W odpowiedzi na obszerny materiał poświęcony akwarystyce, który w lutym ukazał się na naszych łamach, skontaktował się z nami Wiesław Smurzyński. Przedstawił się jako pasjonat tego wyjątkowego hobby i zaproponował, że pokaże nam swoje zbiorniki. Gdy znaleźliśmy się w jego domu, w specjalnie dedykowanym akwariom pokoju, rozmach i piękno podwodnych aranżacji wprawił nas w osłupienie.
W schludnie urządzonym domu przy ul. Armii Krajowej spotkaliśmy się w pewien marcowy, sobotni poranek. Pan Wiesław zaprosił nas do środka i już po chwili znaleźliśmy się w pokoju, w którym nie licząc wygodnej kanapy oraz obrazów na ścianach – jak miało się okazać, pędzla gospodarza – wszystko wiązało się z akwariami.
Centralne miejsce zajmował potężny zbiornik o pojemności ośmiuset czterdziestu litrów. Wśród gatunków dominowały – jak łatwo zgadnąć – skalary. Nasze oko uciekało również w kierunku pięknych, kolorowych paletek. Prawdę powiedziawszy wszystkie ryby i rośliny w tym akwarium prezentowały się świetnie. W innych też. W niewiele mniejszym zbiorniku (450 litrów), zaaranżowanym na biotop namorzynowych terenów Ameryki Południowej, dumnie pływały dorodne, majestatyczne altumy. Trzecie akwarium (200 litrów) służyło parze skalarów do odbycia tarła i wydania na świat potomstwa.
- Dla mnie to jest taki telewizor, przy którym mogę się położyć i zrelaksować - mówi pan Wiesław.
Cały artykuł przeczytacie w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze