Reklama

Energetyk znów przegrał wygrany mecz [GALERIA]

Mały falstart Energetyka powoli robi się coraz większy. Gryfinianie przegrali trzeci ligowy mecz z rzędu

Podopieczni Krzysztofa Kubackiego nie weszli dobrze w sezon 2023/24, o czym pisaliśmy szerzej wczoraj (czytaj TUTAJ).

- Dobrze przepracowaliśmy tych kilka tygodni przed ligą. Okres przygotowawczy był naprawdę intensywny. Zawodnicy byli zaangażowani i widać, że posiadają duże możliwości. Źle weszliśmy w sezon, ale nie ma tragedii. To dopiero dwa mecze. Dziś zrobimy wszystko, by zdobyć komplet punktów - mówił nam trener Kubacki, patrząc optymistycznie na pojedynek z Arkonią.

Jego podopieczni rozpoczęli go w imponującym stylu. Do przerwy prowadzili 2:0 po golach Gracjana Żeglina i Marcina Łapińskiego. Arkonia wprawdzie zanotowała kontaktowe trafienie, tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, lecz po chwili Tomasz Bejuk podwyższył na 3:1.

Reklama

To co stało się później przypomniało graczom Energetyka o ich największych koszmarach. Z 3:1 zrobiło się bowiem 3:3, by ostatecznie skończyć się wynikiem 4:3 dla gości ze Szczecina.

- Dramat wydarzył się w drugiej połowie, ale na spotkanie należy patrzeć całościowo - mówi Krzysztof Kubacki, dodając że mimo bliźniaczej porażki do dwóch poprzednich, jego zawodnicy zagrali bardzo dobre zawody.

- Najlepsze organizacyjnie odkąd jestem w Gryfinie. Przeciwko Arkonii wyszedł zupełnie inny zespół, niż choćby w Mierzynie. Energetyk funkcjonował w obronie i ataku jako całość. Bez rażących błędów w pierwszej połowie, ale też z mnóstwem zmarnowanych sytuacji. Powinno być wyżej niż 2:0. Może wtedy wynik byłby dla nas bardziej pozytywny - ocenia szkoleniowiec.

Reklama

Zapytaliśmy, co sprawiło, że zespół znów skończył mecz bez punktów, dając przegonić się kolejnemu przeciwnikowi.

- Pech, bo naprawdę zagraliśmy bardzo dobre zawody. Wiem, jak to zabrzmi, ale Arkonia nie stworzyła sobie zbyt wielu klarownych sytuacji. Ich pierwszy gol, to nasz samobój przy próbie wybicia piłki. Gol numer dwa to sytuacja stykowa, wykorzystany rzut karny. Przy 3:3 nasz bramkarz wyszedł z bramki. Krzyknął: "Moja", minął się z piłką i napastnik umieścił piłkę w pustej bramce. A czwarta stracona przez nas bramka to strzał z dystansu, pod poprzeczkę - relacjonuje Kubacki.

Reklama

Jak w poprzednich meczach - indywidualne błędy.

- Dlatego nie mam do zawodników zarzutów o to, jak grali, tylko o błędy, które nie powinny się przytrafić, a jednak przytrafiły. Trzeba je wyeliminować i będzie dobrze. Jeszcze raz zaznaczę: to był najlepszy mecz odkąd jestem w Gryfinie. Gramy coraz lepiej, progres jest widoczny gołym okiem. Dlatego nie zwieszamy głów. Mamy trudny początek, ale gramy dobrze i to w końcu zaowocuje - mówi Kubacki.

Dobrą wiadomością jest, że dziś do treningów wraca Piotr Wołk. Powinien stanąć w bramce w sobotnim meczu z GKS-em Kołbaskowo-Przecław, co z pewnością doda pewności jego kolegom z obrony.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama