Energetyk Gryfino miał „rozjechać ligę”, a wiosną nie potrafi pokonać ligowych średniaków. Po remisie z Czarnymi Szczecin, lidera A-klasy tym razem zatrzymało Wołczkowo-Bezrzecze. Sam mecz… mógł się jednak podobać
Jako że w grupie czwartej mamy aż tylu przedstawicieli regionu, czasami trudno otrzymać od trenerów trzeźwą i obiektywną opinię o meczu z Energetykiem. Dlatego skorzystaliśmy z okazji, pytając trenera spoza regionu o „pozbawioną emocji” ocenę lidera z Gryfina.
- Energetyk grał w ataku pozycyjnym. Kadrowo są mocni. Wierzchowski, o którego pytałem, to rzeczywiście klasowy zawodnik. Musieliśmy się sporo namęczyć, żeby próbować go odciąć od podań. Żeglin w środku też fajnie wyglądał. Zauważyłem jednak, że im bliżej było końca meczu, tym bardziej Energetyk tracił pomysł na nas. Zaczęli trochę upraszczać grę, rzucać piłkę do przodu. Nie wiedzieli jak przełamać naszą obronę, w której spisaliśmy się naprawdę bez zarzutu. Zabrakło mi u nich właśnie decyzji, co zrobić, gdy nie masz korzystnego wyniku, a chcesz wygrać mecz. To ich trochę zgubiło – mówi Marcin Dworzyński z Wołczkowa-Bezrzecze.
W naszym odczuciu jego opinia jest o tyle cenna, że wiosną mierzył się nie tylko z „Energią”, ale też z GKS-em Kołbacz. Jak mówi, zespół z gminy Stare Czarnowo prezentuje się lepiej.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze