mowa tu o gryfińskich trenerach. Jeżeli chodzi o mnie, to treningi w szkole nie były dla mnie zdecydowanie wystarczające i stąd decyzja o dojazdach na treningi do Szczecina. Ze względu na siatkówkę dokonałem też wyboru liceum. W Policach została
utworzona nowa szkoła siatkarska dla chłopaków w tym samym miejscu, gdzie funkcjonuje już sławny dziewczęcy SMS. Początki były trudne, jednak od tego roku dużo się zmieniło, jest dużo bardziej profesjonalnie. Przyszło wielu trenerów z Polski, którzy zrobili selekcję. Odpadło wielu zawodników. Z mojej grupy zostałem tylko ja. Wpływ na to miały też warunki fizyczne. Przy wzroście 197 cm mam zasięg 330 cm w ataku.
A jak wyglądała twoja droga w samym Espadonie?
- Trafiłem do młodzieżowej drużyny. Regularnie zdobywamy medale w województwie. Ten sezon ma być przełomowy, bo mamy ambicje na podium Mistrzostw Polski. Zespól w tym sezonie mamy naprawdę mocny. Pozostaje nam udowodnić swoje umiejętności na parkiecie.
Miałeś już możliwość spróbowania sił w dorosłej siatkówce?
- Praktycznie mam to już za sobą. Rok temu zadebiutowałem w 3. lidze, a obecnie występuję w rozgrywkach 2. ligi seniorów, które mają być dla większości z nas przetarciem przed większymi wyzwaniami, które już niedługo nadejdą.
Cała rozmowa znajduje się w aktualnym wydaniu "Gazety Gryfińskiej".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze