Po dzisiejszym artykule w dziale czytelnicy piszą poprosiliśmy o odniesie się do sprawy Grzegorza Lacka, prezesa gryfińskiego WOPR. To ratownicy tej jednostki pracują na kąpielisku w Steklnie. Jego słowa są dość mocne i przedstawiają sprawę z zupełnie innej perspektywy
Dziś opublikowaliśmy przesłane nam przez czytelniczkę zdjęcia i treść świadczącą o tym, że ratownicy w Steklnie rzekomo nienależycie wypełniają swoje obowiązki korzystając nadmiernie, jak zrozumiałem, z telefonów komórkowych. W internecie szybko pojawiło się wiele komentarzy.
G. Lacek: Nie szanuję osób, które anonimowo opluwają innych w komentarzach internetowych. Jeżeli ktoś ma uwagi do pracy ratownika, to niech podejdzie do niego i się zapyta, dlaczego tak jest. Żaden ratownik nie ma wyznaczonego miejsca pracy na kąpielisku w Steklnie i nie musi siedzieć na pomoście, który de facto powinien służyć tylko dla ratownika, na którym nie powinni przebywać plażowicze. A po trzecie zapraszam ludzi, aby w temperaturze 35 stopni w cieniu, a w słońcu 45 stopni albo i więcej, stali po osiem godzin i użerali się z ludźmi, którzy są napici i wulgarni. Do tego czasami ubliżają ratownikom. A jak prosimy o interwencję, to po godzinie dopiero ktoś do nich przyjeżdża. Tak to wygląda w praktyce.
Rozumiem, że na linii ratownicy – plażowicze w Steklnie często dochodzi do konfliktów?
- Oczywiście. Steklno jest najbardziej konfliktowym kąpieliskiem w naszym powiecie. Nigdzie nie ma takich problemów, jak w Steklnie.
O co ludzie mają pretensje do ratowników?
- Dla przykładu. Przychodzi jedna pani, która twierdzi, że są na plaży psy, które się załatwiają, a jej dzieci bawią się w tym piasku. I mówi do nas „proszę z tym coś zrobić”. I teraz wyobraźmy to sobie, ratownik ma dbać o bezpieczeństwo dzieci, o bezpieczeństwo kąpiących się, a musi dzwonić na straż miejską, skąd oddelegowany jest do PUK-u, gdzie dzwoniąc traci kolejny czas. A po chwili przychodzi kolejna pani, mając pretensje o to, że nie widzimy tego, że dzieci się kłócą w wodzie. Gdzie w wodzie jest ok. setka dzieci. Skąd mamy wiedzieć czy się kłócą czy bawią? Nie powinniśmy zajmować się więc strzeżeniem kąpieliska tylko rozdzielać kłócące się dzieci? Do tak absurdalnych sytuacji dochodzi. Jesteśmy tu od tego, aby interweniować, gdy coś niebezpiecznego się dzieje. A nie od tego, aby pilnować matkom dzieci, a te mają się w tym czasie opalać. To one mają pilnować swoje dzieci. My jesteśmy od tego, aby udzielić kwalifikowanej pierwszej pomocy w nagłych wypadkach!
Dłuższa rozmowa z Grzegorzem Lackiem o kąpielisku w Steklnie ukaże się w najbliższym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze